Clarins, Daily Energizer Cream-Gel


Po tym, jak skończył mi się krem na dzień z Origins, który spisał się naprawdę dobrze, sięgnęłam po coś podobnego. Pod ręką miałam akurat markę Clarins, a o ich kolekcji "Daily Energizer", słyszałam dobre opinie. 

W skład linii wchodzi tonik (który również posiadam) oraz dwa kremy - normalny, i tzw. krem-żel (ok, w całej linii mamy więcej kosmetyków, ale piszę tylko o tych, które mnie zainteresowały). Zdecydowałam się na ten drugi, bo uwielbiam lekkie kremy, ciężkie źle się u mnie spisują.


Słoiczek w energetycznym, pomarańczowym kolorze, zawiera 30 ml lekkiej mazi, w tym samym kolorze (tylko mniej intensywnym). Zapach kremu mi się bardzo spodobał, można w nim wyczuć cytrusy, aczkolwiek nie drapie w nosie, i błyskawicznie się ulatnia. 

Konsystencja faktycznie przypomina żel, można wyczuć tą "lekkość". Bardzo dobrze się rozprowadza po skórze i szybko wchłania.
Krem nie daje matu, ale też nie pozostawia błyszczącej warstwy. Wygładza skórę, ujednolica koloryt. Twarz dostaje takiego zdrowego błysku.


Niestety, po kilku dniach od używania kremu, wysypało mi twarz. Nie było to, na szczęście, pole minowe, ale kilkoro nieprzyjaciół mnie odwiedziło i siedziało zdecydowanie za długo. Po około 2 tygodniach skóra się przyzwyczaiła, i wróciła do dobrego stanu, ale za to i tak minus dla kremu.

Drugą sprawą jest kiepska wydajność - miesiąc używania, i już została mi resztka na dnie. Baaardzo słabo, Clarins.

Spodobał mi się efekt jaki daje na twarzy, ten zdrowy blask, ale z drugiej strony powoduje szybsze przetłuszczanie się skóry - dlatego tłustolice raczej nie powinny po niego sięgać. Makijaż dobrze się na nim trzyma, nic nie spływa, ani się nie roluje, ale, tak jak pisałam, wszystko się zaczyna świecić.

Za taką cenę wydajność, zapychanie i szybkie przetłuszczanie powodują, że krem nie zostaje moim ulubieńcem, i wiem, że więcej się nie spotkamy. Sto razy bardziej wolę Origins. Nie mówię, że krem jest zły, ale u mnie się nie sprawdził. Mogę go jednak polecić osobom z cerą normalną/mieszaną, którym brakuje witalności - ten krem jej Wam doda. Jego cena regularna wynosi 21 funtów / 30 ml.


Znacie linię Daily Energizer od Clarins? Lubicie kremy tej firmy, czy nie należy do Waszych ulubieńców?

28 komentarzy

  1. Szkoda, że się nie spisał... Przyznam, że jednak sama bym go spróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie żałuje ze spróbowałam - przynajmniej wiem, ze pisani sobie nie jesteśmy ;)

      Usuń
  2. Oooo, jeśli zapycha i przyspiesza przetłuszczanie, to na pewno nie jest dla mnie. Zresztą cena dość wysoka, więc mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, nie ma co sobie zawracać głowy ;)

      Usuń
  3. Miałam wersje creme, wydajność to 3 miesiace i zero nieprzyjaciół, wręcz był ich pogromcą :) szkoda, że u Ciebie się nie spisała lżejsza wersja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, zupełnie inaczej sie u Ciebie spisał ;) możliwe ze są aż tak rożne? Albo skóra inaczej zareagowała ;) sprawdzać jednak nie będę, chyba już podziekuję Clarins ;)

      Usuń
  4. Ja tez miałam okazje używać tego produktu, na szczecie mnie po nim nic nie wysypało, fakt jakoś specjalnej różnicy nie zauważyłam po nim, ale skora była czysta. Przykro, że miałaś z nim problem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, każda skóra inna ;) nie ma sie co załamywać, kremów na rynku mamy od groma :))

      Usuń
  5. Ja jestem mieszańcem w kierunku suchej i całkiem bez witalności hehee - mam końcówkę tonika z tej serii ale po początkowym wow jakoś tak przeszła mi dalsza ochota na poznawanie się z ta serią :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik jak dla mnie jest lepszy ale ogólnie pielęgnacja Clarins jakoś mnie nie powala...

      Usuń
  6. U mnie też się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy, ceny mnie troszkę odstraszają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ceny nie są najniższe, a kosmetyki szczerze mówiąc - nie powalają ;)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja cera polubiła się z tą serią , szkoda, że u Ciebie się nie spisał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wrócę do niego, natomiast tonik dalej testuję :)

      Usuń
  10. U mnie całkiem się sprawdził ale mała pojemność, mała wydajność i wysoka cena sprawiły, że skończyło się na dwóch opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ze wydajność kiepska? I tak skończyłas dwa, szacun ;)

      Usuń
  11. Bardzo lubię zapach tej serii, szczególnie rano :) Szkoda tylko,że ta wydajnośc jest taka marna, nigdy nie miałam chyba kremu,który po miesiącu dobijałby do dna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, zapach mi się najbardziej podobał ;)
      Ta wydajność to mnie rozwaliła :P Jak tak można

      Usuń
  12. Ja też nie byłam z niego zadowolona. Nie pogorszył stanu cery, ale nawilżał przeciętnie, więc za te pieniądze spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na początku pogorszył a potem....no właśnie, nie robił nic ;)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że nawet nie przeczytałaś treści, a reklamy usuwam.

      Usuń
  14. Szkoda, że coś tam u Was nie zagrało! Ja miałam kilka miniaturkowych tubek tego kremu i bardzo go lubiłam. Lekki i delikatny nawilżacz, o fajnym zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej u Ciebie się sprawdził :)

      Usuń
  15. Ja lubiłam ten krem, lekki fajny nawilżacz na lato.

    OdpowiedzUsuń