MAC, Blot Pressed Powder

25 sty 2015


Nadszedł czas na post, który wisiał nade mną już od jakiegoś czasu. Czekałam i czekałam, aż....produkt dobił dna. Dlatego postanowiłam w końcu opisać swoje wrażenia z używania jednego z najczęściej polecanych pudrów MAC - Blot.

Wiecie, że mam cerę tłustą, która świeci się......w zasadzie non stop. Poszukiwania dobrego pudru matującego stało się moją życiową misją (haha). Nie zliczę ile produktów przetestowałam, licząc na cud. MAC był poza moim zasięgiem, jednak desperacja i świetne opinie w końcu zachęciły mnie do odwiedzin stoiska, i opuszczenia go z moim (miałam nadzieję) wybawcą. 


Na samym początku napotkałam jednak dwa problemy. Po pierwsze, nie zwracające uwagi na klientów pracujące tam dziewczyny. O matko, tutaj akurat muszę napisać dwa słowa. Odwiedziłam wyspę MAC dwa razy, i za każdym razem zostałam, mówiąc wprost, olana. Nie, nie było tam setki innych klientek, i nie, nie wyglądałam jak uboga krewna (co spotyka się z ignorancją w naszych polskich drogeriach). Zaczepić żadnej z nich nie mogłam, bo co chwilę biegały w różne strony, albo....znikały, tak o. Dopiero po 20 minutach bezsensownego kręcenia się w miejscu, udało mi się jedną zaczepić. Poświęciła mi CAŁE 2 minuty, podczas których zapytałam ją o wybór odcieni pudru, i łaskawie wyjęcie go z szuflady. Wielkie dzięki! Druga wizyta nie była lepsza, ale o niej innym razem. 

Drugim problemem był kolor. Na początku myślałam, że wybiorę Medium, bo wydawał się lepszy dla mnie, jednak posiadali tylko Light, a, że byłam zdesperowana, to wzięłam go od razu. Pomyślałam, że najwyżej będę jeszcze bardziej blada ;) Na szczęście kolor nie robił ze mnie ducha, i wyglądał ok na twarzy, więc nie miałam wyrzutów sumienia. 


Kolor oczywiście był bardzo jasny, ale nie rozjaśniał skóry, w zasadzie był niewidoczny u mnie. Bardzo dobrze sprasowany. do nakładania używałam pędzla Real Techniques, i nic się nie osypywało naokoło. Świetnie się nakładał - nie osiadał na ewentualnych niespodziankach, nie poskreślał suchych skórek, dobrze maskował rozszerzone pory. Twarz po nałożeniu wyglądała o wiele lepiej, może nie był to efekt photoshopa, ale ujednolicenie koloru, i lekkie wygładzenie były dla mnie wystarczające. 

Co do właściwości matowienia - było dobrze! Jeśli pod spód ograniczyłam się tylko do korektora, bądź kremu BB z The Body Shop, które są lekkie, i nie przyśpieszają świecenia, to mat trzymał się dobre 3 godziny. Po tym czasie okolice nosa, czoło i broda powoli wracały do "normalnego" wyglądu, ALE dalej nie był to efekt smalcu. Pojawiał się taki delikatny błysk, który, na upartego, mogłam czasem przełknąć (i nieraz to robiłam, kiedy nie miałam w ogóle czasu pójść na zaplecze, by dokonać poprawek). Podczas takich sytuacji, nie straszyła mnie oleista twarz w lustrze :)


Bardzo dużo osób pisze o jego niesamowitej wydajności. Z tym, niestety, nie do końca się zgadzam. Na zdjęciu powyżej widzicie puder po około 1,5 miesiąca naprawdę częstego używania - przynajmniej kilka razy dziennie. W tym momencie nie ostało się już nic, więc spokojnie mogę napisać, że wystarczył mi na 3 miesiące "z hakiem". Wynik i tak dobry, chociaż spodziewałam się, że zagości u mnie trochę dłużej. Obstawiam jednak, że moja wyjątkowo częsta eksploatacja się do tego przyczyniła, ale to również świadczy o tym, że nie do końca spisał się tak jak na to liczyłam. 

Reasumując:
Ideał - NIE, bardzo dobry puder - zdecydowanie TAK. Cieszę się, że znalazł się u mnie, i mogłam sobie o nim wyrobić opinię. Szkoda, że nie okazał się lepiej matujący, ale nie zniechęcam się, i testuję dalej. W tym momencie mam jeden puder z TheBalm, ale później pewnie zdecyduję się na inną wersję od MAC. 
Pomimo tego, polecam Wam jego zakup - większość z Was na pewno będzie zadowolona, bo nie macie takiego smalcu jak ja :) Może się okazać, że wystarczy Wam jedno oprószenie nim twarzy rano i macie spokój (szczęściary!). Oczywiście podczas użytkowania nie uświadczyłam pogorszenia stanu cery, tak więc nie ma się czego obawiać. 

Puder w UK kosztuje £20.50 za 12 g, i jest dostępny w 5 odcieniach. 

Polecacie pudry od MAC? A może znacie coś lepszego dla mega tłustej cery? 

38 komentarzy

  1. mi szkoda tyle kasy na tego rodzaju kosmetyk, ale też szukam matu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też było szkoda na początku, ale jednak ciekawość zwyciężyła ;)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam tego pudru nigdy, chociaż ostatnio moja fascynacja kosmetykami MAC przybrała na sile, aczkolwiek głównie na tle pomadkowym:) Zastanawiam się, czy on by się sprawdził u mnie, chociaż generalnie ja nie lubię być za mocno zmatowiona, wolę delikatny blask, glow, nie smalec oczywiście, ale też nie płaski mat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też ciekawość MACiem wzrosła, pomadka też wpadła w ręce :)
      Ja właśnie szukam matu, niestety. To znaczy, jeśli jednocześnie puder zapewni mat, ale taki płaski jak piszesz, to byłoby super.

      Usuń
    2. Miało być *nie taki płaski :)

      Usuń
  4. Hmmm ja Blot'a bardzo lubię i u mnie jest bardzo wydajny, z tym że ja go nie używam kilka razy dziennie. Jeżeli poszukujesz typowo matującego pudru to popatrz na "Matujący puder De-Slick z Urban Decay :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, myślę, że ta częstotliwość używania przyczyniła się do ZA szybkiego zdenkowania ;)
      Dziękuję za wskazówkę, popatrzę co to :)

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię od nich Skinfinish Natural , ale on jest taki tylko lekko matujący, bardziej dla cer normalnych i suchych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety nie jest nam po drodze ;)

      Usuń
  6. Ja uwielbiam Prep+Prime, ale dla tłustej skóry jest za słaby. Blot to klasyk, też chciałam go spróbować, ale bałabym się że mnie wysuszy, bo ostatnio moja skóra jest raczej normalna. Wiem, że tłuste skóry lubią się jeszcze z nieco tańszym pudrem Anti-Shine Kryolan, ale on jest chyba tylko w wersji sypkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O P+P słyszałam, ale teraz tym bardziej nie kupię. Kryolan też obił mi się o uszy, ale czytałam skrajne opinie o nim...

      Usuń
  7. Mam MAC Careblended i nie używam aż tak często, boję się, że nie zużyję w 10 lat, a Ty piszesz, że 3 miesiące. Muszę się zabrać za regularne stosowanie. tego nie znam, ale careblended jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tego nie znam :) A dobrze matuje?

      Usuń
  8. Jestem bardzo ciekawa pudrów Mac w lutym chyba zrobię sobie prezent walentynkowy i kupię sobie coś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto się przekonać na własnej skórze, czy są warte ceny :)

      Usuń
  9. Szybciorem zużyłaś :) ja tak mam z pudrem Shiseido :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam pudrów MACzkowych ale te babole wstretne damy ..Kasia też się skarżyła na babole w Krakowie - może to ich cecha wspólna ...chociaż te w Warszawie w Złotych Tarasach są przemiłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio też byłam z Złotych i bardzo miło to wspominam ;)

      Usuń
    2. Fakt, księżniczki od siedmiu boleści, wielkie "specjalistki" bleh ;/ Szkoda, że obsługa taka nieprzyjemna, o wiele lepiej się robi zakupy kiedy ktoś Ci szczerze pomaga, a nie okazuje łaskę...Może trafię kiedyś na lepsze stoisko ;)

      Usuń
  11. Kupiłam go ostatnio i jestem jak na razie bardzo zadowolona... mam cerę mieszaną i u mnie sprawdza się rewelacyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, tylko pogratulować! :)

      Usuń
  12. Dla mnie też nie jest idealny, ja polubiłam ostatnio puder matujący z Inglota tylko ten w kolorze (nie biały)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inglot odwiedzę, jak będę w Polsce (kiedyś :P)

      Usuń
  13. Ja kiedy byłam na wyspie MAC byłam bardzo dobrze obsłużona przez pracujące tam panie (a klientek było mnóstwo).
    Puder ten od dawna chodzi mi po głowie i kiedy już byłam przekonana że dokonałam jego zakupu po powrocie do domu okazało się że pani zamiast blot powder zapakowała mi careblend o_O
    Tak więc póki co muszę czekać na kolejną wizytę w MAC.
    Jeżeli mogłabym ci coś polecić (moja skóra też jest tłusta i niestety świeci się cały czas) to puder z Soap& Glory Kick Ass. Fakt faktem nie jest to puder strikte matujący ale pięknie wygląda na buzi a i mat do najgorszych nie należy.
    Z pudrów matujących miałam jeszcze Vichy Dermablend (w wersji sypkiej transparentny/biały) i choć działał na 5 to niestety lubił bielić buzię przy większej ilości (ale to większość pudrów tak ma kiedy nałożymy ich za dużo).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam One Heck of a Blot z Soap&Glory, ale był tylko przyzwoity. Popatrzę na ten :)
      Na Vichy też mam chrapkę

      Usuń
  14. Dla mnie to jeden z ulubionych pudrów, ale używam go raczej okolicznościowo. Na co dzień ostatnio najczęściej siegam po kompakt Korres i szczerze mówiąc wydajnośc ma rewelacyjną.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mam wrażenie, że panie z MAC-a czują się lepsze od nas z okazji, że pracują w MAC-u. Śmieszne, zważając na fakt, że często zaglądają do salonu dziewczyny naprawdę świetnie umalowane i obeznane w temacie. no ale nic. też wolę zakupy online u nich, chociaż znam dwie sprzedawczynie w Warszawie, które są bardzo miłe i miło się z nimi współpracuje. Co do Blota, mam... podobne zdanie. uważam, że to bardzo dobrej jakości puder matujący, jeden z najlepszych, jakie miałam, ale ideałem nie jest i mnie też szybko się zużywa (na pewno szybciej niż zwykłe prasowańce Rimmela lub Essence). ja ostatnio kupiłam słynny sypki puder Kryolanu, ale a) nie lubię pudrów sypkich, więc niespecjalnie chętnie po niego sięgam, b) daje efekt megapłaskiego matu, jakbyś się posypała mąką. Matuje porządnie, ale nie wiem, czy satysfakcjonuje mnie ten dziki mat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wiele dziewczyn tam przychodzących wygląda lepiej, a i większą wiedzę posiadają. No ale cóż, tego nie zmienimy raczej ;)
      Ten Kryolan mnie od dawna kusi, ale właśnie mnie też nie po drodze z sypkimi pudrami, bo większość czasu to ja jestem w pracy i tam nie mam czasu na uważne nakładanie i patrzenie czy nic mi sie nie wysypuje ;) Dlatego kompakt to podstawa.

      Usuń
  16. Mam mieszaną cerę, więc nie jestem w stanie Ci nic polecić. Generalnie odkąd używam minerałów mój problem w strefie T praktycznie nie istnieje. Puder z MACa miałam, ale Select Sheer i bardzo miło wspominam :) Z sypanych natomiast świetnie sprawdził się u mnie Prep+Prime i uważam go za swojego ulubieńca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może minerały są rozwiązaniem? :) Poszukam czegoś.
      O Prep+Prime zapytam następnym razem, o ile ktokolwiek mi odpowie ;)

      Usuń
  17. Mam Blota i lubię go, choć w kwestii matu serdecznie polecam puder Anti Shine z Kryolan, Vichy Dermablend albo puder ryżowy Paese :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryolan odpada, bo sypki ;/ natomiast Dermablend laduje na liście :)

      Usuń
  18. Tego pudru nie miałam, ale u mnie idealnie się sprawdza żółty CC od MAC w wersji sypkiej. Uwielbiam go, zwłąszcza za przedłużenie trwałości makijażu, ale bardzo tłustej cery nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to chciałam go kupić, bo pamiętam Twoje zachwyty :) Może będzie następny w kolejności ;)

      Usuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.