Nuxe, Huile Prodigieuse - suchy olejek


Ten kosmetyk chyba nie trzeba nikomu przedstawiać – jest to najpopularniejszy olejek, którym wszyscy zachwycają się od bardzo dawna . Jak to u mnie bywa, dosyć późno miałam okazję się przekonać, czy te wszystkie pochwały mają w ogóle odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Nie jestem pewna kiedy dokładnie go dostałam, było to rozdanie na czyimś blogu, ale mineło tyle lat od tego momentu, że naprawdę cięzko jest mi przytoczyć dokładną datę. Od otwarcia mamy rok na zużycie. 

Oczywiście najbardziej charakterystyczną, i najczęściej zachwalaną cechą tego olejku jest zapach. Piękny, intensywny, słodki. Nie wiem, czy byłabym w stanie używać go w postaci perfum, przez dłuższy czas. Wyobrażam sobie, że jego bardziej skondensowana postać stałaby się trochę przytłaczająca, wręcz mdła. W formie olejku, zapach jest wyczuwalny, ale wiadomo, że nie jest to tak intensywne jak perfumy, poza tym dosyć szybko się ulatnia.
W kwestii pielęgnacji skóry mamy tutaj dobre i złe strony – bardzo zaskoczył mnie fakt, że faktycznie jest to „suchy olejek”, nie ma tutaj tłustości, ciężkości, nic się nie lepi. Potrzebuje tylko kilku minut na wchłonięcie się, ale nie wiem czy bezpiecznym byłoby nałożenie białych ubrań bezpośrednio po aplikacji.


Używałam go głównie w okresie letnim, gdy moja skóra nie miała większych problemów z suchością, i wtedy sprawdzał się znakomicie – wygładzał ją, nawilżał, rozświetlał, łagodził zaczerwienienia. Nie nadawał aż takiej miękkości jak masło do ciała, ale ciężko tego od niego wymagać. Niestety, teraz w zimie, gdy moje nogi stają się czasami suche jak wiór, nie radzi sobie, nawet regularne nakładanie nie jest w stanie poprawić kondycji skóry. Musiałam wrócić do sprawdzonych maseł The Body Shop, chociaż nieraz rankiem zdarza mi się zaaplikować Nuxe.
Dostępna jest również wersja o ciemniejszym kolorze, z zawartością drobinek, która pięknie podkreśla opaloną skórę na nogach – wbrew pozorom nawet blade nogi wyglądają z nim lepiej ;)

Wersja, która posiadam zawiera 50 ml, które zapewne wystarczy mi na rok używania – z przerwami w okresie zimowym. Olejek można kupić za około £11/50ml, lub £29/100 ml.

Brak komentarzy