Kiehl's - Blue Herbal Moisturiser

Z marką Kiehl's nie mam dużego doświadczenia, aczkolwiek jest jedną z tych najbardziej kuszących ;) Udało mi się wykorzystać kilka próbek, niektórych na tyle udanych, by mieć ochotę na zakup pełnych wymiarów. Swego czasu poszukiwałam kremu na dzień. Na początku miałam zamiar kupić żel-krem, jednak moje zainteresowanie skierowało się na Herbal Moisturiser.

Tubka jest naprawdę spora, bo mieści aż 100 ml kremu. W kwestii wydajności jest niesamowity, użyam go spokojnie pół roku, i dopiero teraz wybieram resztki - całkiem niezły interes ;) Krem pochodzi z linii Herbal, i wzorowany jest na toniku Blue Astringent Herbal Lotion. Kosmetyk przeznaczony jest do cery tłustej i zanieczyszczonej, ma za zadanie zwężać pory i minimalizować pojawianie się pryszczy. W składzie znajduje się kwas salicylowy, kora z cynamonu, która ma właściwości antybakteryjne i kojące skórę, korzeń imbiru, oraz Sodium PCA, który jest substancją skutecznie nawilżającą i zmiękczającą skórę. 

Pełny skład INCI:
Aqua / Water, Glycerin, Montmorillonite, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Glyceryl Stearate Se, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Stearyl Alcohol, Salicylic Acid, Pentylene Glycol, Propylene Glycol, Methylparaben, Chlorphenesin, Xanthan Gum, Carbomer, Sodium Hydroxide, Sodium Pca, Butylparaben, Dipropylene Glycol, Tetrasodium Edta, Laminaria Saccharina Extract, Menthol, Aloe Barbadensis / Aloe Barbadensis Leaf Juice, Boswelia Serrata Extract / Boswellia Serrata Extract, Camphor, Hexylene Glycol, Poterium Officinale Root Extract, Zingiber Officinale Root Extract / Ginger Root Extract, Cinnamomum Cassia Bark Extract, Ci 42090 / Blue 1, Hamamelis Virginiana Extract / Witch Hazel Extract. 


Krem ma jasnozielonkawy kolor, dość lekką konsystencję, oraz bardzo słaby zapach. Jest chemiczny, ale tak naprawdę w ogóle go nie czuję (jako potwierdzenie musiałam otworzyć tubkę i sama sprawdzić, bo za bardzo się przyzwyczaiłam ;) ). Dobrze się rozsmarowuje na skórze, szybko wchłania. Nie pozostawia lepkiej warstwy, twarz jest zmatowiona. Nie jest to niestety efekt na długo, bo sebum w końcu z nim wygrywa. Bardzo podoba mi się w nim działanie kojące - jeśli mam jakieś bolące niespodzianki, bądź zaczerwienienia, w kilka minut po nałożeniu stają się mniej widoczne, blakną. 

Wstęp brzmi dobrze, ale jak jest z długofalowym działaniem? Otóż krem nie wykazał się niczym specjalnym. Nie radzi sobie z podskórnymi grudkami, nie oczyszcza twarzy. Pomaga w gojeniu się wyprysków, to fakt, ale też nie zapobiega powstawaniu nowych. W kwestii matowienia niestety rewelacji nie ma, bo czego bym nie używała, i tak się świecę, a jak wiadomo, krem ma w tym duży udział. Nie sprawił wprawdzie, że cera znacząco się pogorszyła, ale szczerze mówiąc, to inne produkty pomagają mi ją utrzymać w jako takim stanie. Czuję, że krem tak naprawdę mało zdziałał, był, koił, nawilżał, ale nic poza tym. W sumie może też i dobrze, że nie zaszkodził, bo byłaby to strata pieniędzy.

Niewątpliwym plusem jest pojemność - tak jak wspomniałam, mam go przynajmniej pół roku, i w tym momencie zostało mi kilka użyć. Dzięki niemu miałam z głowy zakupy na długi, długi czas ;) Nie sądzę, bym sięgnęła po niego w przyszłości, mam za dużo opcji mam na liście, ale mogę polecić go osobom z cerą skłonną do wyprysków, bo jak wiadomo, każdy reaguje inaczej. Nie narobi szkód, w ostateczności może okazać się nijaki. Jego cena to £26.50 i uważam, że za taką pojemność zdecydowanie się opłaca.

Stosowałyście ten krem? Lubicie pielęgnację Kiehl's?

Brak komentarzy