Clarins, Perfecting Touch - photoshop w słoiczku

Witajcie niedzielnie :)

Która z Nas nie marzy o gładkiej cerze? Jest to moje niespełnione marzenie, o które uparcie walczę regularnymi peelingami i maseczkami - póki co, bez skutku ;) Dlatego w międzyczasie poszukałam czegoś, co zakamufluje te nierówności. O Perfecting Touch od Clarins czytałam na wielu blogach, z reguły pozytywnie, więc na próbę przygarnęłam jeden słoiczek. 


Wizualnie słoiczek prezentuje się bardzo ładnie - jest czerwony, ze złotymi elementami, co wygląda wg mnie elegancko. Minusem, i to sporym, jest pojemność - raptem 15 ml (swoją drogą, wersja brązująca na lato ma 30 ml, a kosztuje mniej - o co chodzi?!). Czyni to go niezbyt wydajnym, zwłaszcza jeśli chcemy używać go dzień w dzień, ale i wtedy myślę, że na jakieś 2 miesiące wystarczy. Ja mam go około 3, i zbliżam się do końca, ale to dlatego, że trafia na buzię może raz w tygodniu - oszczędna jestem ;)

W środku znajdziemy krem o różowym zabarwieniu (spokojnie, nie robi z nas świnki), i nietypowej konsystencji. Głównym składnikiem jest tutaj akacja, a dokładnie jej "mikro-perełki", które mają za zadanie wnikać w zmarszczki, i wygładzać powierzchnię skóry. Oprócz tego, w składzie znajdują się inne roślinne składniki (niestety nie znalazłam dokładnych informacji), oraz witamina E, które dodatkowo ochraniają skórę. 


Na pierwszy rzut oka konsystencja wydaje się dosyć tępa, ale łatwo nabiera się palcem. Podczas rozsmarowywania czuć gładką warstwę na powierzchni skóry, a pory i zmarszczki faktycznie stają się mniej widoczne. Primer potrzebuje kilku minut, by dokładnie wchłonąć się w skórę, więc w międzyczasie z reguły podjadam śniadanie ;)

Efekty używania tego kosmetyku bardzo przypadły mi do gustu. Makijaż o wiele dłużej się na nim trzyma, a i wygląda lepiej. Wiadomo, pryszczy nie ukryje, ale wygładza je, tak samo jak pory, czy zmarszczki (czasami stosuję go na te przy oczach, i faktycznie są mniej widoczne). Nie zauważyłam zapchania, chociaż tego się trochę obawiałam, czytając o tym wygładzeniu - myślałam, że skóra nie będzie miała jak oddychać. Nie ma tutaj mowy o czymś takim, ja w zasadzie nie czuję, że mam na buzi dodatkową warstwę. Nie używam tego primera na całą twarz, jedynie w strategiczne miejsca, głównie nos i policzki, bo tam mam rozszerzone pory, które chcąc nie chcąc zakryć trzeba ;)

Wiem na pewno, że nie jest to mój ostatni słoiczek. Być może następnym razem skuszę się na wersję brązującą, bo aż tak ciemna nie jest, i nie powinna zrobić ze mnie mulatki (chyba) ;) Pisałam Wam wcześniej, że kosztuje mniej, a ma dwa razy większą pojemność (TUTAJ macie link). Kusi mnie jej zakup, więc pewnie prędzej czy później ją przygarnę. Jedno wiem - wygładzacze do twarzy stają się dla mnie nieodzowne, przynajmniej dopóki moja twarz nie zacznie lepiej wyglądać (tylko kiedy to nastąpi?). Polecam i Wam ;)

Znacie tego typu kosmetyki? Stosujecie? A może nie są Wam takie wynalazki potrzebne (szczęściary!)? 

Ja się z Wami żegnam i życzę miłej niedzieli, a sama pooowoooli zbieram się na jakieś zakupy ;)

16 komentarzy

  1. Ja bym chętnie poużywała czegoś takiego, ale póki co, stawiam na walkę z niedoskonałościami. Ze zmarszczkami można jeszcze żyć :P

    OdpowiedzUsuń
  2. http://spelniaj-swoje-marzenia23.11.2014, 16:01

    O a o nim jeszcze nie słyszałam , ciekawe czy u mnie by się sprawdził : )

    Chciałam cię zaprosić na mojego nowego bloga : http://spelniaj-twoje-marzenia.blogspot.com/ . Jeżeli mnie nie pamiętasz byłam stąd : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie całkowicie, ale coś tam robi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też walczę z pryszczami non stop, ale wspomagać ogólny wygląd skóry też można :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym produkcie. Początkowo myślałam, że jest to po prostu krem do twarzy :) Skoro jest to baza, to w sumie można jej używać oszczędnie. Ja np. bazy używam jedynie na wielkie wyjścia, a moim ulubieńcem jest DAX Cashmere. Ciekawa jestem czy działa podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszeliśmy dużo dobrego o produktach tej marki, ale nie mieliśmy nawet próbek :P

    OdpowiedzUsuń
  7. To warto o nie popytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też myślałam, że to krem :) Ale później doczytałam trochę.
    O tej bazie z DAX słyszałam dawno, ale nie miałam nigdy okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam go, ale odczułam właśnie wyjątkowo intensywna potrzebę zmiany tej sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale Cię rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że się zdecydowałaś na dyskusa ;)
    Bardzo lubię kosmetyki Clarins - nie żebym miała jakieś szczególnie bogate z nimi doświadczenie ale póki co mnie nie zawiodły.
    Zaintrygował mnie ten krem MOCNO - myślę, że jak na swój wiek nie mam za dużo zmarchów ale zdecydowanie odczuwam potrzebę wygładzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też mam raptem kilka ich produktów, ale póki co, jestem zadowolona :)
    Wygładzać wygładza, aczkolwiek totalnego "blura" nie daje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. AddictedToMakeup25.11.2014, 23:56

    W takim razie nie wpisuję na listę mega chciejstw, ale będę miała w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Clarins to marka która ostatnio niezwykle mnie kusi i już stworzyłam niemałą listę zakupową :) Baza zdecydowanie dołącza do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. AddictedToMakeup27.12.2014, 20:56

    Ooo, jak wygładza zmarchy, to będę musiała się jej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też dość często przeglądam co tam mają :) Teraz myślę o jakimś kremie na dzień :)

    OdpowiedzUsuń