ORS Hair Mayonnaise

Znów mnie zabrakło na dłużej, ale miałam spore problemy z Bloggerem, brak wolnego czasu, zmęczenie...i wiecie jak to jest. Życie :)

Lubicie majonez? Ten do jedzenia jak najbardziej, a co powiecie na ten do włosów? Pierwszy raz gdy zobaczyłam go na kanale amerykańskiej youtuberki, poczułam się mocno zaintrygowana i znięchęcona jednocześnie - wyobrażałam sobie tę cudowną woń...Ale ciekawość wzięła górę, i bez problemu znalazłam ten produkt w Bootsie (swoją drogą mają całkiem spory wybór tejże marki, na pewno wypróbuję co nieco).


Opakowanie to spory, plastikowy słój, który nie wygląda ani ładnie, ani minimalistycznie, ale musicie wybaczyć to marce i nie skreślać jej z tego powodu. Gęsta masa w środku wygląda jak stary majonez, na szczęście ładnie pachnie! Nabiera się łatwo, równie łatwo i szybko nakłada na włosy, tutaj jednak nauczyłam się, że im mniej tym lepiej. Zmywanie jest minusem, trzeba to robić długo i dokładnie, inaczej po wysuszeniu włosów można na nich odczuć taką, hmmm, trochę lepką warstwę. Jednocześnie włosy nie są obciążone, ale trochę sztywniejsze, i ciężej je rozczesać.


Jeśli jednak dokładnie wszystko zmyjemy, dostaniemy lśniące włosy, które wyglądają dużo, dużo lepiej. Nie jest to jednak cudowny efekt, na przykład u mnie nie do końca radzi sobie z poprawą końcówek, ale nie można mieć wszystkiego (chociaż dlaczego nie?!). Nie wiem czy będzie on moim niezbędnym włosowym kosmetykiem, ponieważ chcę go porównać z działaniem kosmetyków SheaMoisture, ale na pewno będę o nim pamiętać. Jeśli macie dostęp do marki (można ją również znaleźć na ebay), to polecam wypróbować!

Możecie polecić dobre nawilżające maski?

P.S. Wróciłam również do ulubionego Disqus, jednak nie zaktualizował on moich poprzednich komentarzy...są dostępne w panelu Disqus, blogger jednak ich nie pokazuje...ktoś miał podobne problemy?

Brak komentarzy