Zużycia - kwiecień / maj

3 cze 2016

Nic się nie zmieni w kwestii mojego nie pisania tutaj :) Chyba, że w końcu dorobię się aparatu, żeby było czym te zdjęcia robić, i nie wstydzić się całkowitej pikselozy, która tutaj wysuwa się na pierwszy plan.
Postanowiłam zakończyć posty denkowe z bardzo prostego powodu - zaczęło mi przeszkadzać trzymanie pustych opakowań, a w tym momencie szkoda mi miejsca na nie (a trzeba dodać, że posiadam go niedużo). Dlatego dzisiejszy post jest swoistym pożegnaniem zużyć, i nie jest mi ani trochę smutno z tego powodu :)


Redken Chemistry, Shot Phix - powiem szczerze, nie do końca wiem co to jest...dostałam za darmo od kogoś, ale nie mogę znaleźć sposobu na to. Obawiam się, że jest to produkt do profesjonalnego użycia, w połączeniu z innymi. Spróbowałam psikać nim włosy po myciu, ale nie widziałam żadnej znaczącej poprawy.

SebaMed szampon - jeden z ulubieńców, gęsty, wydajny. Uspokoja moją wrażliwą i suchą skórę głowy, radzi sobie z lepszym utrzymaniem świeżości. Stosuję go co kilka dni, w ramach oczyszczenia skalpu.

SheaMoisture, Anti-Breakage Strengthening Masque - pisałam o niej w poprzednim poście >klik!<. Ciekawa maska, jednak nie do końca się u mnie sprawdziła. Na pewno jednak sięgnę po więcej produktów tej marki, bo ich oferta jest bogata i bardzo ciekawa.

Got2B, Rockin' it! dry shampoo - kupiłam z ciekawości podczas promocji. Całkiem niezły szampon, nie zostawia dużo białego osadu, nie podrażnia skóry głowy, zapach nie jest duszący. Ogólnie ocena dobra, ale czy będzie powrót to się okaże.


Garnier, Micellar cleansing water - ulubiona woda micelarna, co zresztą widać ;) W użyciu jest kolejna, i nawet nie szukam niczego innego, aczkolwiek kusi mnie nowa wersja z olejkiem arganowym

Quick Fix, Anti-blemish mud mask - tanie maski, dostępne w Boots. Bardzo duży wybór w zależności od problemów skórnych, spora pojemność i niezłe działanie. Pewnie zakupię ponownie.

Boots Botanics Gentle Cleansing Cream - gdybym miała wybierać drogeryjnego ulubieńca w kwestii delikatnego oczyszczania twarzy / zmywania makijażu, to z pewnością wybór padłby na ten produkt. Świetnie usuwa makijaż, jest niesamowicie delikatny, nie podrażnia oczu ani trochę, nie zapycha. Bardzo wydajny, polecam każdemu.

Clarins, Gentle Exfoliator Brightening Toner - tonik, który doprowadził moją skórę do naprawdę dobrego stanu. Nie zlikwidował całkiem wyprysków, wągrów, rozszerzonych porów, ale zdecydowanie wpłynął na ogólny wygląd skóry - radził sobie z przebarwieniami, wygładził jej strukturę. W tym momencie nie wyobrażam sobie nie używać kwasów, dlatego przerzuciłam się na zachwalane Alpha-H (chociaż dalej czekam na lepsze rezultaty).


Waitrose, Pure, Facial Oil - nie wiem co mi strzeliło do głowy kupując ten olejek, który wypuścił....sklep spożywczy. Pojawił się on nawet u Caroline Hirons, i tylko dzięki temu znalazł się również i u mnie....a, i cena (niecałe 3 funty) miała jakieś znaczenie ;) Nie jest to zły kosmetyk, szybko wchłania się do matu, nie zapycha, jednak nie robi nic specjalnego....jedyne do czego się nadaje, to do bardzo minimalnej pielęgnacji twarzy, kiedy nie mamy ochoty nakładać kremu nawilżającego, a potrzebujemy lekkiego nawilżenia. W tym i tylko w tym przypadku się sprawdzi. 

Lush, Cupcake Face Mask - cudownie pachnąca czekoladą maseczka, która świetnie oczyszcza buzię. Zawiera w sobie glinkę rhassoul, która pochłania nadmiar sebum i walczy z niedoskonałościami. Jedna z lepszych w ofercie marki, jeśli posiadacie cerę problematyczną. Wrócę po nią na pewno (ciężko jest mi ten sklep omijać tak czy siak;))

First Aid Beauty, Daily Face Cream - byłam zaciekawiona ofertą FAB, dlatego skusiłam się na ten krem. Był lekki, nadawał się do cery tłustej, nie przyśpieszał błysku, ale nie nazwałabym go niczym specjalnym. Nawilżał, nie zapychał, ale jak dla mnie przeciętny.

Bourjois, Healthy Balance, puder w kompakcie - mocno zachwalany puder, który u mnie jak zwykle się nie sprawdził. Dodawał za dużo koloru, osiadał się na włoskach, podkreślał niedoskonałości. Błysk pojawiał się szybko, aczkolwiek w chłodniejsze dni nie było źle. Gdy cera miała lepsze dni wyglądał nieźle, i tylko do takiej bym go zalecała. I na pewno nie dla osób mających problem ze świeceniem. Bye-bye.

To by było na tyle z zużyć - pojawiło się kilka nowych, ale tak jak wspominałam, zakończę ten cykl. Przestał mnie interesować, a puste opakowania tylko denerwowały, więc nie widzę w tym sensu ;)
Lubicie denka, czy nudzą Was? Bo jeśli chętnie je czytacie, to zastanowię się nad powrotem tej serii (jednak nie oszukujmy się, mało kto tu zagląda ;))

P.S. Aktualnie usunęłam Disqus, miałam wieczne problemy z importowaniem komentarzy, a większość starych nie pojawia się na blogu....na pewno jeszcze do niego wrócę, import z Bloggera przechodzi bez większych problemów, to Disqus stwarza trudności...dajcie znać który system wolicie!

6 komentarzy

  1. Wypróbowałabym maskę z pierwszego zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie zaszkodziłaby, a możliwe, że spisałaby się świetnie, bo coś czuję, że można wśród produktów tej marki znaleźć niezłe perełki :)

      Usuń
  2. Maseczka Lush mogłaby mi przypaść do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdemu by przypadły, to po prostu dobre kosmetyki ;)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że reklamowanie się znikło... :)

      Usuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.