Wiosenne nowości i powroty do ulubieńców

9 cze 2016

Zawsze, gdy pogoda się poprawia (w teorii, Londyn dość długo męczył się z deszczami i chłodem), z każdej strony pojawiają się kosmetyczne nowości i kuszące oferty. Co jak co, ale czasem ciężko się jest powstrzymać + blogi nie pomagają w oszczędzaniu ;) Większość z poniższych kosmetyków to produkty, które mam przyjemność używać po raz pierwszy, pozostałe zaś to stali bywalcy, którzy towarzyszą mi od jakiegoś czasu.


Marka Alpha-H kusiła mnie z każdej możliwej strony przez dłuuugi czas. Miałam jednak tonik z kwasami od Clarins, a takich produktów wolę nie mieszać. Gdy dobił dna, zaczęłam szukać jakiegoś zestawu w dobrej cenie, i udało mi się na taki natrafić - 3 pełnowymiarowe produkty za bardzo niską cenę (dobre oferty znajdziecie na stronie QVC >klik!<). W zestawie znalazłam kultowe Liquid Gold, które, mam nadzieję, naprawi moją cerę (póki co czekam na większe efekty), podobny w działaniu Instant Facial (trochę łagodniejszy, można stosować na dzień, nakładając na niego krem) oraz Balancing Cleanser, którego miałam kiedyś odlewkę, i byłam bardzo zadowolona. Na razie czekam i obserwuję ich działanie, post na pewno się ukaże.


W kwestii ciała postawiłam na Clarins Radiance-Plus Golden Glow Booster, czyli kropelki brązujące, które towarzyszą mi od zeszłej wiosny. Bardzo dobrze się sprawdzają, kolor jest naturalny, i ciężko zrobić sobie nim plamy (chociaż mnie się zdarzyło!). Efekt jest na tyle delikatny, że osobom niecierpliwym polecam inny sposób - zamiast mieszać je z balsamem, wypróbujcie z olejkiem - skóra zdecydowanie szybciej i mocniej się przyciemnia! Co do nawilżania ciała, niedawno wykończyłam balsam z Lierac, który służył mi długo, i może i bym do niego wróciła, ale....wiecie jak jest ;) Kiehl's jest marką, którą mam ochotę lepiej poznać, dlatego skusiłam się na polecany balsam Creme De Corps. Na początek kupiłam mniejszą, 125 milimetrową butelkę, i muszę przyznać, że całkiem nieźle się spisuje! Jest bardzo lekki, ale świetnie nawilża. Więcej napiszę w osobnej recenzji.
Suki to marka obecnie bardzo popularna w blogosferze, jednak nie do końca przyjazna cenowo ;) Kamila (JuicyBeige) mocno polecała Exfoliate Foaming Cleanser, a, że mały słoiczek był w korzystnej cenie....wiadomo, że musiałam sama go wypróbować. Jest to peeling cukrowy o cudownym, tropikalnym zapachu. Wypróbowałam go raptem 2 razy do tej pory, ale muszę przyznać, że mocno zdziera, i niewiele go potrzeba, więc powinnam sobie wyrobić zdanie po 30ml. 
Na koniec wybrałam coś pod oczy - moją największą zmorę. Krem marki Trevarno znalazłam na stronie Naturissimo, był śmiesznie tani, ale miał sporo bardzo dobrych recenzji. Posiada on w składzie same organiczne produkty, wiele olejków, o czym możecie przeczytać tutaj Po kilku użyciach muszę przyznać, że bardzo dobrze nawilża, jest gęsty, ale cudotwórcą z pewnością nie jest.


Maseczek ostatnio bardzo mi brakowało, wykańczałam jedną od Avene, ale potrzebowałam czegoś mocno oczyszczającego, gdyż moja skóra mocno się buntuje ostatnimi czasy. Padło na wielce zachwalaną Aura Manuka Honey Mask od Antipodes, która ogromnie mnie zaskoczyła konsystencją - jest bardzo lekka, błyskawicznie się wchłania, i trochę obawiałam się braku efektów. Na pewno skutecznością nie dorównuje REN Invisible Pores Detox Mask (CUDO! nie mogłam się doczekać powrotu do niej), ale żeby powiedzieć więcej muszę ją dłużej poobserwować. Origins również oferuje wiele rodzajów masek, dlatego skusiłam się na zestaw miniaturek - dzięki temu mam możliwość wypróbowania każdej z nich przed zakupem pełnego wymiaru (różowa - Retexturising - jest wspaniała!!!).


Makijażowo staram się ostatnio ograniczać - tak jak pisałam cera się buntuje. Szukałam lekkiego podkładu, do używania od czasu do czasu, i przeszukując internet, wiele osób zachwalało Nearly Naked od Revlon. Z pewnością jest to dobry, lekki podkład, który może nie zakryje wszystkiego, ale dobrze wygląda - nawet na tłustej skórze. Chciałam kupić paletkę róży od Smashbox, ale wąż w kieszeni mnie powstrzymał (pewnie nie na długo!), i pocieszyłam się różem w musie Maybelline Dream Touch Blush w kolorze 05 - jestem oczarowana odcieniem, ale nie do końca wiem jak dokładnie go rozsmarować. Jakieś propozycje w kwestii dobrania pędzla? :) Oczy traktuję aktualnie Twist Up The Volume Bourjois, o której krąży mnóstwo świetnych opinii - póki co nie rozumiem zachwytów, ale ja mam kiepskie rzęsy.... Na ustach ponownie wylądowały zeszłoroczne pomadki - Lip Glow Dior, uwydatniający naturalny kolor ust + świetne nawilżenie. Clarins Joli Rouge Brilliant (aktualnie posiadają złote opakowania o ile się nie mylę) to przyjemna, lekka pomadka z shimmerem, idealna na słoneczne dni, kiedy nie mamy ochoty na obciążanie ust ciężkimi pomadkami.
Na koniec wykorzystałam swoje punkty w Boots, na zakup równie popularnego pudru Clinique Stay-Matte. Nieraz o nim myślałam, ale zawsze znajdowałam coś innego. Tym razem jednak ilość punktów okazała się idealna, tak więc szkoda było taką szansę zmarnować. Ogromnie podoba mi się pudełko, żałuję, że w środku nie wygląda tak samo! Puder wybrałam w odcieniu transparantnym, i jestem całkiem zadowolona. Nic sobie nie radzi z moją skórą kiedy robi się ciepło, ale lubię w nim to, że jest bardzo lekki, niewyczuwalny i nie osiada się na włoskach. Zobaczymy jak spisze się po dłuższym używaniu.

Ufff, nie spodziewałam się, że post wyjdzie tak długi, ale najwyraźniej trochę brakowało mi pisania :) Mam nadzieję, że teraz, wraz z powrotem Iwetto i Megdil, będę miała większą motywację do blogowania!

Dajcie znać czego Wy lubicie używać na wiosenno-wakacyjne miesiące. Może kilka z powyższych kosmetyków gościło również u Was?

30 komentarzy

  1. Też długo chciałam mieć produkty marki Aplha-H, ale niestety kwas glikolowy nie działa u mnie tak jakbym chciała i przerzuciłam się na salicylowy :) Marzy mi się ta maseczka Antipodes i czekam z niecierpliwością na recenzję :) Pisz, pisz, pisz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie powiem Ci, że u mnie chyba też nie do końca daje radę..mam wrażenie, że po kwasach AHA od Clarins miałam gładszą skórę, ale zadecyduję po dłuższym czasie :)
      Maseczka jest fajna, ale nie rewelacyjna, na pewno o niej napiszę :)

      Usuń
  2. Mam do Ciebie pytanie odnośnie tych kropelek brązujących. Dużo blogerek je ostatnio chwaliło i zaczęłam się zastanawiać nad zakupem, pewnie kupię, ale tak sobie myślę, że przecież nie mogę używać czegoś do "opalania" twarzy, kiedy reszta ciała będzie blada jak zawsze. Czy Ty używasz czegoś dodatkowo do ciała, żeby skóra na twarzy się nie różniła kolorem? I jeśli tak, to co to jest? Z góry dzięki za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kropelki mam do ciała właśnie, nie do twarzy ;) Mam odwrotny problem niż Ty, bo nie mam nic do opalania twarzy, i nie wiem czy kupić te kropelki, czy coś innego. Ciekawi mnie This Works Energy Bank Sun Flash :)

      Usuń
    2. A, rzeczywiście! Moje niedopatrzenie, ale od razu jakoś pomyślałam, że to te do twarzy i nie przyglądałam się mocno :) Ja wciąż tych swoich nie kupiłam i nie wiem, co z tym fantem zrobić, bo nie chcę potem mieć opalonej buzi, a reszty nie... Niby one nie są mocne, ale jednak jakiś efekt dają i teraz mam zagwozdkę, czy je kupić, a na resztę ciała może zastosować balsam opalający z Dove (teraz nowa wersja wyszła, ale kiedyś miałam dwa razy starą i był ok), czy może w ogole ten balsam z Dove sobie smarować na całe ciało łącznie z twarzą :DDD
      O marce This Works wiem tylko ze słyszenia:)

      Usuń
    3. Mam dokładnie tak samo z tą twarzą, niby krople są w porządku, ale chyba poszukam czegoś innego. Z Dove byłam zadowolona, chociaż tej nowej wersji nie miałam okazji używać, chyba mam za małą cierpliwość teraz, i wolę szybsze efekty :)

      Też nie testowałam nic z This Works, ale kilka produktów mam na oku :)

      Usuń
  3. No dobrze, więc tak - po co ja tu wchodziłam :P Kosmetyki Suki siedzą mi w głowie od dłuższego czasu, a ten peeling zwłaszcza! Co prawda nie kupię go w najbliższym czasie, bo póki co zużywam pastę Phenome, a i nowa tubka peelingu PAI na mnie czeka, ale z pewnością prędzej, czy później ta propozycja Suki do mnie trafi.
    Spośród Twoich nowości miałam chyba tylko maseczkę REN i u mnie podobna relacja. Uwielbiam ją, tęsknię i myślę, że moment powrotu nadchodzi :)

    Mam tylko pytanie o maskę Retexturising - czemu taka rewelacyjna? Pisz szybko, bo w Sephorze akurat promocja... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest fajny, i pięknie pachnie, ale miałam mocniejsze zdzieraki :) Zazdroszczę dostępu do Phenome, sama mam ochotę na tę pastę! A od PAI chciałam żel do twarzy, o peelingu nawet nie wiedziałam :>
      Dlaego jest super? Jest różowa! A tak poważnie - łatwo się nakłada, posiada drobne granulki, więc podczas rozsmarowywania/zmywania fundujemy skórze dodatkowy peeling (co ja akurat lubię), nie zasycha na kamień (ok, trochę tak, ponieważ ma glinkę), świetnie matuje, nie ściąga cery i bardzo dobrze wysusza niespodzianki. To tak na szybko, użyłam jej do tej pory tylko 3 razy, ale jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  4. Również nie rozumiem fenomenu Twist Up The Volume Bourjois. U mnie się nie sprawdza. Nie mam efektu wow jakiego bym oczekiwała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie mam takiego efektu, ale mam kiepskie rzęsy ;) Może jak zakupię zalotkę to będzie lepiej, ale i tak spodziewałam się trochę więcej po tym tuszu..

      Usuń
    2. U mnie też wypadł przeciętnie... bez szału.

      Usuń
    3. Dzisiaj go nałożyłam, i wygląda w porządku, nie skleja rzęs, ale do efektu WOW mu daleko.

      Usuń
  5. Bardzo fajne nowośći :) Sama zastanawiałam się nad zakupem tego zestawu maseczek Origins - zieloną już miałam i bardzo lubię, różowej mam próbkę i po pierwszym użyciu też jestem na tak, więc do sprawdzenia pozostała tylko czarna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co wypróbowałam tylko różową, co za dużo to niezdrowo (tak, jasne :P)! :) Co do czarnej mam wysokie wymagania, sporo dobrego się naczytałam ;)

      Usuń
  6. Miałam róż Maybelline i z tego co pamiętam nakładałam go palcami, a rozcierałam pędzlem typu duo-fiber (np. Real Techniques Stippling Brush).
    Świetne nowości :) Szczególnie Alpha-H! Tonik już miałam i uważam za jeden z najlepszych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Natomiast Cleanser mam na stanie, ale jeszcze czeka na swoją kolej ;)
    No to mam nadzieję, że teraz znajdziesz więcej czasu do blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to teraz muszę sobie dokupić ten pędzel :) Próbowałam nakładać go Expert Face Brush, ale nie do końca zadowala mnie efekt.

      Tonik Alpha-H jest dobry, ale....jeszcze zaczekam z pochwałami na lepsze efekty ;) Cleanser jest bardzo delikatny, ale świetnie oczyszcza!
      Z tym czasem może być i tak ciężko, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu :) nie nastawiam się na posty co drugi dzień, poza tym nawet nie mam za bardzo teraz o czym pisać ;) A co tam, okaże się! :)

      Usuń
  7. Odchodząc całkowicie od tematu posta - strasznie zazdroszczę Ci tej metalowej 'tacy' z H&M Home...bardzo żałuję, że jej nie kupiłam, kiedy była jeszcze dostępna :< Nie widziałaś nigdzie drugiej takiej u siebie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o tej miedzianej? Byłam w sklepie daleko od domu, i nie wiem kiedy pojawię się ponownie w tamtej okolicy, ale jeśli będę miała okazję to popatrzę :)
      Sprawdzałaś online?

      Usuń
    2. Sprawdzałam, sprawdzałam, niestety nie ma :< Sklep stacjonarny w PL jest chyba jedynie w Warszawie, czyli z 200 km ode mnie :<

      Usuń
    3. O kurczę, to cięzko :(
      Jak tylko będę miała okazję, to popatrzę, ale nie mogę obiecać, że będzie :(

      Usuń
  8. Ojj, same cudowne rzeczy! Marki Alpha H, REN i Antipodes ciekawią mnie niesamowicie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie, że i Ty wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe na jak długo, bo i tak nie mam o czym pisać ;))

      Usuń
  10. Revlon Nearly Naked był swego czasu moim ulubionym podkładem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio go często noszę, i jestem zadowolona :)

      Usuń
  11. Ale wspaniałości :) Origins zieloną uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam wobec niej wielkich oczekiwań, bo w sumie tylko nawilża, ale też jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi :)

      Usuń
  12. Kilka lubię, kilka mniej - z Suki lubię peeling natomiast balsam pod oczy totalnie się nie sprawdził u mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten cukrowy peeling? Balsamu nie miałam

      Usuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.