Ulubieńcy grudnia 2015

2 sty 2016

Szczęśliwego Nowego Roku!

Mam nadzieję, że miło spędziłyście noc sylwestrową, i szczęśliwie powitałyście Nowy Rok. U mnie nie do końca tak się stało, nie wiem co przyniesie 2016, ale mam nadzieję, że nie będzie złym rokiem :)

Ulubieńców nigdy na blogu nie było, z bardzo prostego powodu - mam mało kosmetyków, nie otwieram niczego nowego każdego miesiąca, dlatego ciężko jest mi wyszczególnić produkty, po które sięgałam najczęściej w ostatnich tygodniach, bo większość z nich towarzyszy mi miesiącami. Tak się jednak złożyło, że w grudniu kilka kosmetyków szczególnie przypadło mi do gustu, dlatego pomyślałam, że Wam je przedstawię.


Ciało dopieszczałam masłem z The Body Shop, o przepysznym zapachu kakao - nie tylko w grudniu, bo otworzyłam je w listopadzie, jednak nie żałuję sobie ilości podczas nakładania, przez co dość szybko je wykończę. Dobre nawilżenie skóry, długo utrzymujący się zapach, wygodne opakowanie....nic tylko się smarować :)

Clarins Instant Concealer, w odcieniu 01 dość długo czekał na swoją premierę. Kiedy jednak do tego doszło, stał się moim ulubieńcem! Bardzo dobry kolor, beżowy, bez różowych tonów. Lekka konsystencja, idealnie nakłada się gąbką z Real Techniques. Nie odcina się na skórze, nie zapycha, świetnie kryje. Pod oczy jest dla mnie trochę za słaby, ale w kwestii niedoskonałości spisuje się naprawdę dobrze. 

Kiko Fancy Top Coat 659 Lilac, znalazłam już dawno temu w sklepie firmowym, ale sięgałam po niego ostatnio cały czas, każde malowanie paznokci musiało zostać zwieńczone tym topem. Chyba święta uderzyły mi za bardzo do głowy, ale kiedy nie jest najlepszy czas na brokat, jak właśnie okres świąteczny? Cudownie się mieni, ozdobi każdy lakier. Cudo!

Maybelline Color Tattoo Creme De Rose, o którym pisałam ostatnio >klik!< towarzyszy mi praktycznie codziennie. Lekko fioletowy, jednak nie podkreśla sińców. Bardzo dobrze ujednolica kolor powiek, w bardziej leniwych dniach występował na nich solo, jedynie z dodatkiem kreski. 

Issey Miyake L'eau d'Issey eau de toilette, to zapach, który również mam od dawna, ale dopiero ostatnio go doceniłam. Sięgnęłam raz, dla przypomnienia, i towarzyszył mi potem przez resztę miesiąca. To dziwne, ponieważ zdecydowanie bardziej kojarzy się on z latem - jest kwiatowy, ale i bardzo rześki. Nie jest to mocny zapach, nie gryzie w nos, ale zostaje na skórze bardzo długo. Jako, że nie potrafię opisywać perfum, odsyłam Was na stronę Fragrantica, gdzie dokładnie opisano wszystkie nuty tego zapachu - >klik!<

Sleek i-Divine, Au Naturel - na tą paletkę pamiętam, że miałam ogromną ochotę dawno temu, jeszcze w Polsce. Nie udało mi się jej kupić, dlatego nie dziwne, że będąc w UK, stała się ona pierwszym z moich zakupów. Niedawno znów po nią sięgnęłam, i sama nie wiem dlaczego stała tyle czasu nieużywana! Idealne, dzienne kolory, łatwo zrobić delikatny, jak i mocniejszy makijaż. Bardzo czesto sięgałam po pomarańczowy kolor, który na zdjęciu...cóż, powiedzmy, że wygląda zupełnie inaczej (tutaj dodam, że na zdjęciu kolory wyszły o wiele chłodniej niż w rzeczywistości, ale tak jest, gdy nie ma się normalnego aparatu). Cienie się nie osypują, długo trzymają na powiece nawet bez bazy. Lubię i lubić będę :)

Jak widać, moja lista ulubieńców nie jest duża, ale przynajmniej wiem, że faktycznie po te kosmetyki sięgałam ostatnio częściej, zostawiając inne na boku. Nie obiecuję, że będę regularnie takie posty publikowała, zapewne tylko od czasu do czasu, ale postaram się zwracać większą uwagę, na to, czego w danym miesiącu używam ;)

Znacie coś z moich ulubieńców?

Prześlij komentarz

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.