Nowości: Black Friday + ostatnie miesiące

Nieraz przy okazji denek pisałam, że pozbywam się zaległych kosmetyków, i jest to prawdą. Sukcesywnie zmniejsza się ich ilość, przy okazji jednak uzupełniam kosmetyki do twarzy, bo wiadomo, że coś mieć trzeba. Jednak nie robię niepotrzebnych zapasów, staram się planować je z glową :)

Przy okazji Black Friday, podczas kiedy moja skrzynka pocztowa była bombardowana ofertami, skusiłam się na 3 kosmetyki do twarzy, takie, które za niedługo będą mi potrzebne (pokusy były o wiele większe, ale przynajmniej w tym wypadku powstrzymywał mnie budżet :)).


Na początek słynne serum Kiehl's Midnight Recovery Concentrate upolowane z dobrym rabatem na feelunique. Od dawna się na nie czaiłam, i jestem ogromnie ciekawa, czy się u mnie sprawdzi. 
Następnie maska Aura Manuka Honey Mask z Antipodes - kolejna wykreślona rzecz z wishlisty, znaleziona dużo taniej na BeautyBay. 
Ostatnią rzeczą jest krem Cicalfate, który mam zamiar stosować na pojedyncze wypryski, i suche miejsca, które od czasu do czasu mi się zdarzają. 


Z kosmetyków już chwilę zalegających, czekających na użycie mam:

Tonik łagodzący z Pat&Rub, kupiony po zużyciu próbki, tak bardzo spodobało mi się jego kojące i nawilżające działanie.  
Peeling enzymatyczny Yoskine, który wpadł mi w oczy w TKMaxx - niestety dalej czeka w kolejce, bo akurat peelingów mam 3 ;) 
Jeden z nich to Gentle Peeling od Clarins, widoczny na zdjęciu. Jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, ale mam nadzieję, że się polubimy.
Na koniec Beauty Flash Balm, czyli maseczka upiększająca - również nie użyta, chociaż były okazje. Ale co tam, nie zepsuje się, a na pewno się przyda (wymówka jak każda inna, wiem).


Na koniec nowość od First Aid Beauty (dla mnie nowość, nie marki) - krem na dzień, który zakupiłam na zastępstwo Kiehl's. Okazało się, że od momentu jego kupna minęły dwa miesiące, zanim skończył się poprzednik, ale wiecie, lepiej dmuchać na zimne :) Używam go z 2 tygodnie, i póki co jest w porządku. 
ISIS Pharma Glyco-A (swoją drogą, nazwa bardzo adekwatna do aktualnych wydarzeń), to kolejny, wyczekany od lat kosmetyk do twarzy. Kwasy stały się u mnie niezastąpione, a Glyco całkiem mile mnie zaskoczył, ale na recenzję przyjdzie jeszcze czas.
Na końcu mamy krem do włosów od Klorane, jeszcze z zapasów od Hexxany (:*), to fajny kosmetyk z masłem mango, nie pachnący jak mango :( Jednak dobrze wygładza włosy, na pewno o nim napiszę.

Wiele z tych kosmetyków będzie otwarte dopiero po nowym roku, bo chcę wykończyć wszystko, co jeszcze mi zalega. Akurat końcówka roku idealnie się do tego sprawdzi, a kolejny będzie można przywitać nowościami :) Nie lubię mieć dużo produktów w kolejce, staram się używać jednego na raz, wyjątkiem są jedynie maseczki do twarzy i żele. Kremy, sera, zawsze stosuję pojedynczo, inaczej moja skóra wariuje. Kolejną rzeczą jest pozbywanie się balsamów do ciała - zapas mam na dobre kilka miesięcy, a chciałam powoli przerzucić się na oliwki/olejki. Ale to plany na przyszłość, chcę dążyć do większego kosmetycznego minimalizmu, bo od razu lepiej się czuję, gdy wiem co mam, i gdzie :) 

Preferujecie kosmetyczne zapasy, czy kupowanie wszystkiego na bieżąco?

Brak komentarzy