Niezbędniki do oczyszczania twarzy


Moja skóra niestety należy to tłustych i zanieczyszczonych. Bardzo łatwo się zapycha, w związku z czym regularny peeling (czasem codziennie), oraz stosowanie kwasów to u mnie abolutny mus. I tak nie dają one efektów, z których byłabym zadowolona, ale trzeba z tym żyć ;)

Jakiś czas temu zakupiłam w końcu akcesoria, które pomagają przy oczyszczaniu twarzy. Oczywiście wiedziałam o nich wcześniej, tylko jak to ja - zwlekałam z zakupem. A szkoda, bo teraz są one moimi niezbędnikami, bez których nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji!


Najpierw sięgnęłam po masażer do twarzy, dostępny w ofercie The Body Shop. Trochę się obawiałam tych wypustek, ich twardości i nieprzyjemnego odczucia na skórze. Jednak są one wykonane z dość miękkiej gumy, która krzywdy nam nie zrobi. Ja staram się w miarę mocno dociskać je do twarzy, bo widzę wtedy lepsze efekty. 

Jakie? Przede wszystkim szybsze gojenie się wyprysków - sekretem jest "wyciągniecie" bakterii spod skóry, używając ruchów na zewnątrz - strasznie ciężko jest mi to opisać, ale chyba domyślacie się o co chodzi ;) Generalnie taki masaź całej twarzy i szyi dodatkowo sprawia, że skóra jest gładsza, i bardziej ujędrniona. Nie wierzyłam w to, aż sama się nie przekonałam. Oczywiście najważniejsza w tym wszystkim jest regularność. Masażer jest łatwy w czyszczeniu oraz tani - regularna cena to £6.

 

Na szczoteczkę chorowałam od dawna ;) Oczywiście moim marzeniem jest Mia, albo Foreo, ale fundusze nie pozwalały na zakup. Jednak w pewnym momencie pojawiła się jej tańsza alternatywa. Dostępna była ona w ofercie No7, marki należającej do Boots. Wiedziałam, że na pewno nie będzie tak dobra jak znacznie droższa Mia, ale zaryzykowałam. 
Jej wykonanie jest porządne, plastik nie barwi, dobrze leży w dłoni. Mały problem miałam z klapką chroniącą baterię, którą ciężko otworzyć, ale to pikuś. Mamy dostępne dwie regulacje prędkości - pierwsza okazała się dla mnie zbyt delikatna, druga jest zdecydowanie mocniejsza. Nie odczułam żadnego dyskomfortu, ani pieczenia, ale ja jestem gruboskórna ;) Jeśli jednak potrzymam ją na twarzy za długo, pojawia się zaczerwienienie - dlatego na pewno nie nada się dla cer wrażliwych. 
Nie mogę porównać jakości włosia w szczoteczce, ale ono również nie należy do super delikatnych i miękkich. Dla mnie to oczywiście plus, dla innych niekoniecznie. Minusem jest brak osłonki dla szczotki, bo w przypadku podróży nie jest to do końca higieniczne. A jeśli mowa o głowicach, to można je kupić w dwupaku za £8, więc nie najgorzej. 
Nie żałuję jej zakupu, uważam, że jak na wersję budżetową jest całkiem dobrze wykonana. Kupiłam ją na promocji z okazji jej wprowadzenia, i wtedy kosztowała mnie, bodajże, £15, w tym momencie cena wynosi £24,95. Jeśli chcecie poczytacie o niej więcej, to chodźcie >TU<

Jak dla mnie, akcesoria pomagające w lepszym oczyszczaniu twarzy, to świetne wynalazki, i nie wiem dlaczego zawsze jestem do tyłu ;) Dla tłustolicych to zbawienie, które pomoże w walce o choć minimalnie gładszą skórę, ale tak naprawdę każda kobieta powinna się w taki "sprzęt" zaopatrzyć - pomaga w lepszym wnikaniu kosmetyków w skórę, przez co jest ona lepiej oczyszczona, a co za tym idzie - wygląda lepiej!

Używacie specjalnych "gadżetów" do oczyszczania skóry na twarzy?

Brak komentarzy