Mary Kay Sheer Dimensions Powder

19 lis 2015

Ręka w górę, kto nie lubi różu na policzkach?
Odpowiedź jest jedna: wszyscy lubią :) Ale kto lubi rozświetlenie? Też większość, aczkolwiek są wyjątki, jak ja. Tłustolice błysku nie lubią. Nie ukrywam, że czasem maźnę się rozświetlaczem, ale raczej w warunkach domowych, i na krótką chwilę, później wygląda to co najmniej źle.

Mary Kay nie znałam, nie słyszałam o marce nigdy wcześniej, aż wpadła mi w ręce podczas spotkania blogerek w Krakowie (ponad dwa lata temu!). W woreczku z kosmetykami, który każda z Nas dostała, mieścił się piękny, cudowny rozświetlacz. Dzieło sztuki!


(przemilczmy jakość...)


Rozświetlacz zapakowany jest w, nie ukrywam, średnie opakowanie. Plastik nie jest najwyższej jakości, łatwo robią się na nim zadrapania, a sam produkt mi się...odkleił. Nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia, i tak leży w miejscu, ale trochę psuje to całokształt.




Nie będę ukrywać faktu, że zachwycam się nim od początku! Piękne zdobienie w kształcie kulek sprawia, że niechętnie chce się go naruszyć. Kolor, który mi przypadł, to Pearls (Opalescent) - promienny, rozświetlony.
W tej serii znajdują się w sumie 4 różne odcienie, mój jest zdecydowanie najchłodniejszy, i najjaśniejszy, idealny właśnie do rozświetlania. Kolor jest słabo napigmentowany, za to błysk jest konkretny.

Nie mamy tutaj zatopionego brokatu, który zawdzięczałby nam wygląd kuli dyskotekowej, tylko przecudowne, mieniące się drobinki. Blask jest, powiedziałabym, metaliczny, bardzo chłodny.




Bardzo dobrze się go nakłada, jest jedwabisty w dotyku, ale uwaga - potrzebna jest zaledwie odrobina. Niestety, łatwo z nim przesadzić, i wtedy w sztucznym świetle jest widoczny i nienaturalny. Lekkie oprószenie twarzy pędzlem nada nam za to rozświetlenie, sprawi, że twarz będzie wyglądać zdrowiej, jednoliciej. Taki "inner glow" ;)

Ja bardzo, ale to bardzo żałuję, że mam tłustą cerę, dlatego nie dla mnie on na większe wyjścia - chyba, że miałabym ochotę na ciągłe poprawki. Używam go, kiedy wychodzę na chwilę, lub gdy chcę się poczuć ładniej sama dla siebie (a co!). Cudownie się prezentuje. Jedynym mankamentem jest data ważności, która upłynęła kilka miesięcy temu, ale..........on jest tak ładny, że szkoda mi się z nim rozstawać. Poza tym krzywdy mi jeszcze nie wyrządził. Możecie mnie linczować za przeterminowane kosmetyki.

Jesli jesteście zainteresowane tym cudem, albo którymś z pozostałych 3 wariantów, to kupić go można na stronie internetowej Mary Kay. Kosztuje 135 zł za 7g.


Stosujecie rozświetlacze?

Prześlij komentarz

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.