Elizabeth Arden - Ceramide - Line Smoothing Exfoliator

Wam też nazwa Elizabeth Arden kojarzy się z babciami? Nie twierdzę, że to coś złego, i może w rzeczywistości wcale tak nie jest, ale po prostu takie mam odczucie. Nie miałam do czynienia z tą marką wcześniej, ale w mojej starej pracy było ich małe stanowisko, no i........same wiecie jak jest. Wzięłam na próbę peeling do twarzy, mający za zadanie wygładzać zmarszczki. Mhmm ;)


Tubka wygląda luksusowo, aczkolwiek wielką fanką złotego koloru nie jestem. Zakrętka może i ładna, ale niepraktyczna - wiadomo, że liczą się zatrzaski. Pojemność za to dostajemy całkiem sporą - 100 ml, tak więc chwilę można się tym kosmetykiem nacieszyć.

Zawartość to gęsty, biały krem, z wyczuwalnymi granulkami. Zapach jest całkiem przyjemny, słodkawy, chociaż wolę, gdy go nie ma. Dzięki swojej konsystencji, bardzo niewielka ilość jest nam potrzebna do użycia, a na dodatek łatwo uzyskujemy pianę (taką bardziej gęstą niż zazwyczaj).


Mycie twarzy tym specyfikiem jest całkiem przyjemne, granulki są wyczuwalne, a więc dostajemy jakieś tam ścieranie. Przy czym nie jest ono mocne, ponieważ konsystencja jest bardzo, bardzo kremowa, dlatego sądzę, że nawet wrażliwcy nie powinni odczuć podrażnienia skóry.

Niemniej, ja i moje przyzwyczajenie do czegoś mocniejszego, daje nam średnie zadowolenie. Na pewno w moim przypadku nie jest to produkt do użytku raz na tydzień, bo efekt byłby żaden. Skończyło się więc na codziennym szorowaniu, ale....nawet teraz nie widzę wielkich efektów złuszczenia naskórka. Skóra jest może minimalnie bardziej gładka, ale nie o to mi chodziło.

Więcej raczej nie sięgnę po kosmetyki od Elizabeth Arden, bo nie czuję się skuszona. Chociaż chwila, stop! Mam jedną świetną konturówkę do ust, może wspomnę o niej coś więcej na blogu :) Póki co jednak, pielęgnacją nie jestem zainteresowana, ale nie mam zamiaru jej Wam odradzać. Jesli macie dostęp, to dlaczego nie wypróbować, prawda?

Cena tubki w UK to około £23 / 100 ml

Znacie kosmetyki od Eli? 

Brak komentarzy