Zużycia maja

Maj minął mi niespodziewanie szybko, zważając na fakt, ile miał dni ;) Niestety, aura nadal nie sprzyja, czasem słońce, czasem deszcz....zero wiosny. Nie lubię tego. Na pocieszenie więc, zużyłam spoooooro próbek, które dostałam od Hexx :) Zapraszam do czytania!


L'oreal Elnett, lakier do włosów - mini puszka, która wystarczyła mi spokojnie na 3 tygodnie używania. Lakierów rzadko używam, ponieważ noszę wiecznie spięte włosy, zatem nie są mi niezbędne. Ten akurat polubiłam - trzymał włosy w miejscu, ale nie sklejał ich. Do tego ładnie pachniał.

Joanna Naturia, odżywka do włosów z miętą i wrzosem - ten kosmetyk znalazłam w polskim sklepie. Mam sentyment do odżywek z Joanny, w Polsce gościły u mnie bardzo często. Tej wersji nie znałam, ale zaciekawiła mnie z powodu składników. Niestety, okazała się nijaka - bardzo rzadka konsystencja, działanie praktycznie znikome. Jedyny plus za przyjemny, miętowo-wrzosowy zapach.

Dove, Refresh+Care - mój ulubiony drogeryjny suchy szampon (na równi z Colab). Nie pozostawia białego osadu, nie usztywnia włosów, nie powoduje swędzenia skóry głowy. Bardzo lubię i chętnie do niego wracam.

Alverde, maska do włosów z awokado - bohaterka ostatniego posta. Całkiem dobra maska, która jednak swoją moc pokaże na włosach bardziej zniszczonych.

Dove, spray unoszący włosy - kosmetyk pochodzi z nowej(?) linii do włosów Dove, do kupienia były jeszcze przeznaczone do suchych oraz starzejących się włosów. Spray wiele nie robił - ot, może lekko usztywniał włosy, ale objętością bym tego nie nazwała. Dodatkowo wygładzał włosy, więc w sumie zużyłam go trochę jak odżywkę bez spłukiwania.

Alverde, fluid do końcówek z awokado- jeszcze nie doczekał się recenzji, ale postaram się w końcu napisać. Polubiłam ten kosmetyk, dobrze nawilżał i wygładzał włosy, pachniał podobnie do maski. Kupiłabym ponownie, dlaczego nie :)


The Body Shop, Tea Tree BB Cream - przyjemny BB krem, który doczekał się nawet recenzji, o tutaj. Krem polubiłam, głównie za dobry kolor, całkiem niezłe krycie, i dobry wpływ na cerę. Znalazłam jednak lepszy krem wśród oferty kosmetyków azjatyckich, o którym niebawem.

Clarins, Extra-Firming Eye Lift Perfecting Serum - tzw. produkt bez dna. Używałam go chyba 5 miesięcy, regularnie co noc. Na początku dawał efekt liftingu, potem jednak miałam wrażenie, że skóra się przyzwyczaiła. Niemniej uważam, że swoje zrobił, skóra zdecydowanie lepiej wygląda, jest nawilżona, a zmarszczki lekko spłycone. Ideałem jednak nie jest.

Dove. Creme Care, żel pod prysznic - skusiłam się, bo jestem maniaczką zapachu klasycznego kremu Nivea. Nie rozczarowałam się - w butelce dostajemy dokładnie ten sam zapach, a dodatkowo żel jest gęsty i bardzo kremowy, świetnie nawilżał skórę. Będę powracać.

Garnier, Soothing Cleansing Lotion - nie wiem dlaczego nie dali w nazwie "milk"....Historia jest krótka - chciałam sprawdzić czy dalej nie lubię mleczek do demakijażu i wynik bez zmian - nie lubię ;) Ląduje w koszu.

Balance Me, maseczka rozświetlająca - dodatek do magazynu, który bardzo polubiłam za działanie. Więcej tutaj.

Sure, Crystal Invisible, antyperspirant - dobry produkt, sprawdził się bez zarzutu. nie zostawiał śladów na ubraniach. Może kiedyś wrócę.


Cała masa próbek :) Po kolei od lewej:

Alpha-H Balancing Cleanser with Aloe Vera - świetny produkt do mycia twarzy. Niesamowicie delikatny, ale jednocześnie skuteczny, Bardzo prawdopodobne, że sięgnę po pełen wymiar.

Pat&Rub Smoothing Toner - delikatny tonik, który ogromnie polubiłam! Duża butelka już czeka w gotowości :)

Joico Moisture Recovery, odżywka - dobrze wygładzała włosy, nie przetłuszczała ich. Przyjemny zapach, Niestety, były dość mocno przyklapnięte po jej użyciu. Fajna, ale za ciężka :)

By Terry, Hyaluronic Hydra Powder - genialny puder! To co robił ze skórą to magia :) Świetnie matowił i wygładzał, wytrzymywał całkiem długo. Szkoda, że bardzo się sypie. I tak planuję kupić pełen wymiar, szkoda, że nie ma wersji w kompakcie.

Alterna Caviar RepairX Instant Recovery Shampoo - zakochałam się w tym produkcie, a raczej moje włosy. Świetnie je domywał, ale ani trochę nie plątał, od razu czuć było, że są wygładzone. Miały zdecydowanie więcej życia w sobie, ale przy tym nie tracąc miękkości. Dodatkowo były dłużej świeże. Ideał :) Chcę pełen wymiar, szkoda, że trochę kosztuje...

Joico K-Pak odżywka - ogromnie spodobał mi się jej zapach. Słodko-owocowy, ale nie mdły. Chyba najlepszy ze wszystkich produktów. Konsystencja dość rzadka, więc automatycznie mniejsza wydajność. Dobrze nawilżała i wygładzała włosy, ale bez przyklapu jak Moisture Recovery. Kupiłabym :)

Joico Moisture Recovery Shampoo - dobrze domywał włosy, ale bez takiej gładkości jak w przypadku Alterny. Włosy nie były skołtunione, ani szorstkie. W duecie z odżywką dawał niezłe efekty, jednak był zdecydowanie za bogaty na moje włosy.


W maju zużyłam również sporo próbek, które przyjechały do mnie z Polski, bądź od Hexx.....Z każdej byłam zadowolona, moja cera mniej, bo po takiej różnorodności trochę mnie wysypało. Co za dużo to niezdrowo :) Ziaja dalej robi jedne z najlepszych maseczek do twarzy.

Jak tam Wasze zużycia?

10 komentarzy

  1. www.lukaszmakeup.blogspot.com03.06.2015, 11:33

    lubię produkty Dove do wlosow :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kate's Beautyland03.06.2015, 11:35

    Mam ten BB z TBS i bardzo go lubię. Czekam w takim razie ba recenzje tego azjatyckiego BB ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Blogerka Justyna03.06.2015, 14:52

    Ale Ci się tego nazbierało. Ja nigdy nie mogę skończyć przynajmniej jednego kosmetyku.
    http://kosme-teria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale, że ani jednego? Serio? :|

    OdpowiedzUsuń
  5. Maseczki Ziaja i AA najlepsze :) Zawsze obecne w mojej łazience.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mieszkałam w Polsce, to również nie mogło ich u mnie zabraknąć :)

    OdpowiedzUsuń