Balance Me, maseczka rozświetlająca

Na początek - spóźnione życzenia świąteczne! 

Ja, chociaż miałam wolny weekend, spędziłam go głównie na spaniu i łażeniu po mieście - tyle było z mojego regularnego blogowania ;) Na szczęście chociaż trochę odpoczęłam, zważając na to, że żadnych wakacji nie miałam i mieć nie będę....życie.

Od jakiegoś czasu moja skóra znów ma gorsze dni, więc dosłownie "faszeruję" ją wszelakimi maseczkami. Jedną z nich jest mała tubka od Balance Me, która była dodatkiem do jednego z magazynów w tym miesiącu (nie pamiętam jakiego, kupuję je tylko dla gratisów ;) )


W gazecie dołączona była tubka o pojemności 30 ml, więc nie taka znów mała. Szkoda tylko, że jest odkręcana, a nie na zatrzask, bo to zawsze jakieś minimalne utrudnienie, zwłaszcza przy brudnych dłoniach. Sama konsystencja maski jest gęsta i kremowa, z wyczuwalnymi grudkami, którymi są skorupki orzechów włoskich, mające na celu zdzierać martwe komórki naskórka.

Maseczka zawiera również oczyszczającą glinkę kaolinową oraz kwasy owocowe, które mają przywrócić naszej cerze "healthy glow" ;) Dodatkowo w środku mamy rozmaryn, olejek z palczatki indyjskiej, lawendę oraz olejek z rumianku rzymskiego - wszystkie po to, by wygładzić i uspokoić skórę. Producent zaleca użycie maseczki na dwa sposoby - jako lekko zdzierający czyścik do twarzy, bądź kurację mającą na celu odzyskać utracone nawilżenie i rozświetlenie.


Maskę stosuję tak jak nazwa wskazuje ;) Po dokładnym oczyszczeniu twarzy, nakładam ją kolistymi ruchami na całą twarz, po czym zostawiam na około 15 minut - z reguły w tym czasie biorę prysznic.
Już podczas jej zmywania czuć różnicę w gładkości skóry. Po całkowitym usunięciu można zaobserwować pełne efekty - twarz jest faktycznie rozświetlona, oczyszczona, zmatowiona, bez żadnych suchych skórek. Jednocześnie nie jest ściągnięta, nawilżenie może nie jest rewelacyjne, ale widać, że skóra wygląda po prostu zdrowiej.

Może nie używałabym jej stricte w kwestii nawilżenia skóry, ale do oczyszczania czy wygładzania jak najbardziej.

Był to jeden z lepszych dodatków do gazet, i powiem szczerze, że rozważam zakup pełnego wymiaru. Normalna pojemność tubki wynosi 75 ml, i kosztuje £18 - nie jest najtańsza, ale za to wydajna - wspomniane wcześniej 30 ml używam już prawie miesiąc. Poza tym, liczą się przecież efekty, prawda? A te są na tyle dobre, że warto przełknąć cenę ;)

Znacie ofertę marki Balance Me?

17 komentarzy

  1. W Polandii chyba nie dostępne :P
    A ja z maseczkami zawsze na bakier byłam :D Zapominalam je robić a teraz nawet żadnych nie mam :x

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej marki :) Generalnie jesli chodzi o maseczki to jestem leniwiec i rzadko je stosuje, niestety :P

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że u nas nie ma takich dodatkow do gazet :P brałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsze słysze o tej firmie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt, nie dopisałam :(
    Oj, ja maseczki kocham!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedobrze! warto je częściej nakładać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To fakt, ale nadejdzie chwila gdy na pewno się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedostępna w Polsce raczej, ale można te produkty kupić np na feelunique, które oferuje darmową wysyłkę m.in. do Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, jakos zapominam zawsze :P Ale o maskach na wlosy pamietam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mnie to nie problem robiłam ostatnio zakupy w francuskim sklepie z półproduktami noline nie znajac francuskiego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię te dodatki do angielskich gazet. Zawsze jak jestem na zakupach pierwsze co robię, to lecę obejrzeć dział z prasą :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też, regularnie co miesiąc sprawdzam co "rzucą" :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No to piona! Mam tak samo :D hihi

    OdpowiedzUsuń