Zużycia lutego


Ale ten czas leci.....luty przeleciał błyskawicznie, może i dobrze ;) W tym miesiącu w kwestii denkowania poszło mi zdecydowanie lepiej, i wiele produktów wylądowało w koszu - przynajmniej zyskałam więcej miejsca, nareszcie! Nie przedłużając, zapraszam do przeglądu śmieci.


Weleda, Aknedoron Purifying Lotion - lotion, który okazał się ogromną niespodzianką! Markę Weleda widziałam na kilku stronach, a potem znalazłam ich kosmetyki w pobliskim sklepie ze zdrową żywnością. Lotion kupiłam i stosowałam codziennie wieczorem jako tonik - czasem nie wklepując już nic więcej. Miał intensywny zapach i dość gęstą konsystencję, ale świetnie oczyszczał skórę i radził sobie z wypryskami. Pełna recenzja niebawem. Kupię ponownie!

L'Biotica, Hialuronic Acid Active Serum - jeden z moich prezentów z Polski :) Serum okazało się świetnym nawilżaczem. Dobrze radziło sobie z ewentualnymi podrażnieniami, łagodziło zmiany trądzikowe. Skóra wyglądała rano o wiele lepiej. Pełna recenzja zapewne się pojawi. Nie wiem czy kupię (nie mam jak).

Clinique, High Impact Mascara - tą miniaturkę znalazłam w jednym z czasopism. Na początku byłam zadowolona, z czasem jednak maskara podeschła i efekt był zdecydowanie słabszy. Nie przekonała mnie do kupna pełnowymiarowego opakowania. Więcej o nim TUTAJNie wrócę.

Nuxe, płyn micelarny - wybaczcie brak pełnej nazwy, jest za długa i jeszcze po francusku :P Miniaturka jeszcze z Polski, przypomniałam sobie o niej przeszukując szufladę ;) Micel dobrze się spisał, zmywał makijaż, nie piekł w oczy, nie zapchał skóry. Miniaturka wystarczyła mi na prawie 2 tygodnie codziennego używania. Nie wiem czy kupię ponownie.

Kiehl's, Calendula Deep Cleansing Foaming Face Wash - znowu długa nazwa ;) Czyścik od Kiehl's dostałam gratis przy zakupach w sklepie. Bardzo mi się spodobał - świetnie się pienił, przez co malutka ilość była potrzebna do wymycia całej twarzy. Genialnie oczyszczał skórę, nie ściągał jej, nie podrażniał. Bardzo możliwe, że kupię ponownie.


Herbal Essences, Naked Dry Shampoo - kompletny niewypał. Szampon z tej serii jest przeciętny, ale to.....uhh. Biały pył, praktycznie niemożliwy do wyczesania, dodatkowo oblepiał włosy, tworząc kołtuny. Szybko zepsuł się w nim atomizer, więc bez żalu wyrzucam. Powrotu nie planuję.

Colab, Tokio Dry Shampoo - świetny suchy szampon, stworzony przez autorkę bloga A Model Recommends. Uwielbiam jego zapach i brak nalotu, brakuje mi jedynie objętości, dlatego w planach mam zakup wersji specjalnie do tego przeznaczonej. Bardzo możliwe, że kupię ponownie.

Batiste, Dark&Deep Brown Dry Shampoo - nienawidzę Batiste. Dosłownie. Są niemożliwe do wyczesania i sprawiają, że moja głowa niesamowicie swędzi. Ciemną wersję zakupiłam w akcie desperacji. Lubię ciemny kolor jaki nadaje, nie lubię faktu, że zostaje na czole i palcach. Ble. Nie kupię (mam nadzieję).


Naked For Kids, 2 in 1 Shampoo - kupiłam, bo kosztował 1 funt ;) Spodobał mi się jego zapach - słodko-bananowy. Niestety bardzo szybko przetłuszczał mi włosy, z drugiej jednak strony zostawiał je miłe i gładkie w dotyku. Przyjemny kosmetyk, jednak nie dla mnie. Nie spotkamy się ponownie.

The Body Shop, Banana Conditioner - KOCHAM jej zapach. Odżywka jest przeciętna, nie naprawi zniszczonych włosów, ale dla samego aromatu i tak kupię ją ponownie. Recenzja TU

Head&Shoulders - jeden z moich ulubionych szamponów. Bardzo dobrze działa na moje przetłuszczające się włosy, i jako jedyny radzi sobie z suchym skalpem (albo raczej plackami w moim przypadku). Wrócę ponownie, i to nie raz.


Pat&Rub, Rewitalizujący Balsam do rąk - przyjechał do mnie z Polski, czekał na swoją kolej ;) Świetny nawilżacz, idealnie sprawdzał się w każdej sytuacji, ratując skórę dłoni. Uwielbiam design opakowań i świetne rozwiązanie z pompką. Zapach nie był moim ulubieńcem, ale nie przeszkadzał ;) Wrócę jak tylko będę miała okazję.

The Body Shop, Tea Tree Cool & Creamy Wash - gęsty, kremowy czyścik do twarzy, który uwielbiam! Genialnie oczyszcza, nie tworzy zaskórników, odświeża twarz. Minusem jest szczypanie w oczy, za co daję minus. Mam teraz inne kosmetyki w kolejce, ale raczej na pewno jeszcze do niego wrócę.

Clarins. Daily Energizer Cream-Gel - bardzo lekki krem, o przyjemnym pomarańczowym aromacie. Dawał ładny efekt rozświetlenia na twarzy, niestety zapchał mnie na dość długo i przyśpieszał przetłuszczanie. Pełna recenzja TUTAJ. Nie kupię ponownie.

The Body Shop, Chocomania Shower Gel - najlepsza linia zapachowa od TBS, szkoda, że limitowana. Żel był bardzo wydajny i nieziemsko pachniał czekoladą. Gdy tylko wróci do sklepów, kupię na pewno :)

Brawa dla tych co dobrnęli do końca (ok, wiem, że inni mają jeszcze większe denka, ale to jest dla mnie wyjątkowo spore;)).

Znacie coś z moich zużyć? Jak Wam poszło w tym miesiącu?

30 komentarzy

  1. wooow ogromne denko... u mnie było w tym miesiącu bardzo słabo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styczeń był u mnie słabiutki, ten miesiąc dał jednak radę ;)

      Usuń
  2. No Kochana chociaż jedna przyznaje mi racje, że Batiste jest cienki. Nie wiem dlaczego wszyscy tak zachwalają ten szampon, bo przecież efekty po nim są średnie. Twierdzę, że ktoś zadbał o dobrą reklamę tego produktu i tyle. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak wielu osobom pasuje :)) U mnie niestety jest on chyba najgorszym szamponem ever.

      Usuń
  3. Sporo udało Ci się zużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię tą maskarę Clinique, tak samo jak Batiste. Patkowe kremy mam zawsze pod ręką, zmieniam tylko kompozycje zapachowe w zależności od pory roku ;) A tą odżywkę TBS warto przetestować z szamponem z tej serii, razem tworzą świetny duet ;) Zaciekawiłaś mnie kilkoma kosmetykami, zapisze je sobie i na pewno kiedyś kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę koniecznie dokupić krem z serii otulającej :)
      Pewnie kupię w końcu zestaw, ale ten szampon mnie właśnie nie kusi, bo czytałam o nim średnie opinie...zobaczymy )

      Usuń
  5. Bardzo duże zużycie, gratulacje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, ja batiste uwielbiam, zawsze mam zapasową butlę gdzieś w szafce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja - butelka musi być, ale nie Batiste ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jestem zadowolona w tym miesiącu :)

      Usuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tym czyścikiem Kiehls:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama pewnie po niego sięgnę, ale nieprędko ;))

      Usuń
  9. Ładne zużycie ;) dużo z tych produktów mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie niestety balsam do dłoni PAT&RUB jest za słaby pod względem nawilżania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj :( Dla mnie jest ok, ale faktycznie czasami muszę sięgnąć po coś mocniej nawilżającego

      Usuń
  11. Wszyscy denkują Batiste :P coś w tym jest ! a The Body Shop, Tea Tree Cool & Creamy Wash ciekawa sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest popularny, ale ja go nie znoszę ;p

      Usuń
  12. Niezłe denko! Czekam na recenzję serum Lbiotcia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. myślałam, że jestem jedyną, która nie zachwyca się odżywką z tbs:) fakt, pachnie obłędnie, ale z włosami nie robi nic:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to spotkałam się już z kilkoma opiniami, że ona nic nie robi :)

      Usuń
  14. Bardzo lubię Patkowe kremy do rąk, choć ta seria jest akurat moją najmniej ulubioną, jeśli o zapach chodzi :)
    Kocham hipkową :D

    OdpowiedzUsuń