Rituals... - Sweet Orange & Japanese Mint - krem do rąk

1 paź 2014

Marka kosmetyków Rituals... nie była mi do tej pory znana. Widziałam ją może na jednym, czy dwóch blogach, zawsze z pozytywnymi recenzjami. Nie spotkałam się z nią stacjonarnie, dlatego mocno się zdziwiłam, znajdując jeden z ich produktów w TKMaxx (wczoraj widziałam tam peeling solny, ale nie jestem u siebie, i nie mam miejsca w walizce na zapakowanie, a szkoda!). 

Krem jest widoczny z daleka - tubka ma mocny, czerwony kolor, co ogromnie mi się podoba (ja zawsze patrzę na opakowanie, zawsze!). Zapach to połączenie słodkiej pomarańczy oraz japońskiej mięty - na tyle mnie to zaintrygowało, że nie wahałam się ani chwili przed zakupem. Bardzo lubię takie nie-oczywiste zapachy.


Krem w środku wygląda jak każdy inny - biały, dosyć gęsty. Łatwo się rozprowadza, i całkiem szybko wchłania, ale trwa to dłużej niż 5 minut ;)  Nakładam go z reguły na noc, i rano budzę się z mięciutkimi dłoniami. Skóra jest gładka, a wszystkie suche placki znikają. Teraz postaram się przetestować go w niższych temperaturach, zobaczymy czy sobie poradzi.

Zapach.....zapach jest bardzo nietypowy i zaskakujący! Słodko - ostry. Świeży, dzięki mięcie, ale nie nadaje się do inhalacji, bo nuta pomaranczy trochę go łagodzi. Na początku musiałam się do niego trochę przyzwyczaić - nie to, że mi przeszkadzał, ale był inny niż dotychczas. Wiecie, czesto kremy pachną słodką chemią, albo innymi, niekoniecznie udanymi, cudami. Tutaj tego nie ma, ale też zapach może nie przypaść każdemu do gustu. Ja takie połączenia lubię, więc częściowo wiedziałam na co się przygotować, i nie rozczarowałam się. Zapach utrzymuje się dlugo, ale nie jest bardzo intensywny.

Mam ochotę na więcej kosmetyków Rituals..., może uda mi się coś dorwać. A nie, zapomniałam! Mam jeszcze kredkę do brwi, również upolowaną w TKMaxx, ale o niej będzie zapewne osobny post. Nie mogę odżałować tej soli, ale brakuje mi miejsca na 500 ml sloik....poszukam jej, jak wrócę do Londynu :) 

Jeśli znajdziecie gdzieś te kosmetyki, nawet przypadkiem - bierzcie! Nietypowe nuty zapachowe, i ogólna niedostepność są chyba wystarczającą zachętą? :)

Miałyście do czynienia z kosmetykami Rituals...?

40 komentarzy

  1. pierwszy raz spotykam się z tą marką :) Ten krem wygląda na bardzo porządny, już ładna szata graficzna przyciąga oko : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, bardzo lubię te opakowania i kolory :)

      Usuń
  2. Testowałam peeling Sakura i się zakochałam w działaniu, mam też masło miniaturkowe do ciała i zapach uwielbiam, w zapasie też czeka pianka do mycia i od jutra szampon będę używać, ale wiem, że chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać te kosmetyki sa mocno uzależniające ;)

      Usuń
  3. Mam od nich piankę do mycia ciała i jestem nią zachwycona. Na pewno sięgnę jeszcze po niejeden kosmetyk tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pisanie tez czytałam kilka pozytywnych recenzji :)

      Usuń
  4. Mam w zapasach peeling Himalaya Scrub :) Już nie mogę doczekać się stosowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie jego miałam zakupić....

      Usuń
  5. Uwielbiam! mam kilka różności w swoich zbiorach (moja Kasia mnie obdarowała ponad miarę), cieszę się, że mi starczy na długo :) mam nawet przepiękną dużą świecę z tej marki :)
    Ale tego kremu nie mam a przyznam, że zapach baaardzo mnie intryguje :) no i śliczne opakowania mają - taki estetyczny minimalizm )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, świecę to bym przygarnęła!
      Estetyczny minimalizm - bardzo trafne określenie :)

      Usuń
  6. miałam kiedyś piankę do mycia ciała z tej firmy i pachniała obłędnie!
    pssst, nie dłoniami tylko dłońmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piankę muszę koniecznie znaleźć :)
      Ups, dziękuje :) poprawie jak wrócę do domu ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam RITUALSiki :) Mam o tym zapachu mydlo do rąk, na krem też się pewnie prędzej czy później skuszę :) fajnie, że jesteś zadowolona i szkoda, że nie miałaś miejsca na peeling bo jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle nad wroceniem do sklepu i zakupem, ale potem patrzę realistycznie i nie widze za bardzo miejsca na ten słój :(

      Usuń
  8. Ja mam dwa produkty tej firmy i bardzo je lubię :) W zapasie kilka saszetek, ale żal mi je wykorzystać ;)
    Jeśli gdzieś dorwiesz Yogi Flow Shower Foam, to bierz w ciemno! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna która pisze o piance! Coś w niej musi być :)

      Usuń
    2. Magia w niej jest! ♥

      Usuń
    3. Magią to ja nie pogardzę :D trafi sie, to zakupie :)

      Usuń
  9. Nie musisz mnie namawiać, bo od dawna poluję na kosmetyki tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że są tak trudno dostępne ;/

      Usuń
  10. Szkoda, że nie masz miejsca na peeling, bo jest wspaniały. Mam go aktualnie w użytku (chociaż da się tu odczuć chłód na ciele po wyjściu spod prysznica, więc jeśli jesteś zmarzluchem, to mogłoby Ci to przeszkadzać o tej porze roku).
    Uwielbiam też piankę Yogi Flow oraz krem do ciała Honey Touch. Chrapkę mam na mnóstwo innych kosmetyków z ich oferty, a tym kremikiem, który opisujesz, na pewno bym nie pogardziła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tym chłodem to mnie przestraszyłaś, bo ja jestem ogromnym zmarzluchem :) ale czego się nie robi dla gładkiej skóry ;)
      Żałuję, że nie miałam go jak wsadzić, ale walizka dosłownie ledwo się zapinała, eh. Innym razem, na pewno się trafi :)
      Następna osoba pisze o piance, ach te kusicielki! :P

      Usuń
  11. Bardzo chętnie poznałabym tą markę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że trafia się na nią albo przypadkiem, albo trzeba zamawiać przez internet

      Usuń
  12. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach tej firmy, szkoda ze są tak trudno dostępne w Polsce :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chyba właśnie kojarzę tę markę z TkMaxx. Wydaje mi się, że widywałam ich kosmetyki u siebie. Jednak nigdy wielkiej uwagi nie zwróciłam. Następnym razem będę bardziej uważna ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie chciałam Cię urazić umieszczając moją ofertę. Nie jestem typem handlowca. Tylko prywatna osoba. Sama długo polowalam na te kosmetyki bo są rzeczywiście trudno dostępne. Chciałam pomóc. Usunęła bym ten komentarz bo nie miałam zamiaru zaśmiecać Twojego bloga. Swoją drogą kosmetyki tej firmy są naprawdę wyjątkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, po prostu wyglądało to dziwnie.

      Usuń
  17. Zapachy mnie zawsze uwodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz widzę ten kosmetyk :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ Ci pozytywnie zazdroszczę! Bede miała oczy szeroko otwarte podczas wizyty w TKMAXX, może akurat coś wpadnie też w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.