Revlon - Lavender Soap - mydło na paznokciach

Standardowo zacznę od narzekania. Posta tego piszę na dodatkowej klawiaturze, ponieważ zalałam sobie netbooka - jedyny sprzęt jaki tutaj posiadam. Żeby było śmieszniej, był to zmywacz do paznokci, a więc płać babo za swoją głupotę. Teraz będę w ten sposób korzystać ze sprzętu przez nie wiadomo ile, bo nie polecę do sklepu kupić czegoś nowego, tak o. Drugą sprawą jest remont przeprowadzany w naszym pokoju, przez co mam jeden wielki syf tutaj, i chodzę wkurzona na cały świat. Niech to się skończy, plis.

Przechodząc do meritum - Revlon i jego pachnące lakiery. Widziałam, czytałam, oglądałam, ale jakoś mnie nie kusiły. Jednak jak to kobieta - zmieniłam zdanie przyglądając się kolorowi "Lavender Soap". Brzmi ładnie, wygląda jeszcze ładniej. Wniosek? Brać!


Buteleczka jest ładna, przypomina trochę miniaturowe perfumy. Jeszcze ta okrągła nakrętka....no słodziutkie to! Bardziej jednak ciekawił mnie zapach, który miał w ogóle nie przypominać typowego smrodku. No cóż, po otwarciu poczułam tyko znajomy zapaszek, i byłam mocno zdenerwowana. Przeszło mi, gdy lakier wysechł - faktycznie można wyczuć lekką kwiatową woń, jednak podszyta jest ona chemią. Ble.

Ogromnym minusem lakieru jest pędzelek - wąski i podłużny! Jestem zdecydowaną fanką tych grubych, łatwiej jest nimi operować, i szybciej można pokryć płytkę lakierem. Więc to drugi (spory) minus. Zapewniam, że przykładałam się do malowania, jednak i tak zrobiłam sobie smugi. To nie tylko mój brak umiejętności, ale właśnie pędzelek.

Wybaczcie skórki - to był ich gorszy dzień. a ja oczywiście zapomniałam nałożyć krem...

Sam kolor jednak niesamowicie mi się podoba! Jest to jaśniutki fiolet - wspomniana lawenda - o pięknym, perłowym połysku. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te smugi. Zakładam, że złożyły się na to trzy czynniki: 1) beznadziejny pędzelek 2) moje (nie)umiejętności 3) jasny kolor lakieru.
Na zdjęciach jest to bardzo widoczne, jednak zapewniam, że na żywo nie było tak źle - przynajmniej z daleka ;)


Do pokrycia paznokci użyłam dwóch warstw, chociaż trzy wyglądałyby lepiej. To niestety kolejny minus, bo dla mnie dwie to maksimum, na więcej się nie zgadzam. Po nałożeniu Seche Vite, lakier spędził na paznokciach około 4 dni, po czym zaczął odpadać - wynik całkiem w porządku, zwłaszcza na mnie (teraz staram się mieć jak najkrótsze paznokcie, i widzę, że lakiery o wiele dłużej się trzymają).

Do pachnących lakierów Revlon już nie wrócę, ta przygoda była zdecydowanie jednorazowa. Dobrze, że nie wydałam na niego dużo (ok. 6,5 funta). Nie polecam Wam po nie sięgać jeśli nie miałyście okazji - zapach to nic specjalnego, a pędzelek świętego doprowadzi do szału. 

Używałyście lakierów Revlon? Co myślicie o tej marce? 

34 komentarze

  1. Bardzo ładnie u Ciebie wygląda, u siebie go nie widzę. Miałam o różanym zapachu i wystarczyły mi dwie warstwy. Jednak chyba sprawię sobie kolejne Essie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też będę kupowała teraz Essie ;)

      Usuń
  2. Mnie ten pędzelek nie podoba się - taki jakiś wąski. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam jedną buteleczke w innym kolorze i tez mnie nie zachwycił. .. a Twój kolor jest bardzo ciekawy, taki niespotykany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor piękny, niefart z pędzelkiem :(

      Usuń
  4. Ja z firmy Revlon kupuję tylko podkłady i z nich jestem zadowolona :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Opakowanie ładne, ale ja perłowych lakierów nie lubię i cienkich pędzleków też nie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem fanką pereł, ale ten mi się ogromnie spodobał. Szkoda tego pędzelka ;/

      Usuń
  6. ładne mają opakowania, ale trwałość i wykończenie pozostawiają wiele do życzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor nie mój, ale przyznam, że myślałam o tych lakierach, ale nie mogłam sobie wybrać koloru... nie wiem, czy do mnie trafią jak takie średnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bierz, dostaniesz szału z pędzelkiem :D

      Usuń
  8. U mnie takie kolory słabo wypadają:/ niemniej jednak miałam chęć na któryś z tych Revlonków :) teraz się będę zastanawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz kupić, jeśli masz bardziej wprawną ręke :D

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam lakierów z tej firmy ;)
    Masz bardzo oryginalne kosmetyki, będę zaglądać tu częściej.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że taki z niego brzydal! Bo buteleczki mają te lakiery boskie! Bardzo mi się podobają! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolor bardzo w moim typie, tylko szkoda ze robią się te smugi: (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to chyba wada jasnych kolorów :(

      Usuń
  12. a to cudak :D kolor ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pędzelek w tej serii faktycznie jest strasznie męczący, ale zapach to miły akcent. Do mojego Ginger Melon nie miałabym zastrzeżeń, gdyby nie słaba pigmentacja. Trzy warstwy to dla mnie odrobinę za dużo :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Na ogół wolę ciemniejsze lakiery :) Szkoda, że Ci się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, bo się lepiej nimi maluje, ale generalnie jasne ciekawiej wyglądają :)

      Usuń