Powrót do przeszłości z Herbal Essences

Pamiętacie szampony Herbal Essences sprzed dobrych 10 lat (albo i więcej)? Nie mówię o tych w nowej szacie graficznej, tylko w oryginalnych butelkach. Pamiętam jaki był szał pał na te produkty, a w TV reklamy leciały na okrągło. U mnie w domu oczywiście szybko się pojawiły, i gościły dosyć długo, a ja wspominam je dobrze, bo za każdym razem mycie włosów było przyjemnością (dodam, że nie lubiłam tego robić, bo do 15 roku życia miałam włosy do pasa). Było wiele wariantów do wyboru, jednak później zniknęły ze sklepowych półek, i pokazały się kilka lat później w nowej odsłonie. Nie wspomnę już o tym, że owe nowe produkty są beznadziejne, bo o tym chyba wie każdy.

Bardzo mile się zaskoczyłam, widząc w UKejskiej drogerii masywną butelkę, którą poznałam od razu. Radość niestety szybko opadła, kiedy zorientowałam się, że do wyboru jest tylko jedna wersja szamponu. JEDEN produkt. Co to niby ma być?? Kręcąc nosem z niezadowolenia, capnęłam butelkę, licząc na powrót do przeszłości.


Butelka oczywiście odgrywa tutaj główną rolę - jest dokładnie taka sama jak kiedyś, na półce wygląda trochę "vintage". Design podobał mi się kiedyś, i podoba obecnie. Konsystencja całkiem gęsta, bardzo mocno się pieni, co idzie w parze z wydajnością - dwie osoby go zużywają ;) Zapach jest bardzo przyjemny - mocno owocowy, ale nie duszący. Nie czuć w nim chemii, chociaż wiadomo, że takowa się tam znajduje. Jednak można o tym łatwo zapomnieć podczas mycia :) Nie utrzymuje się on jednak na włosach, chyba, że użyjemy odżywki o lekkim zapachu, wtedy przez jakiś czas można go jeszcze wyczuć.

Wszytko byłoby pięknie, gdyby nie dwie sprawy. Po pierwsze - szampon wysuszył mi trochę skórę głowy. Zdarza mi się to od czasu do czasu, i wtedy wiem, że produkt nie nadaje się dla mnie na dłuższą metę. Druga rzecz, to utrzymywanie świeżości. Kupiłam wersję dla suchych i zniszczonych włosów - suche mam końce, zniszczeń już jako takich nie ma (póki co). Faktycznie, zaraz po umyciu włosy wyglądają dobrze - są lekko odbite u nasady, nie są obciążone, lekkie - wszystko cacy. Niestety, następnego dnia efekt znika - stają się oklapnięte, i bez suchego szamponu się nie obędzie. Ja mam przetłuszczające się włosy, więc muszę używać lżejszych produktów, z włączeniem mocno oczyszczającego.

Miło było powrócić na chwilę do przeszłości z szamponem Herbal Essences, jednak będzie to tylko przelotne wspomnienie - przesuszenie skalpu, i problem z utrzymaniem świeżych włosów go u mnie dyskwalifikuje. Wady rekompensuje miły zapach, i lekkie włosy po myciu, ale to za mało na codzienne używanie. Polecić jednak mogę, a nuż Sucholcom przypadnie bardziej do gustu :)

Pamiętacie stare szampony Herbal Essences? Gościły w Waszych łazienkach?

28 komentarzy

  1. JA już dawno tych kosmetykó nie widziałem

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie jest taki jak kiedyś.... oj nie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie...ale można tak pomyśleć :)

      Usuń
  3. Gościły, gościły... Tylko kiedy to było :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ojeeeny fkatycznie je pamiętam ;) a nawet o nich zapomniałam i nie miałam pojęcia, że zniknęły o.O

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zawsze marzyłam o tym, że będę mogła ich używać, ale niestety wywoływały u mnie łupież :< A tak ładnie pachniały, no i design bardzo wpada w mój gust ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, u mnie też trochę wysuszyły :(

      Usuń
  6. Przyznam, że mnie szał na HE ominął i miałam może jedną butelkę, o której szybko zapomniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam miłych wspomnień z ta marką, strasznie swędzi mnie głowa po ich produktach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się z tym niestety zgadzam :(

      Usuń
  8. a ja nie mialam nigdy produktow tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaale mi przypomniałaś! :-) Uwielbiałam niebieską wersję, zapach baaaardzo długo utrzymywał się na włosach :-) Nawet kiedyś spotkała mnie przez to (chyba) nieprzyjemna sytuacja, gdy jakiś chłopak w tramwaju zaczął wąchać moje włosy..O.o

    Pozdrawiam, Bogna

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie żałuje że nie ma już tych produktów w pl bo bardzo je lubiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wypróbowała inne wersje :)

      Usuń
  11. Mnie jakoś nigdy nie kusiły produkty tej marki :) choć zapachy mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy mają bardzo przyjemne :)

      Usuń
  12. Pamiętam je z dawnych lat i pamiętam że miały takie intrygujące nazwy typu szczęśliwe końcówki itp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego to już nie wiem :D Chyba tylko nowa seria ma takie nazwy, co do starej nie jestem pewna

      Usuń
  13. A ja ich nigdy nie używałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie zawsze te szampony podrażniały skórę głowy, ale nie wiem czy moje "zawsze" odnosi się do starej czy nowej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też do niego już nie wrócę. Jedynym plusem dla mnie był zapach :)

    OdpowiedzUsuń