MUA, Blusher - Bubble Gum


Odkąd wyjechałam, różu nie używałam około 3 miesięcy. Tak, wiem - szokujące ;) Brakowało mi tego kosmetyku, dlatego w końcu sięgnęłam po coś super taniego "żeby było". W Superdrug zatrzymałam się przy stanowisku MUA (na pewno wrócę po słynną paletkę Undressed). Róży nie było wielu do wyboru, dodatkowo zamykali sklep, więc sięgnęłam po pierwszy kolor, który rzucił mi się w oczy.


Opakowanie nie wygląda solidnie, jednak póki co trzyma się w całości ;) Plusem jest jego wielkość - jest malutkie, i zmieści się wszędzie, a samego kosmetyku jest w nim 2.4g - niedużo, ale na początek wystarczy. 
Kolor jest na mocno różowy, sama się zastanawiałam co mi strzeliło do głowy kupując go, bo przecież klaunem nie zamierzam zostać, ale.....w pośpiechu człowiek nie myśli :)


Z zakupu jestem jednak zadowolona. Kolor wygląda na mocny i jaskrawy, ale na skórze łagodnieje. Oczywiście bez problemu można zrobić sobie lica różowe jak u prosiaczka, ale trzeba nakładać duże ilości, by ten efekt osiągnąć. Na początku podchodziłam do malowania jak pies do jeża, dlatego z ciekawości postanowiłam użyć mojego wyleniałego pędzla od Eco Tools. I wiecie co? Spisał się w tym celu bardzo dobrze! 

Niewielką ilość nabieram na pędzel, bo czym stempluję policzki a potem pędzlem do pudru rozmazuję granice. Efekt jest bardzo naturalny, i wbrew pozorom - pasuje mi taki róż :) Nie sądziłam, że tak będzie, bo ja się mocnych kolorów boję i z reguły na twarzy ich unikam. A tutaj miła niespodzianka!


Macie również moje (bardzo) nieidealne lico ;) Tutaj róż trochę się odcina, ale musiałam go nałożyć dużo więcej, bo inaczej mój aparat NIC nie łapał. No tragedia, właśnie dlatego nie robię zdjęć kosmetyków na twarzy, bo nic nie widać. 

Powyżej efekt wygląda dobrze, jednak na żywo musiałam go rozetrzeć, bo był za mocny. Róż trzyma się nieźle, nie znika za szybko z twarzy, a mam cerę tłustą! Siedzi w miejscu, z czasem trochę blaknie, ale dalej widać, że coś na policzkach siedzi. Nie podrażnił ani nie zapchał skóry, więc jest dobrze.

Za taką cenę - 1 funt, jestem skłonna sięgnąć po jeszcze jeden kolor, tak dla odmiany. Jestem zadowolona z tego kosmetyku, i chociaż taniej się już chyba nie dało nic kupić, to jest on naprawdę w porządku. Jeśli mieszkacie w Anglii, to zapewne znacie markę MUA, a jeśli nie, to szukajcie jej w Superdrug. Osoby nie przebywające w Anglii znajdą te kosmetyki w internecie, ale często ich cena jest zawyżona, bądź koszty przesyłki wychodzą drożej, i zakup jest kompletnie nieopłacalny. Niemniej, jeśli będziecie miały okazję na zakupy, to polecam przyjrzeć sie ofercie MUA - ja jeszcze planuję sięgnąć po ich lakiery, bo buteleczki BARDZO przypominają te od Essie - kto wie jak z jakością? :D

Znacie markę MUA?

23 komentarze

  1. Marki niestety nie znam, ale róż wygląda naturalnie :D Za to rzuciło mi się w oczy to, że masz ładną cerę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień nie mam, teraz ostatnio nie wyskakiwały mi syfy ;) Ale ogólnie wągry i rozszerzone pory dają o sobie znać :(

      Usuń
  2. Z MUA miałam jedną paletkę, ale oddałam ją Lipstick And Kids, bo kolory nie do końca mi podpasowały. Ten róż bardzo mi się podoba, uwielbiam mocne kolory na policzkach :) I choć czasem sięgam po coś delikatniejszego [ głownie w dni, kiedy prawie się nie maluję ], to preferuję mocniejsze kolory i ten pewnie by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie pasują takie :) Ja się zawsze czuję jak nie "ja" ;)

      Usuń
  3. Słyszałam o marce, ale "polskie" ceny są trochę zbyt wygórowane ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny kolor i bardzo delikatnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koleeec - uwielbiam :** sama nie mogę bom uczulona dammmmn! moim marzeniem jest na brwi od wieków :(
    CO ja chciałam ...ahaa - ja nie jestem wogóle różana - w sensie że nie umiem, nie potrafię używać różów - mam wrażenie żę jestem zmalowana nim jak ruska wańka wstańka ;) przeprany koczkodan hehe - to dziwne bo u kogoś bardzo mi się podobają :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję :* Sama bym się bardzo zdenerwowała, gdybym przez zdrowe nie mogła mieć kolczyka... W brwi też chciałam, ale mi przeszło ;)
      Ja też do róży mam dwie lewe ręce :D albo przesadzę, albo nic nie widać, albo nie ten odcień, eh ;) A u innych też podziwiam :)

      Usuń
  6. Śliczny kolor i pięknie ożywia cerę :) Kiedyś miałam róż z MUA, ale musiałam się z nim rozstać. Niestety zapychał moją cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym ożywieniem masz rację :)
      Uf, na szczęście uniknęłam zapchania..

      Usuń
  7. 3 miesiące bez różu? :O szok :)
    W opakowaniu nieźle daje po oczach, ale na buźce pięknie dodaje świeżości i nie jest tak jaskrawy jakby się mogło wydawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, to tylko róż :)
      Dokładnie, jest całkiem bezpieczny w używaniu i dobrze wygląda :)

      Usuń
  8. Ładny kolor :) ładnie Ci buźkę tak rozpromienia :D Z MUA uwielbiam bronzero- róż 'Mosaic Bronzer'. mam w kolorze Sunkissed Glow, jest ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) troszkę lepiej wyglądam jak go nałożę :)

      Usuń
  9. Śliczny ten Twój nowy layout, no i miło Cię widzieć w okrągłym okienku :D
    Różu w takim żarówiastym odcieniu nigdy bym nie wzięła z półki, ale czasem zdarza mi się coś takiego zakupić przez internet (bo na zdjęciach wygląda delikatniej) i faktycznie, najczęściej nie takie żarówy straszne, jak je malują ;). U Ciebie prezentuje się ślicznie i świeżo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))

      Ja też bym nigdy nie wzięła, a tu proszę! Jak się okazało, nie ma się czego bać, sama przyznajesz :) Dziękuję, też mi się podoba na buzi :)

      Usuń
  10. Ja różu się nie boję, choć uważać trzeba bo cienka dzieli droga od subtelności do kiczu. Tobie udał się zakup rewelacyjnie, zwłaszcza, że kosmetyk tani a i pięknie się prezentuje na Twoim policzku :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej firmy, ale naprawdę ładnie Ci w tym różu.

    OdpowiedzUsuń