Max Factor, Wild Mega Volume

Maskara to mój kosmetyczny niezbędnik - moje rzęsy bez wymalowania są praktycznie niewidoczne, więc siłą rzeczy muszę coś na nie nakładać. Nie da się wykrzesać firanek z takich lichych kępek, ale jednak tusz zawsze dodaje "tego czegoś". Po przyjeździe musiałam coś na szybko kupić, więc sięgnęłam po kosmetyk od Max Factor - no wiecie, był na promocji :)


Mój wzrok przede wszystkim przyciągnął kolor opakowania - zielono-limonkowy, wbrew zdjęciu bardzo intensywny. Dodatkowo grafika na zakrętce (domyślam się, że chodzi o rzęsy, aczkolwiek ja tam widzę skrzydła) jeszcze bardziej urozmaica całość. Opakowanie mieści 11 ml tuszu, oraz szczoteczkę o ciekawym kształcie klepsydry.

Tusz ma za zadanie pogrubiać rzęsy, i dodawać im objętości. Kolor to smolista czerń, bardzo wyraźna, nie blaknie wraz z upływem czasu. Szczoteczka wydała mi się na początku trudna w obsłudze - bardzo łatwo jest nią upaprać okolice oka, co nie wygląda za ładnie. Jednak po kilku razach dochodzi się do wprawy. Samo malowanie przychodzi łatwo - tusz nie jest szczególnie mokry, jak dla mnie ma idealną konsystencję. 


Z efektów na rzęsach jestem bardzo zadowolona - są ona wyraźnie pogrubione, i podkręcone. Ich kolor podbija do smolistej czerni, przez co stają się wyraźniejsze, nawet jeśli nie robią szału swoją długością. Szczoteczką łatwo maluje się dolne rzęsy, już teraz nie brudzę nią wszystkiego wokół (no dobrze, zdarza się, ale rzadko...). Maskara trzyma się długo, nie osypuje się, nie tworzy efektu pandy. Przy zmywaniu trzeba dłużej przytrzymać wacik, ale to chyba normalne. Nie mam niestety zdjęcia rzęs, bo mój brak skilla sprawił, że wychodziły one koszmarnie ;) 

Niemniej jako posiadaczka lichych i krótkich rzęs, tusz ten bardzo mi się spodobał. Cieszę się, że zakup w ciemno okazał się udany, i kto wie, może w przyszłości jeszcze po niego sięgnę. Cena nie jest wysoka, w UK - 6,99f, w Polsce około 35 zł. Mam go już 1,5 miesiąca, i nie wysycha, ani nie zbliża się ku końcowi, więc może przepisowe 3 miesiące wytrzyma - jak nie dłużej. Polecam :)

Znacie ten tusz? Lubicie się z marką Max Factor?

39 komentarzy

  1. Szkoda, że nie udało Ci się zrobić zdjęć, ale w pełni to rozumiem :) Też mam zawsze problemy z fotografowaniem oka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te zdjęcia wychodzą okropnie ;)

      Usuń
  2. Nie znam tego tuszu, ale brzmi ciekawie ;) Moim obecnym faworytem jest Rocket Volume z Maybelline ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ten niebieski? Jeśli tak, to też mam na niego oko :)

      Usuń
  3. podoba mi się klepsydrowy kształt szczoteki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio używam Rimmel Scandal Eyes Retro Glam, ma "identyczną" szczoteczkę i chyba właśnie w nich tkwi siła:) Ogólnie tuszy z Avonu ani Rimmela nie lubię, nigdy się u mnie nie sprawdzały, a o dziwo i z Avonu i z Rimmela właśnie z taką szczoteczką podbiły moje serce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może właśnie kwestia tej szczoteczki :))

      Usuń
  5. fajnie,że mimo tego że w ciemno kupowałaś wpisał się Twoje potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo lubię produkty Max Factora i chyba to jedna z moich ulubionych drogeryjnych marek. Tuszu nie próbowałam, bo zalega u mnie kilka, które męczę mimo, że się u mnie nie bardzo sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze coś męczę - szkoda mi wyrzucić ;)

      Usuń
  7. Ależ jestem do tyłu z nowościami. Moja sympatia trzyma się niezmiennie dwóch propozycji od Max Factor - 2000 calorie oraz Masterpiece :)
    Świetnie, że tusz okazał się super wyborem. Dołączam się tylko do ubolewania nad tym, że nie zdołałaś uchwycić efektu na zdjęciach - to zawsze działa na moją wyobraźnię i przełożenie go na własne rzęsy, w tym przypadku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O 2000 calorie słyszałam od dawna, muszę go kiedyś nabyć :)
      No niestety, zdjęcia rzęs wychodzą mi koszmarne, tak samo jak wszystkie skórne niedoskonałości :(

      Usuń
    2. 2000 calories rzeczywiście całkiem całkiem ;)

      Usuń
  8. Ja rozkochałam się w tuszach Bourjois i odkochać się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Bourjois w sumie nic do tej pory nie miałam :)

      Usuń
  9. No to super, że Ci się sprawdza! Wstyd przyznać, ale nie miałam jeszcze żadnego tuszu z Max Factor.. i mnie mega kuszą, choć akurat nie ta :). Ale na razie mam kilka na wykończeniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak wykończysz, to kupuj :) Ja po tym chętnie sięgnę po inne, np. 2000 calorie :)

      Usuń
    2. Chętnie spróbuję :). Ooo tak 2000 calorie mnie kusi! I jeszcze taka "gruba", fioletowa :D

      Usuń
    3. Ta druga to nie wiem jaka :))

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze reklamowe są usuwane.

      Usuń
  11. ciekawy kształt szczoteczki. :P jak znajdę ten turz na promocji to zapewne go kupię. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. czasem zakup w ciemno okazuje się bardziej trafiony, niż ten 15 razy przemyślany :)
    super, że się dogadujecie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze reklamowe są usuwane.

      Usuń
  14. Ciekawy ten tusz :) Wiele osób teraz zalewa blogosferę tuszami od wiba, ja jednak pokochałam tusz od MACa in extreme 3d :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Wibo ma też niezłe tusze :) Od MAC nie miałam tuszu :)

      Usuń
  15. Ja też nie wyobrażam sobie życia bez maskary :) Ostatnio po długich poszukiwaniach moim idolem okazała się... zwykła maskara z Miss Sporty ;)
    Tego, o którym mówisz jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię jedną z MS, nie pamiętam niestety nazwy, ale ma fioletowe opakowanie :)

      Usuń
  16. Lubię takie szczoteczki, więc po skończeniu aktualnego tuszu zabiorę się chyba za ten ; )
    PS: nie masz kogo poprosić w polszy, żeby Ci kupił te organizery w biedrze? Szkoda, żebyś przegapiła :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci :)
      Nie za bardzo.....i tak ich w PL nie wykorzystam, a przysyłanie do mnie mija się z celem.

      Usuń
  17. Z tej firmy bardzo lubię tusz 2000 calorie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że u Ciebie się sprawdził. Ja otrzymałam go do testowania (dzięki bogu go nie kupiłam) i byłam strasznie zawiedziona. Efekt na rzęsach ok, trwałość też ale w moim tuszu nabierało się go strasznie dużo na szczoteczkę, dosłownie później była cała w grudkach mokrego tuszu, musiałam obcierać i obcierać.
    Nie polecam go nikomu, choć pewnie wielu może posłużyć dobrze jak Tobie :)
    Zapraszam do mojej recenzji tej mascary: http://najlepszerecenzjekosmetyczne.blogspot.com/2013/09/max-factor-mascara-wild-mega-volume.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam trochę tuszu na szczoteczce, ale nie jakoś dużo.

      Usuń