• about me
  • menu
  • categories
  • Paulina

    Paulina

    Oryginalnie z Krakowa, aktualnie w Londynie. Wielka fanka kosmetyków, pielęgnacji cery. Z drugiej za to strony techniczna gadżeciara, fanka głośnej muzyki i ....kotów!

    Got2b, Powderful, Volumizing Styling Powder

    Wieczny przyklap, to niestety nieodłączny element cienkich włosów. Nie jestem w stanie odbić ich od głowy w żaden możliwy sposób, a gdy wieje wiatr, to w ogóle wyglądam, jakbym miała 3 włosy na krzyż (całość pozlepiana w 3 strąki). Pudry do włosów chodziły mi po głowie od dawna, kusiły obietnicą uniesienia i usztywnienia fryzury, dlatego w końcu sięgnęłam po słynny produkt od Got2b. Dodam tylko, że miało to miejsce ponad rok temu, ale nigdy nie wspomniałam o nim na blogu. Do teraz :)



    Puder zapakowany jest w nieduży, plastikowy pojemniczek. Jego pojemność to 10g, czyli niewiele. Jest lekki jak piórko, stąd łatwo pomyśleć, że w środku nic nie ma. Nie posiadam zdjęć kartonu, w który zapakowany jest dodatkowo puder, ale jest on jakieś 5 razy większy niż powyższy pojemnik - brak słów na takie marnotrawstwo papieru. Na etykietce znajdziemy wszelkie potrzebne informacje, niestety składu tu nie uświadczymy. Po odkręceniu zakrętki, naszym oczom ukazuje się sitko w kształcie litery "x", mające służyć do wysypywania pudru. Plusem jest to, że dopóki nie strząśniemy w dół pojemniczka, zawartość nie emigruje poza opakowanie. Sam zapach proszku jest przyjemny, ale nie przykuwający większej uwagi.


    Wygląd pudru na początku mile mnie zaskoczył - to biały, bardzo drobno zmielony proszek, jednak nie osypujący się na wszystkie strony. Na dłoni sprawia wrażenie takiego...miłego w dotyku - wiem, że to dziwnie brzmi, ale to określenie najbardziej mi pasuje :) Po nasypaniu na skórę głowy, delikatnie ją chłodzi, ale uczucie to trwa kilka sekund. 

    Samo działanie jednak mocno mnie rozczarowało. Puder stosować można na dwa sposoby - nasypując na dłoń, i wcierając we włosy, bądź sypiąc bezpośrednio na włosy. Mnie nie spodobał się w żadnym z nich. Zacznę od pierwszego, według mnie łatwiejszego. Po nasypaniu i wtarciu, zostawia na skórze matową i lepką warstwę, bardzo dziwną. Gdy próbujemy wetrzeć to we włosy, uzyskujemy głównie kołtuny Na palcach jednej dłoni wyliczę ile razy udało mi się W MIARĘ dobre go wetrzeć i uzyskać JAKO TAKI efekt. Z reguły kończy się to jednak kołtunami. 
    Drugi sposób jest jeszcze gorszy - po wysypaniu pudru na włosy, zlepia je i usztywnia na tyle mocno, że jakiekolwiek gmeranie w nich kończy się o prostu kołtunem, i uzyskaniem ptasiego gniazda. Spróbuj to tylko wyczesać - półgodzinna sesja w łazience murowana + prawdopodobieństwo wyrwania kilku włosów. Brrrrr. 

    Moja przygoda z pudrami do włosów najprawdopodobniej dobiegła końca - pomocy w uzyskaniu objętości będę szukała w płynnych produktach. Jednak tylko krowa nie zmienia zdania, i możliwe, że w moje ręce trafi kiedyś niedawno wypuszczony puder firmy Bumble&Bumble, który to ponoć działa o wiele lepiej. Poczekamy, zobaczymy :) Póki co puder spróbuję zużyć, być może uda mi się cokolwiek nim osiągnąć - przynajmniej dopóki wystarczy mi cierpliwości.

    Używałyście pudru do włosów? Czy nie potrzebujecie bawić się w takie wynalazki?

    Wieczny przyklap, to niestety nieodłączny element cienkich włosów. Nie jestem w stanie odbić ich od głowy w żaden możliwy sposób, a gdy wieje wiatr, to w ogóle wyglądam, jakbym miała 3 włosy na krzyż (całość pozlepiana w 3 strąki). Pudry do włosów chodziły mi po głowie od dawna, kusiły obietnicą uniesienia i usztywnienia fryzury, dlatego w końcu sięgnęłam po słynny produkt od Got2b. Dodam tylko, że miało to miejsce ponad rok temu, ale nigdy nie wspomniałam o nim na blogu. Do teraz :)



    Puder zapakowany jest w nieduży, plastikowy pojemniczek. Jego pojemność to 10g, czyli niewiele. Jest lekki jak piórko, stąd łatwo pomyśleć, że w środku nic nie ma. Nie posiadam zdjęć kartonu, w który zapakowany jest dodatkowo puder, ale jest on jakieś 5 razy większy niż powyższy pojemnik - brak słów na takie marnotrawstwo papieru. Na etykietce znajdziemy wszelkie potrzebne informacje, niestety składu tu nie uświadczymy. Po odkręceniu zakrętki, naszym oczom ukazuje się sitko w kształcie litery "x", mające służyć do wysypywania pudru. Plusem jest to, że dopóki nie strząśniemy w dół pojemniczka, zawartość nie emigruje poza opakowanie. Sam zapach proszku jest przyjemny, ale nie przykuwający większej uwagi.


    Wygląd pudru na początku mile mnie zaskoczył - to biały, bardzo drobno zmielony proszek, jednak nie osypujący się na wszystkie strony. Na dłoni sprawia wrażenie takiego...miłego w dotyku - wiem, że to dziwnie brzmi, ale to określenie najbardziej mi pasuje :) Po nasypaniu na skórę głowy, delikatnie ją chłodzi, ale uczucie to trwa kilka sekund. 

    Samo działanie jednak mocno mnie rozczarowało. Puder stosować można na dwa sposoby - nasypując na dłoń, i wcierając we włosy, bądź sypiąc bezpośrednio na włosy. Mnie nie spodobał się w żadnym z nich. Zacznę od pierwszego, według mnie łatwiejszego. Po nasypaniu i wtarciu, zostawia na skórze matową i lepką warstwę, bardzo dziwną. Gdy próbujemy wetrzeć to we włosy, uzyskujemy głównie kołtuny Na palcach jednej dłoni wyliczę ile razy udało mi się W MIARĘ dobre go wetrzeć i uzyskać JAKO TAKI efekt. Z reguły kończy się to jednak kołtunami. 
    Drugi sposób jest jeszcze gorszy - po wysypaniu pudru na włosy, zlepia je i usztywnia na tyle mocno, że jakiekolwiek gmeranie w nich kończy się o prostu kołtunem, i uzyskaniem ptasiego gniazda. Spróbuj to tylko wyczesać - półgodzinna sesja w łazience murowana + prawdopodobieństwo wyrwania kilku włosów. Brrrrr. 

    Moja przygoda z pudrami do włosów najprawdopodobniej dobiegła końca - pomocy w uzyskaniu objętości będę szukała w płynnych produktach. Jednak tylko krowa nie zmienia zdania, i możliwe, że w moje ręce trafi kiedyś niedawno wypuszczony puder firmy Bumble&Bumble, który to ponoć działa o wiele lepiej. Poczekamy, zobaczymy :) Póki co puder spróbuję zużyć, być może uda mi się cokolwiek nim osiągnąć - przynajmniej dopóki wystarczy mi cierpliwości.

    Używałyście pudru do włosów? Czy nie potrzebujecie bawić się w takie wynalazki?

    . 18 mar 2014 .

    38 komentarzy

    1. Też chcę spróbować Bumble&Bumble :) Got2b aplikowała mi fryzjerka i efekt był na tyle żenujący, że nie kupiłam pełnego opakowania. U mnie bardzo dobrze w tym celu sprawdzają się szampony Batiste.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. U mnie Batiste też, ale w małej ilości...inaczej nie potrafię się pozbyć białego osadu.

        Usuń
    2. Suche szampony dają lepszy efekt ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zgodzę się, ale dalej dla mnie niewystarczający ;)

        Usuń
    3. Ja nigdy nie uzywalam tego typu kosmetyków

      OdpowiedzUsuń
    4. Miałam go, ale dawno jakoś i kojarze, że było bez szału :P Też marzę o objętości, ale na prawdę ciężko ją uzyskać :<

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. W przypadku moich włosów, to istne mission impossible :(

        Usuń
    5. Miałam taki puder z Syoss i skutecznie zniechęcił mnie do dalszego testowania tego typu produktów...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja też więcej tego nie kupię, oprócz wspomnianego B&B :)

        Usuń
    6. Nie wierzę w skuteczność takich produktów i chyba się nie mylę ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. Nigdy nie używałam takich produktów, ale spotkałam się z samymi negatywnymi opiniami na temat pudrów

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Też widziałam nieliczne pozytywne opinie.

        Usuń
    8. ja dopiero zaczynam swoją przygodę z pudrami , kupiłam sobie ostatnio Bumble and Bumble pret a powder i póki co jestem zadowolona, fajnie unosi wlosy u nasady i znacznie lepiej się układają :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Kusicielko! Chcę ten puder jak nie wiem co :D

        Usuń
    9. Puder Bumble&Bumble też mi się marzy :) Po drogeryjne nigdy nie sięgnęłam, zbyt wiele negatywnych opinii przeczytałam i doszłam do wniosku, że szkoda na nie nerwów ;)

      OdpowiedzUsuń
    10. Boję się takich porduktów nie wiem czemu :P

      OdpowiedzUsuń
    11. Nie używałam nigdy pudru do włosów :) Ale jeżeli już coś mnie kusi to ten Bumble and bumble :]

      OdpowiedzUsuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      OdpowiedzUsuń
    13. Ja nie używam tego typu produktów :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tylko pozazdrościć jeśli nie masz takiej potrzeby ;)

        Usuń
    14. O rany, nie wiedziałam, że może aż tak źle się zachowywać :P. W sumie pudru do włosów nigdy nie używałam, a nawet mi przez myśl nie przeszło, by spróbować :). Chyba jestem za leniwa na tego typu wynalazki :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jak nie masz problemu z przyklapniętymi bądź posklejanymi włosami, to mogłaś o nich nie myśleć ;)

        Usuń
    15. Jeszcze nigdy nie próbowałam tego typu pudru, nawet nie wiedziałam że coś takiego jest :)

      OdpowiedzUsuń
    16. Miałam ten puder ale u mnie się nie sprawdził, za to moja koleżanka bardzo go lubi..

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Twoja koleżanka ma długie, czy krótkie włosy? :)

        Usuń
    17. Nigdy nie słyszałam nawet o pudrze do włosów - o ja zacofana ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Es, nie przejmuj się - żadna strata ;)

        Usuń
    18. o, podeślę Twój post przyjaciółce – ostatnio rozważała puder do włosów :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Będzie mi miło, ale koleżanka może się rozczarować niezbyt zachęcającą recenzją :D

        Usuń
      2. właśnie o to chodzi, bo napaliła się, a ja sama pamiętałam, że czytałam tylko złe rzeczy o takich pudrach :D

        Usuń
      3. Niech lepiej nie kupuje :D

        Usuń

    popular posts