Trevor Sorbie, Volume Leave-In Conditioner

Odżywki w sprayu jak wiecie uwielbiam. Są idealne do rozczesywania kołtunów, do których niestety mam tendencję. Szukałam tutaj mojej ulubionej, żółtej Dove (dokładnie tej *klik!*), jednak nie widziałam ani jej, ani żadnej innej wersji... Dlatego sięgnęłam po coś taniego, i kompletnie mi nieznanego - odżywkę Trevor Sorbie, opatrzoną zachęcającym zdaniem "salon approved" - czujecie ten profesjonalizm? ;)


Odżywkę dostajemy w typowym dla tych produktów opakowaniu. Zatyczka dobrze się trzyma, atomizer rozpyla mgiełkę, a nie "sika", także nie mam się o co czepiać ;) Etykietka jest wesoła, żółciutka, ładnie wygląda na półce. Jest taka przyjemna w dotyku - lekko chropowata, nie umiem wytłumaczyć dlaczego mi się to podoba...może dlatego, że lepiej leży w dłoni?

Sam produkt, jak wspomniałam, dobrze się rozpyla, i osiada równomiernie na włosach. Towarzyszy temu przyjemny, świeży zapach, nie duszący, ale też nie utrzymujący się długo. Po psiknięciu, włosy nie są mokre jak po wyjściu spod prysznica, tylko wilgotne.

A jak działanie? Na plus. Odżywka ma za zadanie unosić włosy, lekko je nawilżać i ułatwiać rozczesywanie. I ze wszystkich tych zadań w jakimś stopniu się wywiązuje :) Nawilżanie oceniłabym jako najsłabszy aspekt tego produktu, niestety Dove lepiej się w tej materii spisywał. Ale od czego są odżywki, czy inne masła/oleje? 
Co do ułatwienia rozczesywania - też mogłoby być lepiej. Owszem, bez niej na pewno otrzymałam siano nie do okiełznania a tak przynajmniej jest TROCHĘ łatwiej. Ale jak piszę - tylko trochę.

Za to w kwestii uniesienia naprawdę widzę różnicę! Tak naprawdę na to liczyłam najmniej, przyzwyczaiłam się, że żaden produkt moich włosów nie uniesie...jednak się pomyliłam :) Po dokładnym opryskaniu włosów, łącznie z miejscami przy głowie (przy okazji - nie dostajemy efektu obciążenia), i suszeniu głową w dół, włosy są autentycznie bardziej odbite od głowy. Nie jest to, oczywiście, efekt lwiej grzywy, ale jak na moje cieniutkie kłaczki - jest nieźle! Efekt ten utrzymuje się nawet następnego dnia. Włosy są uniesione, świeże, i nie posklejane. 

Odżywka mile mnie zaskoczyła, jednak trochę za słabo nawilża, przez co nie wiem, czy znów po nią sięgnę. Uniesienie jednak mile mnie zaskoczyło, i być może ono sprawi, że do niej wrócę, zobaczymy. Wydajność oceniam na plus, używam jej od miesiąca, i myślę, że jeszcze na 2-3 tygodnie powinna wystarczyć. Jak za cenę 5 funtów z groszami - to dobry wynik. Odżywka nie jest dostępna w Polsce, ale dziewczyny mieszkające w UK znajdą ją w Bootsie (być może jeszcze gdzie indziej). Dokładny jej opis znajdziecie TUTAJ.


Lubicie odżywki w sprayu, czy wolicie nie nakładać nic dodatkowego na świeże włosy?

27 komentarzy

  1. lubie odżywki w sprayu wlosy dluzej pieknie pachna :)
    P.S Zostałaś nominowana do Walentynkowego Konkursu :))) Serdecznie Zapraszam!!
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś dla mnie! lubię produkty w sprayu, bo można je na szybko zaaplikować i pędzić dalej :)
    "salon approved" brzmi dumnie :D Przyznam się, że nie zwróciłam nigdy uwagi na tę firmę. Ale rzadko coś kupuję do włosów w Bootsie. Po tym jak tropiłam wersję Pantene Pro V Proste i gładkie na angielskich półkach z marnym efektem odpuściłam śledzenie innych ofert. Zaliczyłam za to spotkanie z Alberto Balsam i paroma drobnymi rzeczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Pantene jakoś nie przepadam. Alberto Balsam widziałam, fajne? :)

      Usuń
    2. Alberto nie jest zły, szału nie robi ale za funta cudów nie oczekuję. Odżywki zmiękczają, delikatnie wygładzają, ułatwiają rozczesywanie a szampony dobrze myją i nie podrażniają mi skóry głowy. Rzekłabym, że to bezpieczne zwyklaki :)

      Usuń
    3. I taka rekomendacja mi na początek wystarczy :) Dziękuję Hexx :)

      Usuń
  3. To unoszenie włosów mnie bardzo zaintrygowało! Szkoda, że produkt nie jest dostępny w Polsce :(

    OdpowiedzUsuń
  4. uniesienie zawsze w cenie :D nawet nie czuję, że rymuję :] hihi

    OdpowiedzUsuń
  5. myślę, że i u mnie by się sprawdzila, jak będę w UK sprawię ją sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Średnio przepadam za odżywkami w sprayu, po ich użyciu moje włosy są oklapnięte

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też bardzo lubię odżywki w sprayu - mega wygodne jak dla mnie szybki psik psik i po sprawie :) Bardzo zachęcająco przedstawia się to unoszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nie wyobrażam włosowej pielęgnacji bez nich :))

      Usuń
  8. Na świeże włosy lubię nanieść odrobinę suchego szamponu, żeby właśnie unieść je u nasady. I to mnie właśnie zdziwiło czytając Twoją recenzję, bo nie spotkałam jeszcze odżywki dwufazowej, która by tak działała. Najwidoczniej nie miałam wersji "salon approved" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwetto, też tak robię z suchym szamponem :)
      A co do tej odżywki, to uniesienie również mnie zdziwiło ;)

      Usuń
  9. jeśli chodzi o odzywki w sprayu - ufam ci bezgranicznie. Mówiłam ze odżywke Dove ciężko znaleźć - mi się udało raz na nią trafić w nowo otwartym Bootsie i jestem nią zachwycona! Właśnie mi się kończy i na pewno kupię ponownie! Tą chętnie wypróbuję również!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, cieszę się, że pomogłam :D Odżywkę Dove ubóstwiam, muszę ją tutaj gdzieś znaleźć :((
      Ta nie robi takich cudów, w sumie uniesienie włosów jest jej jedynym atutem ;)

      Usuń
  10. A U Ciebie też o odżywce :) na pewno spodobało by mi się w niej to że unosi włosy :) moje włosy niestety bardzo łatwo obciążyć ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj moje też łatwo obciążyć, uwierz mi ;/ Z tą odżywką tego nie ma :)

      Usuń
  11. Ulala, ciekawe czy u mnie też by uniosło czuprynę! U mnie jest inaczej- mam grube i ciężkie włosy, które na górze mają przyklap ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam cienkie, ale dużo ich i wiecznie ciągną w dół :c

      Usuń