Blistex, Lip Brilliance

Moje usta mają tendencje do wysuszania. W porze letniej nie borykam się z tym problemem, jednak gdy tylko nadejdzie jesień, pierwsze niższe temperatury, oraz nieprzyjemny wiatr, zaczynają się schody. Teraz, gdy przebywam w Anglii, tutejszy wiatr nie pomaga w walce z suchymi ustami. Dlatego zakup balsamu był koniecznością. Nie wiedziałam za bardzo po co sięgnąć, więc wybrałam sztyft Blistex, o którym w Polsce słyszałam, natomiast nie miałam okazji użyć. 


Opakowanie balsamu przyciągnęło moją uwagę intensywnie malinowym kolorem. Forma sztyftu jest dla mnie najwygodniejsza - grzebanie palcem w słoiczku nie jest zbyt higieniczne, a płynniejsza forma, jak np. błyszczyk, magicznie przyciąga do siebie każdy pojedynczy włos, fuj. Sztyft po rozpakowaniu powitał mnie takim samym kolorem jak opakowanie, a zapach okazał się cudowny! Jest intensywny, dosyć słodki, coś jak winogrona, coś jak guma balonowa, ciężko mi określić. Mnie w nos nie gryzie, chociaż osobom z wrażliwym nosem może nie pasować ;) Smak jest słodki, co mile mnie zaskoczyło :)


Działanie sztyftu okazało się w porządku, jednak nie jest idealne. Plusem jest dobre nawilżenie, wygładzenie ust, ochrona przed niską temperaturą. Sztyft nadaje również lekki kolor i błysk wargom. Niestety, średnio radzi sobie ze skórkami - niektóre likwiduje, a inne podkreśla, co nie wygląda zbyt estetycznie. Oczywiście staram się peelingować usta szczoteczką do zębów (nie mam nic innego pod ręką), ale nawet wtedy zdarzy mu się znaleźć wcześniej niewidzialną skórkę. Z Carmexem takiego problemu nie miałam...także to na minus.

Generalnie jestem ze sztyftu zadowolona - pięknie pachnie, nadaje lekki kolor, nawilża, ale te skórki mnie ogromnie zniechęcają, i przez nie chyba więcej po niego nie sięgnę. Niemniej już wiem co będzie kolejne na liście - balsam Burt's Bees, o którym czytałam wiele dobrego :) W sumie nie wiem czemu od razu go nie kupiłam, chyba po prostu wyleciał mi z głowy. Następnym razem ;)

Lubicie balsamy Blistex?

36 komentarzy

  1. Nie miałam ;)
    http://kosme-teria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej nie miałam ale każdego dnia używam takiego rodzaju pomadki tudzież inne mazidła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, nie wyobrażam sobie nie mieć żadnej :)

      Usuń
  3. Na Burt`s Bees też mam ochotę :)
    Blistexów nigdy nie miałam, ale kojarzę pozytywne głosy pod adresem tej wersji w słoiczku i pewnie z ciekawości kiedyś ją sobie sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słoiczku chciałabym tylko balsam Nuxe :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam styczności ale ciekawie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ee, aż takiego efektu nie daje ;D

      Usuń
  7. mam sztyft Blistex kupiony kiedyś omyłkowo przez męża :)
    radzi sobie całkiem nieźle, ale wkurza mnie ten slodkawy smak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się on podoba, ale sprawia, że mam ochotę go zlizać z ust, co też nie jest za dobre ;)

      Usuń
  8. Jeszcze nic z Blistexów nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć krótko są na polskim rynku, więc nic straconego ;)

      Usuń
  9. Mam również Blistexa. Mój jest o zapachu owoców leśnych i pachnie pięknie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owoce leśne?? O mamo, ale to musi cudownie pachnieć! :))

      Usuń
  10. Miałam kiedyś jakiś balsam Blistex. Ostatnio ciągle stosuję masełko Nuxe. Tylko w domu oczywiście, bo to słoiczek. Ale szczerze mówiąc, jak rano przy wykonywaniu makijażu je nałożę, to później długo w ciągu dnia nie muszę nawilżać ust. Błyszczyk, pomadka wystarczą i dalej jest uczucie komfortu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam ten balsam, ale był dla mnie za drogi :(

      Usuń
  11. Blistex jeszcze nie miałam, ale obietnica słodkiego zapachu i całuśnego koloru bardzo mi się podoba. Szkoda, że ze skórkami radzi sobie różnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nie jest to jego mocna strona...

      Usuń
  12. Mam Blistex ten tradycyjny Intensive, pachnie jak pasta do zębów, ale jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuj, zapach by mnie wystarczająco odstraszył ;)

      Usuń
  13. Miałam ochotę go wypróbować, ale po Twojej recenzji pozostanę wierna Carmexowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę go dokupić, ale wcześniej Burt's Bees :)

      Usuń
  14. nie używałam jeszcze balsamu z tej firmy, na razie u mnie niezastąpiony jest carmex, chociaż nie wykluczam zmiany :) pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, Carmex jest super :)

      Usuń
  15. Lubię wszystko co słodkie i pachnące:) Blistexu jeszcze nie miałam przyjemności "ustować" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie on by Ci podpasował ;)

      Usuń
  16. wypróbuj jako naturalny pilling poł łyżeczki miodu i łyżkę cukru, nie dość że pyszne, to jeszcze pomaga, nawilża i usuwa brzydkie suche skórki nie podrażniając przy tym ust :) ale super że napisałaś ten post, bo chciałam ostatnio kupić, tak zachwalają, ale ja wolę opinię kogoś kto używał, a nie kogoś kto się naoglądał reklam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam nieraz taki peeling, jest genialny :)

      Usuń
  17. Są dostępne w Polsce, ale jakoś nie miałam okazji jeszcze używać.. Ale i na Blistex przyjdzie kolej, próbuję wszystkiego jak leci, jak przystało na maniaczkę balsamów do ust :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Balsamów Burt's Bees nie lubię, nie zdają u mnie egzaminu i Blistex też jest słaby. Za to Blistex ma świetne produkty wspomagające walkę z opryszczką i za to cenię tę markę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ja będę zadowolona z Burt's Bees :)

      Usuń