Porzeczkowa maseczka na twarz

Maseczki na twarz lubię bardzo. Czuję, że robią dla skóry najwięcej dobrego. Staram się w miarę często jakąś nakładać, jednak teraz jest mi z tym ciężko, mam raptem jedną w zapasie. Niedawno krążyłam sobie po Primarku (serio, ten na Oxford Street, to niesamowicie wielkie bydlę, miałam dość po 40 minutach), i w sekcji akcesoriów i miniatur kosmetyków, zauważyłam małe, kolorowe opakowania. Jak się okazało - były to maseczki na twarz, a wybór był naprawdę spory :) Nie chciałam szaleć, dlatego wzięłam raptem jedną sztukę -ich cena wynosiła, bodajże, 90 pensów. Wybór padł na czarną porzeczkę.


Opakowania maseczek są kolorowe, i zachęcające. Moja wersja, czarna porzeczka, jest wersją typu "peel off" - nakładamy, czekamy, i ściągamy ze skóry. Staram się unikać takich wersji, wolę maseczkę normalnie zmyć wodą, bo nieraz musiałam się babrać ze zbieraniem mini-kawałeczków z twarzy, i trwało to niesamowicie długo. Tutaj na szczęście wszystko poszło sprawnie. Sama maseczka jest przezroczysta, i pachnie dosyć intensywnie - jednak zapach nie jest sztuczny, autentycznie można skojarzyć go z czarnymi porzeczkami :) Nie dusi, po pewnym czasie noszenia na twarzy staje się słabszy, przyjemniejszy.


Samo nakładanie jest proste jak przysłowiowy barszcz - nabieramy potrzebną ilość, dokładnie wmasowujemy (jednocześnie wdychając przyjemny, owocowy aromat), i zostawimy na 15-20 minut. Ja, oczywiście, instrukcji nie do końca się trzymam, i siedziałam z maseczką nawet 30 minut - w sumie lepiej robiłam, bo im dłużej siedziała na skórze, tym lepiej zasychała, i łatwiej było ją oderwać. W czasie noszenia nie czułam żadnych nieprzyjemnych objawów - swędzenia bądź pieczenia. Jedyną niedogodnością było zasychanie maseczki, które uniemożliwiało poruszanie twarzą - ale to chyba normalne :)


Skład jest przedstawiony trochę inaczej, niż to zwykle bywa - mamy tutaj opisane niektóre ze składników maseczki. Dobre rozwiązanie dla dociekliwych ;) Można zauważyć, że zapach jest wysoko w składzie, ale widzę wiele owocowych ekstraktów. Nie jest źle, ale mogłoby być na pewno lepiej ;)

Zmywanie maseczki okazało się bardzo łatwe - większość udało się zerwać praktycznie w całości, zostawały tylko resztki, łatwe do zmycia wodą. To lubię! Działanie jednak trochę mnie rozczarowało - twarz nie wyglądała jakoś dużo lepiej - owszem, pory były zmniejszone, kilka wyprysków złagodzonych, ale mam wrażenie, że minimalnie mnie przytkała, wyskoczyło mi potem kilka nieprzyjemnych gul. Jej wydajność bardzo mnie zaskoczyła - jedna saszetka spokojnie wystarczyła na 4 użycia! Za taką cenę grzech nie kupić ponownie - chociaż na pewno nie tą wersję ;)
Sięgnę jeszcze kiedyś po te maseczki, ale wcześniej zerknę na składy, może będzie coś "uboższego" i mniej prawdopodobnego w kwestii zapychania ;) Niemniej jej zapach dalej za mną "chodzi", i chętnie przygarnęłabym mgiełkę do ciała o zapachu czarnej porzeczki - muszę na przyszłość o tym pamiętać :)

Skusiła Was ta maseczka? :)

34 komentarze

  1. Skład jak dla mnie jest super opisany tymi kolorami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się to podoba, jest czytelniej dla laików :)

      Usuń
  2. W takim razie czekam na inne recenzje tych maseczek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kiedyś zakupię, to na pewno się pojawią :)

      Usuń
  3. ciekawe czy to faktycznie ona wywołała nowe pryszcze , ja latem lubiłam robić domowe maseczki z porzeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że tak...albo to była po prostu dziwna reakcja mojej skóry na różne zmiany ;)

      Usuń
  4. Tej jeszcze nie miałam, ale zachęciłaś mnie do spróbowania. Z tej serii polecam Ci czekoladową - obłędna! Jak Nutella na twarzy XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooooo, to mnie zachęciłaś teraz :D Poszukam!

      Usuń
  5. Ostatnio gdzies juz u kogos je widzialam,ale sama nie stosuje-nie chce mi sie :( :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak możesz nie stosować, toż to zbrodnia!

      Żartuję oczywiście, ale serio - warto nakładać maseczki, naprawdę dużo robią :)

      Usuń
  6. Uwielbiam maseczki, to takie moje mini domowe spa <3 Najbardziej lubię glinki, oraz nawilżające, eteryczne maseczki, najlepiej jakieś naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam glinki, spirulinę też :) Ale zostały mi w domu :(

      Usuń
  7. spróbuj koniecznie tą z czekoladą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już druga rekomendacja :D Będzie trzeba kupić :)

      Usuń
  8. mam taką od Pati truskawkową , muszę wreszcie się za nią zabrać :)uwielbiam wszelkie maseczki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja kupiłam wersje oliwkowa dobre są te maseczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę przetestować oliwkową i właśnie czekoladową :)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nie lubię takiego reklamowania się :(

      Usuń
  11. patrzyłam kiedyś na te maseczki u mnie w aptece, ale ostatecznie nie kupiłam, bo przypomniałam sobie ile mam ich w domu :P ale ta czarna porzeczka brzmi intrygująco :) choć teraz boję się zapchania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie by się tak nie stało ;)

      Usuń
  12. Mam kilka maseczek z tej firmy i bardzo je lubię :) ostatnio miałam czekoladową omomomo:)
    Uwielbiam zapach czarnej porzeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia rekomendacja czekoladowej! Teraz to już nie mogę odpuścić :))

      Usuń
  13. bardzo fajna, jeszcze sie z nia nie spotkalam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze może się to zmienić :)

      Usuń
  14. dołączam się do poleceń innych komentatorek, wersja z czekoladą rozwala system!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ok już będę o niej pamiętała :D

      Usuń
  15. widziałam je chyba w Naturze, to mozliwe? bo z tego co czytam kupilas je w Londynie :(
    nie probowalam ich, wolę takie z zieloną glinką, typowo oczyszczające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie mam pojęcia...może są dostępne :)
      Mam zieloną glinkę w domu, uwielbiam kłaść ją na twarz :)

      Usuń
  16. nie kupiłabym jej sobie, bo nie cierpię porzeczek :P poza tym dużo czytałam, że lubi zapychać i podrażniać, a ja takiej maseczki nie szukam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak można nie lubić porzeczek! :D

      No mnie niestety zapchała :(

      Usuń
  17. Szkoda, że zapycha :)
    I jestem ciekawa jak pachnie :D

    OdpowiedzUsuń