Pianka od Facelle

15 sty 2014

Płyn Facelle do higieny intymnej, zyskał już miano kultowego, głównie dzięki jego używaniu w celu mycia włosów (ah, co byśmy zrobili bez włosomaniaczek :D). Ja również go polubiłam jako alternatywny szampon, jednak w ostatnim czasie płyn dobił dna, a, że potrzebowałam kupić coś mniejszego - wybór padł na Facelle, ale w formie pianki.


Pianka zapakowana jest w okrągłe opakowanie, wraz z załączonym aplikatorem w formie pompki. Szata graficzna nie odbiega od butelek z płynem, jedyną różnicą jest tylko pojemność - dostajemy tutaj 150 ml zamiast 300 ml. 


Różnice w składzie obydwu produktów nie są bardzo duże, jedynie z tego co wyczytałam, w piance kwas mlekowy znajduje się trochę dalej w składzie. Zapach jednak pozostał taki sam - czyli neutralny, a kolor jest mleczno-biały. Aplikator wytwarza sporo piany, jednak to porządnego umycia się, należy nacisnąć pompkę 2-3 razy, co nie wpływa pozytywnie na wydajność produktu.


Samo działanie nie odbiega moim zdaniem od płynu. Tutaj jednak zaznaczę, że pianki używałam tylko w celu do jakiego została stworzona, na włosach nie wylądowała. W sumie sama nie wiem dlaczego, chyba się trochę bałam efektów ;)
Kosmetyk dobrze myje i odświeża, nie podrażnia, nie wysusza. Nic złego nie mogę o nim powiedzieć.

Wydajność jednak jest o wiele mniejsza niż płynu, poza tym kupowanie wersji w piance, jest po prostu nieekonomiczne - płyn dostajemy w dwa razy większej pojemności, a cena jest praktycznie taka sama. Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać? Chyba tylko i wyłącznie z czystej ciekawości :)


Uzywałyście pianki Facelle?

37 komentarzy

  1. Szczerze przyznam, że mi facelle się już znudził. Chociaż u mnie jako alternatywa się nie sprawdził, ale w takiej formie pianki na pewno go wypróbuję, mam piankę z Green Pharmacy i bardzo ją lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o czym mówisz, mnie samej też się trochę przejadł ;)
      Piankę z GP znam, ale jakoś nie kupiłam do tej pory :)

      Usuń
  2. Ja nie lubię kosmetyków w formie pianek (nawet pianek do golenia nie lubię, wolę żele, które na skórze zmieniają się w piankę xD), dlatego zostanę przy mojej ulubionej, klasycznej wersji Facelle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też preferuję ostatnio żele do golenia, są o wiele lepsze od pianek :)
      Również więcej po tą piankę raczej nie sięgnę, chociaż kto wie ;)

      Usuń
  3. Nie polubiłam się z płynem, więc po piankę też nie sięgnę. Wolę żel z Lirene, wydaje mi się że lepiej działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, jeśli coś nie odpowiada, to nie ma co kupować na siłę :)
      Z Lirene za to nie miałam do czynienia :)

      Usuń
  4. Miałam ją i próbowałam do włosów - musiałam kilkanaście pompek wycisnąć na włosy, żeby jako tako je wymyć... Myślę jednak, że świetnie sprawdziłaby się jako pianka do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dobrze, że nie bawiłam się w mycie nią włosów ;)
      Do twarzy użyłam ją raptem raz - za bardzo się bałam wysypu ;)

      Usuń
  5. Jeszcze jej nie miałam, ale chętnie wypróbuję. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Włosomaniaczką nie jestem, płyn Facelle używałam zgodnie z przeznaczeniem. Dobry był, ale znam lepsze a piankę z chęcią poznam jak pojawi się okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szału nie robi ;) Ale na włosach sprawdzał się w porządku :)

      Usuń
  7. Ja jeszcze nie zrobiłam podejścia do zakupu ani płynu ani tej pianki, troche mimo wszystko bym bała się używać tych produktów na włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać :) Lepiej jednak używać na włosy płynu, niż pianki :)

      Usuń
  8. Czytałam o niej sporo dobrego, ale nie kusi mnie zbytnio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet się nie dziwię, te produkty są ok, ale szału nie robią, a ich rozpowszechnianie na blogach również mogło przyczynić się do "zmęczenia materiału" ;)

      Usuń
  9. Dużo o niej czytałam, ale to niekoniecznie coś, co chciałabym wypróbować...do włosów wolę używać jednak szamponów, zwłaszcza, że mam kilka swoich delikatnych ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też powoli odchodzę od takich eksperymentów, aczkolwiek cieszę się, że przetestowałam płyn. Pianki jakoś nie nakładałabym na włosy ;)

      Usuń
  10. nigdy nie miałam nic z facelle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie potrzebujesz, to nie ma co na siłę kupować :)

      Usuń
  11. Ja jestem chyba jedną z nielicznych osoób, ktora się nie polubila z Facelle... miałam po niej niefajne uczulenie ;/ szkoda, bo ma niezly sklad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to aż dziwne....może jakiś składnik Ci nie podszedł :)

      Usuń
  12. Płyn znam i stosowałam go głównie jak szampon do włosów. Pianka jakoś mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej a ja w ogóle nie znam tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to, na tylu blogach się pojawiają :D

      Usuń
  14. Pierwszy raz ją widzę, mimo, że nawet wczoraj stałam w Rossmannie przy płynach do higieny intymnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie za duże nie jest, no i nie rzuca się w oczy ;)

      Usuń
  15. WOW, nie wiedziałam o zastosowaniu tej pianki do włosów... muszę spróbować, również do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, można, ale polecałabym raczej płyn. M. wspominała wyżej, że miała problemy z dokładnym umyciem nią włosów.

      Usuń
  16. ale fajna! pierwsze widzę produkt do higieny intymnej w formie pianki :) musze wypróbować z czystej kobiecej ciekawości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie taką samą reakcję :)

      Usuń
  17. Pianka jakoś mnie nie kusi, wolę płyn ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam że nie znam - od lat jestem wierna Lactacydowi ale coś mi się znudzł ostatnio, chętnie spróbuję piankę (zgodnie z przeznaczeniem;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Do tej pory używałam tylko płynu, pianki jeszcze nie :)

    OdpowiedzUsuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.