Maybelline, Color Whisper, 130 Pink Possibilities

Coś dużo tutaj ostatnio kolorówki....ale możliwe, że będzie tak jeszcze przez jakiś czas, ponieważ w listopadzie poczyniłam większe makijażowe zakupy, także jest o czym pisać :) Dzisiaj na świeczniku moja ulubiona pomadka, którą noszę prawie codziennie od dnia zakupu - słynna Color Whisper od Maybelline :)


Szminki te przyciągnęły moją uwagę jak tylko pojawiły się w drogeriach - ich opakowania są śliczne, kolor jest dobrany do odcienia pomadki. Zatyczka jest porządna i zamyka się na kliknięcie, dzięki czemu nie otworzy nam się przypadkiem w torebce. Na spodzie mamy wydrukowaną nazwę i numer odcienia. W Polsce mamy dostępnych 12 kolorów, co jest sporą liczbą, i sprawia niemałe problemy podczas wyboru - ja sama stałam przy stoisku z dobre 20 minut, powoli denerwując ekspedientki i inne klientki - ale przecież trzeba się porządnie zastanowić przed zakupem, prawda? ;)


Kolor sztyftu jest bardzo intensywny, i mocno różowy, wydaje się kiczowaty, jednak na dłoni pokazuje swoją prawdziwą (o wiele ładniejszą) twarz. Pomadka jest miękka, jednak nie na tyle, żeby ją złamać podczas zbyt mocnego nacisku (co zdarzyło mi się przy używaniu Elixir od Wibo). Szminka sunie gładko po ustach, zostawiając dość lekki kolor, który można oczywiście stopniować. Jej konsystencja jest, powiedziałabym, maślana, dzięki czemu nie potrzebujemy lusterka do nałożenia jej na usta. 


Pomadkę nakładam zawsze na warstwę bezbarwnego balsamu, ale po kilku godzinach poza domem można ją kłaść na gołe usta, i nie ma żadnych problemów. Szminka nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek (chyba, że mamy ich bardzo dużo), nie wchodzi w załamania, i po jakimś czasie blaknie, nie zostawiając brzydkiego efektu. Jej trwałość jest średnia, co można zrozumieć mając na uwadze maślaną konsystencję. Ja osobiście wolę ją częściej nakładać, niż bawić się w trwałe szminki, które tworzą Saharę na ustach ;)

Na zdjęciu kolor jest prawie taki jak w rzeczywistości, dodałabym jedynie trochę więcej różowych tonów. Nie ma jednak kiczowatego efektu. Co do koloru, to zdecydowałam się na róż, bo nie miałam żadnego w swojej kolekcji, ale równocześnie nie miał być taki sam jak kredka Astor, którą już posiadam (o niej napiszę niedługo), dlatego wybrałam jaśniejszy odcień. Dylemat i tak miałam ogromny, i nie wykluczam, że sięgnę jeszcze po 2 albo 3 odcienie, które sobie wypatrzyłam - trzeba tylko zaczekać na promocje :)

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona ze szminki, i cieszę się, że w końcu ją zakupiłam. Gdyby nie promocja -40% na kolorówkę w Rossmannie, to nie wiem, czy trafiłaby w moje ręce. Cieszę się, że tak się jednak stało :) Pomadki znajdziecie w szafach Maybelline, ich regularna cena to ok. 24 zł.


Lubicie Color Whisper? Macie swoje ulubione kolory?



52 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  2. Fajny kolor niestety nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dwie sztuki i też je sobie chwalę. Cudny odcień wybrałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że też Ci pasują :)) Dziękuję :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też mi się podoba :) Ani wulgarny, ani kiczowaty :)

      Usuń
  5. ładny kolor :) ale patrząc na to jak szminka wygląda spodziewałam się bardziej wyrazistego koloru na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo myślałam :) Ale już na dłoni widziałam, że jest o wiele "spokojniejsza" :)

      Usuń
  6. piękna jest, chciałam ją sobie kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, kupuj :D Albo czekaj na kolejne promocje, bo na pewno się pojawią :)

      Usuń
  7. Warto było stać te 20 minut, bo kolor wybrałaś naprawdę fajny :) Gdybym nie miała już tylu mazideł, też bym się skusiła na Whisper ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) Ano ja się skusiłam, bo w tej kwestii miałam pustki :)

      Usuń
  8. Ja uwielbiam 220 Lust For Blush, kilka dni temu ją właśnie wykończyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ją już w koszyku, ale jakoś zmieniłam zdanie :)

      Usuń
  9. Pieknie wyglada na ustach, kolor swietny

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja poluję na wersję koralową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, taki kolor też bym przygarnęła :)

      Usuń
  11. Zastanawiałam się na tą lub 120 i wzięłam 120. Stwierdzam, że jest bardzo nie trwała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie trzyma się długo ust, ale mnie to nie przeszkadza :)

      Usuń
  12. Mam ten sam kolor i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładny kolor:) Też czaiłam się na nie podczas 40% w rossmannie, ale ostatecznie skusiłam się na kredkę z Bourjois;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było szafy Bourjois, i dobrze, bo ich ceny nawet na promocjach są dla mnie często za wysokie ;)

      Usuń
  14. świetny odcien :D ale bardziej jaram sie Twoim kolczykiem!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) Tyle lat już ze mną, zastanawiam się powoli nad jego wyjęciem ;))

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Też bardzo ładny, z tego co widzę na zdjęciach :)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To kupuj, Tobie róże pasują :)

      Usuń
  17. piękny delikatesik! bardzo mojowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę właśnie, bo o Airy Fairy pisałaś podobnie :)

      Usuń
  18. kolor super, na ustach prezentuje się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się efekt jaki daje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki dziewczęcy róż, ale nie mocny ani kiczowaty :)

      Usuń
  20. Śliczny kolorek:) ostatnio ją kupiłam:D w sumie mam już z 6 sztuk, bo sprawdzają się idealnie kiedy chce odrobinę koloru i nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6 sztuk?? W sumie czemu się dziwię :D

      Usuń
  21. jak mam ochote na pomadke to nigdy nie wiem jaki odcien sobie wybrac az w koncu rezygnuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie rezygnuję, ale potem mam np. wyrzuty, że mogłam wybrać inny ;)

      Usuń
  22. mam 3 kolory z tej serii i z tego zadowolona jestem pośrednio - nie do końca mi ten róż odpowiada i chyba będzie dużo lepszy wiosną lub latem :) totalnym niewypałem okazał się lust for blush, w którym wyglądam jak topielica :P ale za to moim ulubieńcem jest rose of attraction :) także jak widać - do trzech razy sztuka.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ano jak widać, trzeba testować :) Ja na szczęście od razu się z tym kolorem zaprzyjaźniłam :) Lust For Blush chciałam kupić, może dobrze, że zrezygnowałam ;)

      Usuń
  23. ładny róż mi się podoba, fajnie,że ma takie "" mokrawe "" wykonczenie :)

    Dodaje do obserwowanych
    http://lukaszmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, nie przepadam za matami na ustach :)

      Usuń
  24. mam Color Whisper w tym właśnie odcieniu :) Bardzo ją lubię, dobrze nawilża i nadaje subtelny kolor.

    OdpowiedzUsuń