HexxBox - Poznaj i testuj z 1001 Pasji! - LE Original Source Mandarin & Basil Shower

Wczoraj pisałam o malinowo-kakaowej wersji, żelu Original Source, który dostałam w ramach akcji HexxBox. Dzisiaj krótko opiszę drugą wersję, która znajdowała się w zestawie - połączenie mandarynki i bazylii - dość nietypowe, prawda? :)

Skończyłam właśnie drugą butelkę żelu, dlatego piszę tą recenzję jedna po drugiej, nie ma na co czekać (to tak gwoli wyjaśnienia) :)


Opis:
"Indyjskie mandarynki i afrykańska bazylia to duet o szerokim polu rażenia w walce z codzienną rutyną. Zabierz Original Source Mandarine & Basil pod prysznic i zamień go w zupełnie nowe, naturalnie intensywne doznanie. Design tego wariantu zapachowego inspirowany jest pochodzeniem składników, dlatego na opakowaniu umieszczone są motywy afrykańskie i indyjskie. " (żródło: wizaż.pl)

Żel, tak samo jak wszystkie inne warianty zapachowe, zapakowany jest w typową, plastikową butelkę o pojemności 250 ml. Dzięki otwarciu na spodzie, nie ma problemu z wyciskaniem produktu, gdy zaczyna się kończyć.


Kolor żelu jest żółty, bardzo energetyczny. Konsystencja dość gęsta, ale gładka, nie tak galaretowata, jak malinowo-kakaowa. Bardzo dobrze się pieni, niestety tak samo szybko ubywa. Na mycie dwa razy dziennie, butelka wystarczy na maksymalnie 3 tygodnie używania.

Zapach mnie rozczarował. Czuć głównie mandarynkę, doprawioną ziołami (sama bym nie wymyśliła, że to bazylia). Niestety, zapach jest bardzo słabo wyczuwalny, po wytarciu ręcznikiem zanika całkowicie. Wielka szkoda, bo to połączenie jest oryginalne. Ja na zimę preferuje inne kompozycje, bardziej słodkie, korzenne, więc ta wersja jest lepsza na lato, niemniej i tak miło by było poczuć z rana coś bardziej pobudzającego - szkoda, że zapach jest taki słaby.

Co do kwestii działania - żel jak żel :) Nie wysusza, nie podrażnia, nie robi nic szczególnego - po prostu myje :) Pod poprzednią notką spotkałam się z kilkoma komentarzami, jakoby żele OS Was wysuszały - przykro to słyszeć, ale niestety jak widać, tak bywa......dziwne, bo producent szczyci się w miarę naturalnym składem, na dodatek określa produkt wegańskim. 

Jeszcze kilka słów na temat próbek, które również znalazły się w zestawie - dostałam dwie dodatkowe wersje zapachowe - Lemon& Tea Tree, oraz Chocolate & Orange. Właściwości myjące pozostały bez zmian, natomiast wersja pierwsza ma piękny, neonowy żółty kolor, i przyjemny, owocowy zapach, natomiast druga trafia idealnie w moje gusta - połączenie czekolady i pomarańczy, mmmmmm :) Może skuszę się na pełnowymiarową wersję :)


Żele Original Source nie zajmują pierwszego miejsca na mojej liście prysznicowych umilaczy, ponieważ są dosyć drogie (8-9 zł), a ich wydajność jest słaba (niecałe 3 tygodnie). Jednak ich największym atutem są oryginalne, niespotykane u innych żeli zapachy, i głównie dlatego czasem po nie sięgam (oraz przez promocje). Gdyby firma wypuściła balsamy do ciała w takich zapachach, to myślę, że wiele osób by po nie sięgnęło - ja na pewno :)

Miałyście już pod prysznicem mandarynkę z bazylią? :)


Hexxanie bardzo dziękuję za możliwość wzięcia udziału w HexxBoxie :) Produkty dostałam za darmo, jednak nie wpłynęło to na moją recenzję.


34 komentarze

  1. Widzę, że w Twoich próbkach przewinął się wariant czekolady z pomarańczą. Zapach jest naprawdę ładny, ale konsystencja w ogóle mi nie przypasowała. Część żelu zazwyczaj "uciekała" mi z palców. Pominę już delikatne wysuszenie...
    Ale mimo wszystko jestem ciekawa tej limitki Original Source :)) Szczególnie maliny&czekolady. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie konsystencja nie przeszkadzała, ja i tak żel nakładam na gąbkę, i dopiero tworzę pianę :) Kolejna osoba, którą OS przesusza, hmmm...

      Usuń
  2. Nie miałam nigdy żadnego produktu z tej firmy, szkoda że nie jest wydajny ponieważ lubię duże, wydajne butle żeli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ich żele pachną pięknie ale niestety wysuszają....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytam, i jesteś kolejną osobą, która o tym pisze....szkoda :(

      Usuń
  4. Do mnie totalnie nie przemawiają zapachy tych żeli. Zdecydowanie bardziej wolę Baleowe i te z YR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Balei nie miałam, a dwa od YR czekają w kolejce :)

      Usuń
  5. Jeszcze nie miałam okazji ich używać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro zapach rozczarowuje, to raczej nie mam co po niego sięgać. A szkoda, bo opis brzmi świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest po prostu za słaby jak dla mnie :(

      Usuń
  7. Tej wersji nie znam, ale większość żeli tej firmy ma genialne zapachy i to ich największy atut. Moim zdaniem żaden z nich nie jest wyczuwalny na skórze po wyjściu spod prysznica, nigdy nie zdarzyło mi się, żeby zapach jakiegokolwiek żelu utrzymywał się tak długo.
    A co do wysuszania - no cóż, naturalność i wegańskość nie mają tu nic do rzeczy. Jest to głównie kwestia użytych detergentów, a chyba wszystkie drogeryjne żele oparte są na tych mocniejszych. Przykład - SCS (obecny głównie w szamponach Alterra) - pochodzenia naturalnego a jednak bardzo mocny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no widzisz, dobrze wiedzieć :) Nie znam się na tym, to wolałam nie wgłębiać się w temat :)

      Usuń
  8. Może to zabrzmi śmiesznie, ale uwielbiałam męski żel z OS o zapachu chilli i czegoś tam. Podkradałam mojemu chłopakowi, aż się zorientowałam, że zużyłam cały... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest dziwne, mnie się też męskie zapachy bardzo podobają :D

      Usuń
  9. Mnie kusi malina z kakao :) Ten nie wiem czy przypadłby mi go gustu ze względu na bazylię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że mi się nie spodoba, ale okazał się w porządku :)

      Usuń
  10. One fajnie pachną i wyglądają, ale mam na nie uczulenie :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Nareszcie ktoś, kogo nie wysuszają ;)

      Usuń
  12. Bardzo lubię te żele za zapachy, ale wg mnie opłaca się kupować na promocjach, bo tak to rzeczywiście sporo jak na zwykły żel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, na promocji można jakiś przygarnąć :)

      Usuń
  13. nie wąchałam jeszcze mandarynki z bazylią, ale ja uwielbiam wersję Raspberry & Vanilla Milk (który moim zdaniem jest najpiękniejszą mleczną... truskawką ;)). żałuję, że nie wpadła w moje łapki słynna śliwka, a teraz już jej nie widzę na półkach, ale może to i lepiej - skoro i tak była limitką, nie będzie żal, że się skończyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie mleczno-owocowe zapachy :) Muszę poszukać tej o której piszesz :)

      Usuń
  14. Kupiłam ten żel, na początku mi się spodobał ale później...jakoś nie podbił mojego serca. Wolę inne zapachy, zeszłoroczna świąteczna edycja była świetna - pomarańcza i lukrecja i śliwka z syropem klonowym, w tym roku jakoś im się nie udało...:< no ale jest przecież jeszcze limonka i drzewo herbaciane i czekolada z pomarańczą, więc nie jest źle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliwka z syropem klonowym? Wow! Czemu o tym nie wiedziałam :)

      Usuń
  15. intrygujące połączenie zapachowe :) nie umiem sobie go wyobrazić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciężkie do wyobrażenia, to fakt, ale faktycznie zapach pasuje do opisu :)

      Usuń
  16. Kusisz kochana :) Ja uwielbiam ten żurawinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja siostra uwielbia te żele ze względu na intensywny zapach:)
    Chyba sama musze się skusić:)

    OdpowiedzUsuń