Bielenda, olejek arganowy 3w1

8 gru 2013

Olejki uwielbiam w każdej postaci - oczywiście te kosmetyczne :) Odkąd dowiedziałam się, że istnieje olejowanie włosów, nie wyobrażam sobie porzucić tej metody, bo miała największy wpływ na poprawę ich kondycji. Przetestowałam wiele rodzai olei, ciągle poszukując ideału. Dosyć dawno temu, podczas wizyty w Naturze, do koszyka wrzuciłam olejek arganowy od Bielendy, który, jako nowość, mnie zaintrygował :)


Musicie przyznać, że prezentuje się całkiem ładnie. Butelka jest plastikowa i przezroczysta, o pojemności 150ml. Etykieta zawiera wszystkie potrzebne informacje na temat działania i składu olejku. Niestety, dołączony atomizer jest kiepskiej jakości, i pryska olejkiem na wszystkie strony, o mgiełce nie ma mowy. Na szczęście szybko wymieniłam go na pompkę z podróżnej butelki, którą kupiłam w Rossmannie. Użytkowanie stało się o wiele przyjemniejsze :)


Działanie olejku jest wszechstronne - może być stosowany na twarz, ciało i włosy. Powiem szczerze, że używałam go na wszystkie trzy sposoby, i nie w każdym się sprawdził.


Skład dla zorientowanych :) Sam olejek pachnie dość intensywnie, chemicznie. Jest to zapach na dłuższą metę męczący, jednak zaaplikowany na skórę/włosy łagodnieje. Konsystencja jest typowa dla olejków, rzadka, łatwo się rozciera.

Na ciało - zdecydowanie tak. Nie wyskoczyły mi żadne krostki, nie wystąpiły niepożądane reakcje. Olejek bardzo dobrze nawilżył skórę, i po kilku użyciach zlikwidował suche placki. Wchłania się w miarę szybko, oczywiście nie do końca, jednak nie tłuści ubrań - a raczej piżamy, bo stosowałam go tylko na noc :)

Na twarz - użyłam z ciekawości, mając dobre doświadczenia z olejkiem tamanu, czy macadamia. Niestety, w tym wypadku pomysł okazał się niewypałem - już następnego dnia (!), na twarzy zagościło kilka wielkich, podskórnych gul. Więcej razy nie próbowałam tego powtórzyć, wolę nie kombinować z cerą :)

Na włosy - w ten sposób używam go najczęściej. Nakładam sporą ilość na włosy, głównie na końce, i następnego dnia je myję. Efekty nie są powalające, jak np. po Amli, jednak widać poprawę kondycji włosów. Stają się one miększe, bardziej nawilżone, nie odstają tak na długości, nawet końce są bardziej zdyscyplinowane. Jestem na tak :)

Podsumowując - nowość od Bielendy skusiła mnie do zakupu, jednak nie spowodowała efektu "WOW!", a szkoda, po cichu trochę na to liczyłam ;) Niemniej olejek się sprawdza, od czasu do czasu ląduje na łydkach, jednak najczęściej na włosach. Więcej po niego raczej nie sięgnę, jak dla mnie to dość przeciętny produkt, jeszcze niemało kosztuje - 20 kilka złotych. Jest za to wydajny, ale to za mało, bym go ponownie kupiła. Z tego co się orientuję, można kupić więcej rodzai olejków, nie tylko arganowy, więc jeśli chcecie jakiś wypróbować, to znajdziecie je w większości drogerii. 


Znacie olejki od Bielendy? Miałyście z nimi styczność?



31 komentarzy

  1. Czuję się skuszona :D
    Na twarz bałabym się go nałożyć ze względu na trójglicerydy (dzięki którym myślę na twojej twarzy zagościli nieprzyjaciele) ale na włosy czemu nie :D
    Ale mam tyle już pootwierane olei że niee no za dużo na razie :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam olejki, ale tego jeszcze nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można spróbować, ale szału nie robi :)

      Usuń
  3. Wow ciekawe, na włosy chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie daję lepszych efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam na niego smaka, ale ostatecznie odpuściłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w sumie nie ma po co kupować, nie jest rewelacyjny ;)

      Usuń
  6. Mam go, używam głównie na ciało, czasem na włosy :) Sympatyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie podpasował :)

      Usuń
  7. rzadko sięgam po olejki, jeśli już to tylko po te do opalania ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że raczej go nie kipię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię olejki w sprayu z atomizerem, ułatwia to aplikację i uwielbiam używac ich wtedy pod prysznicem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, z tym, że ten atomizer był koszmarny ;)

      Usuń
  10. u mnie od dłuższego czasu już tylko olejek arganowy króluje, tego nie miałam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, jak masz naturalny olejek, to zostań przy nim ;)

      Usuń
  11. Też mnie ciekawił, ale jeszcze nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz też kupić inny olejek z tej serii :)

      Usuń
  12. Przykro mi, że na twarzy zrobił Ci krzywdę. Ja do olejków podchodzę bardzo ostrożnie. Większość kiepsko się wchłania na mojej skórze, używam ich praktycznie tylko do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :) Jednak na skórę wolę masło shea, lub tradycyjne balsamy :)

      Usuń
  13. Też w Naturze oglądałam ten olejek. Na twarz bym się nie odwazyła go stosowac, biorąc pod uwagę ze nie jest to czysty olej arganowy.

    http://mulberries-cherries.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raz spróbowałam, i nigdy więcej ;)

      Usuń
  14. chyba jestem jedną z niewielu blogerek, która nie miała oleju żadnego na włosach :) ale przy moich mocno i szybko się przetłuszczających zwyczajnie się go tam kłaść boję :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepotrzebnie! Też takie mam, i tylko oleje naprawiły mi włosy ;) Ten olej i tak zmywasz potem przecież :)

      Usuń
  15. Rownież stosuje teraz olej arganowy tylko innej firmy. Używam na włosy, ręce, czasem ciało, za to na twarzy nieszczególnie się spisuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u innych czytałam, że naturalny olej sie dobrze spisuje na twarzy :) Cóż, każdy inaczej reaguje :)

      Usuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.