Isana Hair, Express Spulung Oil-Care (odżywka w sprayu)

Odżywki w sprayu to nieodłączny element mojej włosowej rutyny. Po każdym myciu, muszę ją zaaplikować na włosy, w celu wygładzenia i łatwiejszego pozbywania się kołtunów. Swoją ulubioną już posiadam *klik!*, jednak jej regularna cena często mnie zniechęca (aczkolwiek w przypadku promocji, zawsze ląduje w koszyku).

Produkty Isany lubię, niemniej nie wyróżniają się niczym szczególnym w pielęgnacji włosów. Ich zaletą jest dostępność w każdym Rossmannie, i bardzo przyjazne ceny. Jako, że ich odżywek w sprayu jeszcze nie miałam okazji testować, musiał nadejść ten pierwszy raz - zdecydowałam się na wersję do włosów suchych i z rozdwajającymi się końcówkami.



Butelka nie wyróżnia się niczym szczególnym - ot, typowy plastik. Design wygląda dość tanio, i niestety, nie jest to pozytywna strona tych produktów. Wiadomo, że liczy się wnętrze, ale jednak przyjemniej kupić coś, co przyciąga nasz wzrok na półce :) Pojemność również jest taka sama, jak w innych produktach tego typu - 200 ml. Kolor, mimo zdjęć, jest intensywniejszy w rzeczywistości.

Największą uwagę w tego typu produktach zwracam na aplikator. Musi wytwarzać idealną mgiełkę, inaczej używanie jest bardzo nieprzyjemne. Tutaj, niestety, podczas każdej aplikacji, moczymy sobie włosy dosyć siarczystym strumieniem. Na szczęście, miałam w zapasie butelkę po odżywce Pantene, więc niezwłocznie przelałam Isanę do bardziej przyjaznego opakowania.


Działanie okazało się dla mnie rozczarowaniem. Odżywka nie robiła prawie nic. Owszem, lekko wygładzała włosy, jednak mała ilość nie dawała satysfakcjonujących efektów, a każde dodatkowe psiknięcie powodowało, że włosy zaczynały przypominać tłuste strąki. Mówię oczywiście o końcach, nigdy nie aplikuję tego typu produktów przy nasadzie. Po wyschnięciu i rozczesaniu włosów efekty były mizerne - albo nie było żadnych, albo osiągałam sklejone końce. Lepsze efekty uzyskiwałam, nakładając dodatkowo odżywkę b/s + jedwab/masło shea, ale w tym wypadku po co w takim razie używać tej odżywki? Jedynym jej plusem był zapach, i całkiem niezła wydajność - zużycie jej zajęło mi ok. 1,5 miesiąca.

Nie sięgnę więcej po odżywki w sprayu Isany, chyba, że będę zdesperowana (co zdarza mi się dosyć często). Jeśli jednak to nastąpi, to mój wybór padnie na pewno na inną wersję, być może lepiej sprawdzi się na moich włosach, niż ta. Z tego, co można przeczytać na stronie KWC, nie tylko ja mam o niej takie zdanie. 

Gdybyście miały ochotę przetestować te odżywki - szukajcie ich w Rossmannie, kosztują ok. 5 zł za sztukę. Za taką cenę warto kupić, nawet jeśli okazałyby się rozczarowaniem :)


Używałyście odżywek w sprayu od Isany?


36 komentarzy

  1. nie miałam tego i raczej się nie skuszę, ale mam suchy szampon i jest genialny,polecam!:))
    fajny blog,ciekawe recenzje z pewnością będe zaglądać tu częściej..obserwuję!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suchy szampon również miałam, byłam zadowolona :)

      Usuń
  2. Ja wylałam z opakowania ponad połowę zawartości - odżywka była tragiczna. Nie tylko powodowała, że włosy wyglądały jak strąki, ale także wysuszała końcówki. Po kilkunastu użyciach włosy miałam w tak tragicznym stanie, że musiałam je podciąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie wysuszała aż tak, ale było widać, że końce wyglądają gorzej...bardzo nieudany produkt :/

      Usuń
  3. Odżywki w sprayu żadko kiedy się u mnie sprawdzają. Wyjątkiem jest Garnier Fructis Volume Restructure :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je uwielbiam, dużo mi pomagają :) Tej co wymieniłaś nie znam :)

      Usuń
  4. ja niestety nie lubię firmy Isana :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię, ale nie każdy produkt :)

      Usuń
  5. Kupiłam ją kiedyś w promocji, ale mi nie służyła, miałam po niej przesusz, zwłaszcza końcówek. Ogólnie chyba żadna z odżywek w sprayu dotąd mi nie pasowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szkoda :( Ja uwielbiam Dove i Gliss Kur :)

      Usuń
  6. nie stosuję takiego typu kosmetyków , u mnie najlepiej się sprawdza olejek arganowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę, inaczej mam problemy z kołtunami :)

      Usuń
  7. ja opłakuje fakt , że u mnie tej odżywki z dove nigdzie dostać nie mogłam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe! Z tego co wiem, spokojnie można dostać ją w Bootsie

      Usuń
  8. Będę w takim razie unikać! tłuste strąki to mam naturalnie, nie potrzebuję więcej wspomagaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam skłonne do zlepiania włosy, trzeba znaleźć coś pasującego :)

      Usuń
  9. Miałam ją i też nie widziałam żadnych efektów po niej. Nic specjalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dawno nie miałam takich odżywek i raczej do nich nie wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie potrzebujesz, to nie ma po co :)

      Usuń
  11. Nie jestem przekonana do produktów do włosów z Isany;/ Twój post potwierdził moje uprzedzenie do nich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet lubię ich odżywki d/s, ale do tej na pewno nie wrócę.

      Usuń
  12. Miałam ją 2 razy chyba i jak dla mnie może być, choć tak naprawdę chyba nic nie robiła:P. Ale nie spotkałam nigdy fajnej odżywki w sprayu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam. Teraz biorę się za Waxa:)

    OdpowiedzUsuń
  14. miałam jakąś odżywkę w sprayu z isany, ale to chyba nie była ta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może miałaś inną wersję :)

      Usuń
  15. z Isany znam i lubię żele pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale nudzą mi się szybko ;)

      Usuń
  16. Mam odżywkę nawilżającą z Isany ale w tradycyjnej formie:) tych w sprayu jeszcze nie testowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, chociaż możesz spróbować, ale inną wersję ;)

      Usuń
  17. U mnie niestety odżywki w sprayu nie wchodzą w grę - moje włosy nie tolerują niczego (poza kroplą serum silikonowego), co nie podlegałoby spłukiwaniu ;) Dobrze, że Ty znalazłaś już swój ideał w tej kategorii, ale szkoda, że Isana się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje akurat lubią, bo są bardzo suche na końcach :(

      Usuń
  18. Kiedyś miałam ale na pewno do niej nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń