Isana, Deo Spray Secret Rose

Dezodoranty w sprayu, to dla mnie bardziej forma mini - perfum, niż środka przeciw poceniu. Szukam często tanich produktów, ponieważ szkoda mi na nie wydawać więcej pieniędzy, skoro na skórę pod pachami używam najczęściej sztyftów/kulek. Moją uwagę zwróciły dezodoranty Isany, zresztą już raz o jednym pisałam, o, tutaj.

Wersja egzotyczna nie przypadła mi bardzo do gustu, dlatego tym razem sięgnęłam po coś delikatniejszego - różę. Rzadko zdarza się, by różane kosmetyki źle pachniały, a za cenę 3 zł w promocji nie bałam się zaryzykować :)


Puszka, jak to puszka - nie wyróżnia się niczym szczególnym. Wersja różana wygląda dosyć słodko, jednak nie jest to przesadzony słodycz - róż nie jest intensywny ani kiczowaty. Taki elegancki, kobiecy design. Pojemność jest typowa dla dezodorantów - 150 ml. Nie jest to dużo, bo, jak wiadomo, produkty w sprayu mają tendencję do szybszego dobijania dna, jednak ten dezodorant wytrzymuje całkiem długo, pomimo codziennego stosowania.


Stosuję go przede wszystkim jako dodatek pachnący, nie wiem jak sprawdza się w kwestii ochrony przed poceniem. Psikam go na szyję i ubrania dość obficie, bo wiem, że zapach nie jest tak mocny, jak bywa w przypadku perfum, poza tym, po chwili staje się on trochę słabszy.

Sam zapach mile mnie zaskoczył. Można wyczuć różę, pachnie ładnie, nienachalnie. Nie gryzie w nos, ani nie dusi, nawet w zamkniętej łazience :) Przez chwilę po psiknięciu jest intensywny, jednak po chwili staje się dosyć delikatny. Trwałość niestety nie powala, przynajmniej na skórze - po około 2 godzinach nie czuć go w ogóle, natomiast ubrania pachną o wiele dłużej, za co plus. Nie jest to, oczywiście, zapach trzymający się nawet na następny dzień, ale przez kilka godzin potrafi nam towarzyszyć. Za taką cenę - trwałość bardzo dobra.

Sądzę, że jeszcze sięgnę po te dezodoranty, i chyba ponownie po wersję różaną, bo najbardziej przypadła mi do gustu. Za cenę 5 zł zdecydowanie warto. Może i design nie powala urokiem, ale liczy się wnętrze, prawda? :)


Używałyście dezodorantów od Isany?

21 komentarzy

  1. Nie miałam jeszcze żadnego dezodorantu z Isany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę kpić przy najbliższej okazji bo jeszcze ich nie używałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do produktów Isany jakiś czas temu się zniechęciłam i bardzo rzadko po nie sięgam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a przez jakiś konkretny produkt?

      Usuń
  4. elegancki kobiecy design? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tylko kulkę :) najchętniej zielona Vichy ale ostatnio też różowy Garnier mi się dobrze spisuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do ochrony też sztyfty, bądź kulki :)

      Usuń
  6. Ulubieniec mojej mamy :) Osobiście nie lubię tej formy, wolę typowe antyperspiranty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do ochrony też :) W tym mi się podoba jedynie zapach, który zostaje na ubraniach :)

      Usuń
  7. No właśnie czekam na jakąś promocję, żeby wypróbować jakiś dezo z Isany:) Ostatnio miałam same pudrowe antyperspiranty, od których wreszcie chcę odpocząć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak się sprawdza w ochronie przed poceniem, nie używam go w tym celu :)

      Usuń
  8. Nie miałam, ale brzmi fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurde, nie sadzilam ze jest tak pozytywny ten dezodorant:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie używam tego produktu solo zawsze jako mały dodatek do antyperspirantu w sztyfcie. Obserwuje

    OdpowiedzUsuń