BingoSpa, maska błotna do twarzy

Jak wiecie, lub nie - uwielbiam wszelakie maseczki do twarzy :) Moja cera buntuje się jak za młodzieńczych czasów, chociaż mnie samej licznik wybił już 20+ lat. Walczę i walczę, ale nieustannie przegrywam. Na szczęście, w tej wojnie mam kilku sprzymierzeńców, do których często i gęsto się zwracam -  a mowa o wspomnianych już maskach.

Najbardziej lubię glinki, bo świetnie oczyszczają, i zwężają pory, spirulina również bardzo dobrze się spisuje, natomiast z błotem z Morza Martwego nie miałam wcześniej do czynienia. Naczytałam się o nim dużo dobrego, więc jak tylko nadarzyła się okazja, i w pobliskiej hurtowni znalazłam produkty z BingoSpa, ta maska jako pierwsza przykuła moją uwagę, i finalnie wylądowała w koszyku :)


Maskę dostajemy zapakowaną w plastikowy, przezroczysty słoik. Osobiście lubię takie rozwiązania, bo bez problemu można zużyć produkt do samego końca. Na etykiecie znajdziemy zastosowanie maski, oraz jej skład.


Maska ma dodatek olejku miętowego, który jednak jest kompletnie niewyczuwalny, przynajmniej jeśli chodzi o zapach. Jedną z jego właściwości jest silne działanie bakteriobójcze, co jest szczególnie ważne w walce z trądzikiem. W masce znajdziemy jeszcze dodatek białej glinki, która łagodnie oczyszcza, odżywia i odświeża skórę. Nie mamy więc tutaj samego błotka, raczej taki misz-masz. Ale udany :)


Kolor maski jest jasno-szary, konsystencja dość rzadka, jednak łatwo się nakłada - ja robię to płaskim pędzlem do podkładu, według mnie idealnie się do tego nadaje.

Samo działanie maski jest w porządku, jednak zachwytów nie powoduje. Chwilę po nałożeniu odczuwam lekkie pieczenie, które nie jest szczególnie komfortowe, ale można się przyzwyczaić. Oprócz niego, pojawia się efekt chłodzenia, który podejrzewam spowodowany jest olejkiem miętowym. Maskę zaczęłam ostatnio nakładać częściej, bo odkryłam, że jej termin ważności zbliża się powoli do końca (ups!). Robię to zawsze po peelingu, przed kąpielą, na 10-15 minut. 

Póki co ciężko mi mówić o długofalowych efektach, bo do regularnego maskowania wróciłam zaledwie 2 (?) tygodnie temu, ale zaraz po jej zmyciu skóra jest gładka i rozjaśniona, pory zwężone. Występuje lekkie zaczerwienienie, jednak szybko znika, i twarz wygląda....czyściej, zdrowiej :)


Podsumowując - polubiłam Bingowskie błotko, jednak nie stało się moim ulubieńcem. Teraz używam go częściej, bo jak widać na powyższym zdjęciu - zostało mu niecałe 2 miesiące przydatności
Dobrze działa na cerę, zwęża pory, pomaga z wypryskami, ale lekkie pieczenie i chłodzenie skóry, nie są dla mnie pożądanymi efektami. Mimo to, jestem w stanie wytrzymać - dla czystszej cery wszystko ;)
Niestety, jest wysoce prawdopodobne, że będę musiała wyrzucić część maski, ponieważ przy takiej pojemności (150g), nie jestem w stanie jej sama zużyć :( Planuję dać trochę komuś w rodzinie, jednak to dalej za mało - chyba, że któraś z Was jest chętna na odlewkę? :)


Znacie błoto z BingoSpa? Miałyście do czynienia z tym składnikiem w innych kosmetykach?


48 komentarzy

  1. Też lubię błotne maseczki, choć akurat z tą sie nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lubie takie maseczki:d
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/11/ombre-style.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja cera dobrze na nie reaguje? :)

      Usuń
  3. Oj nie, ja z Błotem z MM nie chcę mieć już do czynienia ;)
    Bardzo podrażniało mi skórę, eksperymentowałam, ale nie znalazłam dobrej dla siebie metody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( Ja też odczuwam pieczenie, ale podrażnienia nie zaobserwowałam.

      Usuń
    2. No to u mnie była czerwona skóra, której nie mogłam dotknąć, bo bolała..

      Usuń
    3. Niefajnie :( ale przynajmniej wiesz, czego unikać.

      Usuń
    4. Zawsze jest jakaś dobra strona wszystkiego :D

      Usuń
    5. Próbuję praktykować tę filozofię, ale ciężko mi idzie :D

      Usuń
  4. Błotnych maseczek nie próbowałam ale tą mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Błotka jeszcze nie miałam, a moim hitem jest glinka marokańska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam z nią styczności...jeszcze :D

      Usuń
  6. u mnie błotko jeszcze bardziej szczypie i podrażnia, choć miałam innej firmy :/ miałam całą czerwoną buzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak jest dość drażniące...u mnie pojawia się szczypanie, ale po zmyciu skóra wygląda ok

      Usuń
  7. Tej nie miałam, ale ogólnie lubię maski z Bingo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. można ją gdzieś kupić w krk? czy tylko przez internet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam w malutkiej hurtowni w Podgórzu, jednak możesz poszukać w niektórych drogeriach - bodajże Jaśmin posiada spory wybór produktów BingoSpa, kilka widziałam też w Auchan.

      Usuń
    2. Ciekawe czy maski do twarzy też są w Auchan. Chętnie bym kupiła tą maseczkę i wypróbowała :)

      Usuń
    3. Nie mam pojęcia, wieki nie byłam w Auchan. Może już są, jak wprowadzili większość masek do włosów, to może te do twarzy też.

      Usuń
    4. Kupiłam wczoraj w Auchan maskę błotną z kolagenem :) Kilka rodzajów masek do twarzy Bingospa widziałam :)

      Usuń
    5. Czyli są :) Dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  9. Jakoś mnie nie ciągnie do tych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam zwykłą glinkę z morza martwego do samodzielnego zmieszania z czymkolwiek i właśnie takie kosmetyki lubię najbardziej, bo nie zawierają niczego zbędnego. Gotowiec za bardzo mnie nie kusi, choć pewnie nie byłby zły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam naturalną glinkę zieloną i spirulinę, ale gotowe maski również lubię :)

      Usuń
  11. Nie znam tej maski ;) Podoba mi się skład. Aktualnie używam cynkowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam maść cynkową, była w porządku :) O masce nie słyszałam :)

      Usuń
  12. maski nie znam, ale miałam peeling błotny, także z bingo spa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładnie wygląda, kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy wygląda jakoś ładnie, ale kusić może ;)

      Usuń
  14. myślałam że to takie błotko błotko ! :D nie lubię efektu chłodzenia, jeśli jest zbyt intensywne to na prawdę przeszkadza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błotko z dodatkami ;) Fakt, ale to uczucie tutaj nie jest intensywne, przy jednej masce z Lush'a miałam wrażenie zamrożenia twarzy, brrr :P

      Usuń
  15. jak masz zaczerwienioną twarz raczej ją odstaw, ma kilka składników, które mogę uczulać :)
    Facebook like?, Youtube subskrypcja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zaczerwienienie jest malutkie i szybko znika :)

      Usuń
  16. Ooo, przypomniałaś mi, że miałam kiedyś tą maskę. Muszę do niej wrócić, bo dobrze na mnie działała, ale to dopiero jak wykorzystam te maseczki, które mam, bo napoczęłam kilka i zdenkować nie mogę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w sumie trzy, więc skromnie ;)

      Usuń
  17. nie miałam nigdy błotka na twarzy :) zresztą one chyba do cer suchych nie bardzo się nadają? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie....ewentualnie z jakimiś nawilżającymi dodatkami?

      Usuń
    2. muszę się kiedyś zainteresować :)

      Usuń
  18. Tej maski jeszcze nie miałam. W ogóle nie miałam żadnej błotnej do twarzy, tylko do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie miałam do włosów :)

      Usuń
  19. hmm, ciekawe.. Takiej maseczki jeszcze nigdy nie próbowałam :P Chyba czas na ten pierwszy raz :D Pozdrawiam!

    http://susannafashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń