Krótko i na temat #4: Garnier Fructis - Fruity Passion - szampon wzmacniający

Dzisiejsza recenzja będzie dosyć krótka, ponieważ produkt trafił do mnie na wykończeniu, które jednak okazało się dość długim używaniem, więc pomyślałam, że napiszę o nim kilka zdań, a nuż komuś się przyda przed ewentualnym zakupem.


Powiem szczerze, że nie byłam optymistycznie nastawiona do tego szamponu, bo Garniery jakoś mi nie służą (oczywiście pomijając wspaniałą odżywkę!). Jednak pierwsze, co mnie przekonało to jego cudowny zapach - soczysty, owocowy i bardzo intensywny! Co najlepsze - był wyczuwalny na włosach przez kilka dobrych godzin, co dla mnie jest czymś niezwykłym, bo rzadko się spotykam z takimi trwałymi zapachami, tym bardziej w szamponach ;) 

Jako, że produkt przywędrował z Włoch, napisy na etykiecie są po włosku, przez co nie mogłam rozszyfrować jakie "owoce" są w nim zawarte, ale na szczęście przyszedł mi z pomocą niezawodny Wizaż i według strony KWC, szampon zawiera wyciągi z "marakui i kokosa, które są znane ze swoich właściwości zmiękczających i odżywczych". Kokosa nie potrafiłam tam wyczuć, ale w sumie może to i lepiej :) 


Poza cudownym zapachem, zwróciłam uwagę na jego śliczny, złotawy kolor - sama przyjemność nakładać coś takiego na włosy (taaak, taaaak, wiem, że to chemia, ale po co psuć sobie przyjemność? ;) ). Sam szampon bardzo mocno się pieni, wystarczyła dosłownie kropelka, by osiągnąć pianę sporej wielkości - ja ten efekt lubię, ułatwia dokładnie umycie włosów. 


Skład jak widać długi i zawiły, zapewne pełen TEJ ZŁEJ chemii, ale mało mnie to interesuje :)

Szampon sam w sobie świetnie mył włosy, unosił je, pozostawiał puszyste i pachnące, jednak trzeba było go bardzo dokładnie spłukać, bo inaczej lekko obciążał włosy. Nie powodował dodatkowych kołtunów, nie przesuszył włosów, jednak efektów typu nabłyszczenie, czy miękkość nie odnotowałam, ale nigdy nie spodziewam się ich po szamponie (oprócz Dove z olejkiem arganowym...genialny zarówno szampon, jak odżywka). Jego wydajność również oceniam na plus - ilość, którą widzicie na drugim zdjęciu, zużyłam po dwóch tygodniach :)
Niestety, powodował u mnie lekkie wysuszenie skóry głowy - po kilku użyciach zauważyłam niewielkie ilości łupieżu, co dość mocno mnie do niego zniechęciło... niemniej wtedy był już na wykończeniu, więc większych strat nie spowodował ;)

Podsumowując - cieszę się, że miałam okazję przetestować niewielką ilość tego szamponu, bo sama bym po niego raczej nie sięgnęła. Oprócz cudownego i trwałego zapachu, oraz dobrego mycia, nie zauroczył mnie na tyle, żebym kupiła pełne opakowanie, a przesuszenie skalpu jeszcze bardziej mnie do niego zniechęciło. Jednak jest to tylko moja opinia, a z tego co widzę na Wizażu - raczej dostaje dobre oceny :) Więc jeśli nie boicie się tych "demonicznych" drogeryjnych szamponów, to polecam sięgnąć po owocowego Fructisa :)

Producent: Garnier
Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 10 zł / 400 ml

Lubicie Fructisy? Czy bojkotujecie produkty dostępne na drogeryjnych półkach? ;)


36 komentarzy

  1. tej wersji nie mialam ale lubię Fructiski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam wersję przeciwłupieżową, ale cudów nie czynił ;)

      Usuń
  2. Ja osobiście nie znoszę szamponów i odżywek z Garnier, bo strasznie podrażniają mi skalp i dostaję od nich takiego łupieżu, z którym potem walczę tygodniami... Mimo, że zapach kusi mnie bardzo chyba nie zdecydowałabym się, bo wiem, że mi nie służą. Teraz szukać będę jakiegoś nowego szamponu dobrego... Może sięgnę po stare dobre Dove... Właśnie idzie do mnie paczka z Polskimi kosmetykami i zamówiłam sobie olejki z Green Pharmacy, które chyba kiedyś polecałaś! Zobaczymy co to będzie !:) Miłej Niedzieli kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, olejki GP są super :) Wprawdzie miałam tylko jedną wersję, ale z pewnością sięgne po inne :) Dove uwielbiam, nigdy mi krzywdy nie zrobił, a wręcz przeciwnie :)
      Dziękuje, Tobie również miłej niedzieli :))

      Usuń
  3. Skoro przesusza skórę głowy to zdecydowanie nie dla mnie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na pewno, innym niekoniecznie :)

      Usuń
  4. Skład wcale nie jest taki zły ;) a na pewno wyróżnia się na tle starych serii Garnier Fructis.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fructisy to moje ulubione szampony, miałam ich już kilkanaście, a nie podołał tylko 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jakoś nie przepadam za ich szamponami.. Za to mocno zainteresowałaś mnie tym szamponem i odżywką z Dove, chyba wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  7. nie lubię tych szamponów...

    OdpowiedzUsuń
  8. Szamponów z Garniera dawno nie miałam, za to odżywki uwielbiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam wersję z karite, którą uwielbiam, ale chcę jeszcze kupić tą najnowszą "Damage" coś tam ;)

      Usuń
  9. Nie lubię szamponów Garniera... każdy robi mi masakrę na głowie ;(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to niedobrze :( Ale przynajmniej wiesz, żeby po nie nie sięgać :)

      Usuń
  10. Ciekawy, ale przy mojej wrażliwej skórze głowy raczej odpada:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam niestety skłonność do łupieżu, więc z moim szczęściem wystapiłby u mnie natychmiast :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też, no i tutaj się pojawił :(

      Usuń
    2. no to możemy podać sobie łapkę w nieszczęściu :/

      Usuń
  12. Bardzo lubię szampon z turkusowej serii ;) Pomimo tego, że łupieżu nie mam to sprawdza się u mnie świetnie. A tak to raczej do garniera nie mam zbyt wielkiego zaufania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie masz dzięki niemu? ;))

      Usuń
  13. Kiedyś nałogowo sięgałam po szampony Fructis :) Szkoda, że ten przesuszył Ci skórę głowy :(

    OdpowiedzUsuń
  14. A jaki szampon polecasz na objętość włosów?

    http://stayy-positivee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywalczenie na moich włosach objętości, to zadanie niewykonalne. Póki co używam Shauma Lekkość i Pielęgnacja, i jestem nawet zadowolona :)

      Usuń
  15. Hmm, chyba tylko raz w życiu używałam czegoś z Garniera. Jak firma jest wielka, znana i wszędzie dostępna, to jakoś paradoksalnie nie chce mi się po nią sięgać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak na początku włosomaniactwa :D

      Usuń
  16. Kupiłam komplet - szampon i odżywkę. Szampon świetny, jako ratunek wysuszonych włosów, gdy nie mamy czasu na odżywkę ;) Włosy bardziej lśnią po nim, ale ja nie mogę stosować go co mycie - obciąża za bardzo włosy. Zapach ma cudowny i długo utrzymuje się na włosach. Odżywka ma słabszy zapach i po użyciu jej z innym szamponem włosy nie pachną wcale :( Skład szamponu jest dość dobry: woda, 2 detergenty, sól, barwniki, wit B3, ekstrakt z trzciny cukrowej, olejek kokosowy, trochę chemii przeplatanej ekstraktami z owoców :P Jak na drogeryjny szampon jest nieźle ;) Ale sama aromaterapeutyczna przyjemność używania - bezcenna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dłuższe użytkowanie spowodowałoby przysłowiowy śnieg na głowie ;/

      Usuń
  17. Szkoda, że przesuszył Ci skórę głowy, bardzo tego nie lubię :/ Pamiętam natomiast, że kiedyś chętnie sięgałam po te klasyczne wersje szamponów Fructis i byłam zadowolona :) Tyle, że moje włosy i skóra głowy były wówczas w zgoła innej (lepszej) kondycji, niż teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam tylko wersji przeciwłupieżowej, która była w porządku, ale nie tak skuteczna jak słynny Head&Shoulders :)

      Usuń
  18. Dzisiaj nad nim dumałam:) niektóre fructisy lubię i nie robią mi kuku, ale niektóre powodują niesamowity łupież:> aż strach sięgać po ten:D

    OdpowiedzUsuń