Papryczka dla włosów. Green Pharmacy, olejek łopianowy z czerwoną papryką

Olejowanie włosów to zabieg, za którego odkrycie jestem włosowym blogom najbardziej wdzięczna. To ono właśnie zdecydowało o poprawie i kondycji moich włosów. Oczywiście raz było lepiej, raz gorzej (teraz coś nie widzę efektów), ale generalnie to one zapewniły mi wygładzenie, nawilżenie i ogólną regenerację włosów. Przetestowałam wiele olei, aktualnie posiadam chyba bodajże 5 różnych w domu, stosuję je naprzemiennie, co niestety nie do końca umożliwia mi dokładną analizę i wpływ każdego z nich z osobna, ale kupując olejek łopianowy od Green Pharmacy, starałam się używać w danym czasie głównie jego, co pozwoliło mi naskrobać o nim kilka słów.


Olejek Green Pharmacy znalazłam dobrych kilka miesięcy temu, na promocji w Naturze. Czytałam o jego dobrych właściwościach w kwestii wzrostu włosów, więc tym bardziej się na niego skusiłam. Butelka jest wygodna, plastikowa, ze szczelną nakrętką i wygodnym lejkiem, który sprawia, że olej nie ścieka nam po zewnętrznych ściankach butelki. Na etykietce znajdziemy wszelakie obietnice producenta, jak i skład produktu.

Sam olej ma żółtawy kolor, i dość rzadką konsystencję, przez co wystarczy nalać go niewiele na dłoń. Zapach jest lekki, praktycznie niewyczuwalny. To dobrze, bo nie lubię mocno pachnących produktów, które trzymam na głowie dość długo.


Olejek miałam pierwotnie nakładać na skórę głowy. No właśnie, miałam...jak zwykle moja motywacja dała o sobie znać. Użyłam go w ten sposób może kilka razy....na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że nie lubię masować skalpu aż tak tłustymi kosmetykami, tym bardziej, że jest mi trudno dotrzeć opuszkami palców w każde miejsce, dodatkowo olejek kołtunił i kleił włosy, co czasem sprawiało ból. Powiedzmy, że po tym wyjaśnieniu czuję się bardziej usprawiedliwiona ;)

W końcu jednak większość olejku zużyłam nakładając go jak każdy inny - na całą długość włosów. W tej kwestii ciężko mi jednoznacznie określić jego właściwości, ponieważ używam różnych olejków naprzemiennie, ale postarałam się użyć go kilka razy pod rząd, żeby mieć jako takie zdanie na jego temat. 

Nie będę się tutaj rozwodzić, ponieważ nawet nie ma o czym - olejek działa dobrze i tyle. Nie plącze włosów na długości, wręcz ułatwia rozczesywanie, dobrze się nakłada, nie skapuje, nie wysusza końców, ale dobrze je nawilża i dociąża. Łatwo go zmyć każdym szamponem, nie trzeba szorować włosów (chociaż ja w sumie nie miałam do tej pory problemów ze zmywaniem żadnego oleju). Zawsze nakładam go na całą noc, jest mi tak najwygodniej, a im dłużej, tym lepiej. Niestety od jakiegoś czasu mam pogorszenie kondycji włosów, wierzchnia warstwa się puszy, włosy się rozdwajają - wszystko przez to cholerne cieniowanie, a olejowanie nie przynosi mi teraz takich rezultatów jak, powiedzmy, rok temu...Nie jest oczywiście coraz gorzej, dlatego uznaję, że jakoś jednak na te włosy pozytywnie wpływa.

W kwestii jego działania na porost włosów, niestety wypowiedzieć się nie mogę....niewygodnie mi się go nakładało, więc nie wiem czy działa...trochę żałuję, bo a nuż zwiększyłby przyrost, dlatego nie mówię nie - może kiedyś uda mi się go w miarę regularnie wcierać, zobaczymy.

Wybaczcie mi taką chaotyczną notkę, jakoś nie mogę się dzisiaj ogarnąć, dlatego niektóre zdania są bez ładu i składu....ale czegoś tam dowiedzieć się można ;). Olejek Green Pharmacy mile mnie zaskoczył - za taką cenę można kupić produkt, który z pewnością poprawi kondycję włosów (chociaż trochę), a i jego wydajność jest bardzo na plus - ja go mam na pewno dobrych kilka miesięcy, ale jak pisałam - nie używam tylko jego. Niedawno producent wypuścił jeszcze jedną wersję produktu - z olejkiem arganowym, która zbiera dobre opinie, więc jeśli go gdzieś znajdę, to nie omieszkam przetestować go na swoich włosach ;-)

Producent: Elfa
Dostępność: drogerie Natura, Superpharm, czasem Rossmann, markety
Cena: 5-6 zł / 100 ml
Strona KWC

Znacie olejki Green Pharmacy? Stosowałyście tę wersję?

26 komentarzy

  1. Ja początkowo byłam na nie, jednakże jak zaczęłam go regularnie nakładać to zauważyłam przyrost. Przy jego stosowaniu w połączeniu z Jantare, olejkiem rycynowym w miesiąc włosy mi urosły aż 4cm (tak +/-).
    Teraz jestem na tak i na dniach kupuję drugą buteleczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też go używałam. zauważyłam, że włosy są mocniejsze, nie wypadają i szybciej rosną.
    często zdarzało mi się wetrzeć go w oczy. okropnie piekło. czasami podrażniał skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli może jednak działa na wzrost ;)

      Usuń
  3. nie znam zupełnie tego kosmetyku, ale zaczynam się zastanawiać nad jego kupnem;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak za piątaka to można spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wersję z wyciągiem ze skrzypu polnego, ale jest taki średni :)
    Kusi mnie ten nowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też :D Muszę go dorwać ^^

      Usuń
  6. A ja z kolei odwrotnie: nigdy nie nałożyłam go na długość, a ciągle na skórę głowy ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano widzisz, brawo :D Może kiedyś i ja dam radę :P

      Usuń
  7. Pierwszy raz widzę coś takiego na oczy, ale warto spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz? ;) To tym bardziej warto się przekonać samemu co to i jak działa :D

      Usuń
  8. Też mam ten olejek i ten z olejkiem arganowym ale stosuje je dopiero dwa tyg więc jeszcze nie mogę się o nich wypowiedzieć ;) Zobaczymy czy się u mnie spiszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się spiszą :)

      Usuń
  9. Butelki od tych olejków są straszne. Przy każdym nakładaniu wylewałam trochę na podłogę... Ech. Ale udalo mi się w skalp wcierać tylko, że wersję ze skrzypem polnym. Na tę poluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam tego problemu :) Na początku nalewało się za dużo, ale potem doszłam do wprawy ;)

      Usuń
  10. Ja nie mam problemu przy nakładaniu. Stosowałam wersję ze skrzypem polnym, po której pojawiły się miliony baby hair, teraz powtarzam przygodę, ale właśnie z wersją z olejkiem arganowym, jestem ciekawa, jak się sprawdzi :) Teraz w Naturze są na promocji za 4,99 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łe, a ja mam :( To jak to robisz?
      Dzięki za cynk ;)

      Usuń
  11. Ciągle nie mogę się zabrać do olejowania włosów;/

    OdpowiedzUsuń
  12. jedno opakowanie zużyłam, tak o na spróbę. niestety nie cierpię uczucia olejku na skalpie ... wolę jantar ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie uczucie nawet nie przeszkadza, tylko aplikacja ;/

      Usuń
  13. Mam na niego ochotę, ale strasznie się czaję, czy w ogóle działa;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam wersję ze skrzypem, przy tej cenie faktycznie nie ma się co zastanawiać. Mam parę innych olejów więc ten wciąż grzecznie czeka na półce aż go przetestuję

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja uzywam tego olejku od niedawna i w moim przypadku nie sprawdza sie najlepiej. Wlosy wypadaja jak szalone dlatego odstawilam ten produkt i raczej nie bede kontunuowac terapii. Ale w koncu na kazdego dziala inaczej :)

    OdpowiedzUsuń