Nie będzie laurki na Dzień Babci. Serum do twarzy od Babuszki Agafii

Lubię sera do twarzy, sama nazwa brzmi profesjonalnie i zachęcająco, obiecując nam całkowitą zmianę wyglądu skóry (oczywiście na lepsze). Rosyjskie kosmetyki szturmem zdobyły blogi kosmetyczne, zachęcając swoją egzotyką i naturalnymi składami. Dlatego ja również skusiłam się na kilka sztuk, o czym wspominałam w tej notce. Zakupione wtedy serum używałam regularnie, w końcu dotknęło dna, dlatego nadszedł czas na jego recenzję.


Serum mieści się w szklanej butelce, o przyciemnianym szkle - zabieg miał chyba na celu zapewnienie "starego" i eleganckiego wyglądu, co dało całkiem dobre efekty. Produkt nabiera się pipetą - i to był chyba największy błąd producenta - serum jest dość gęste, i jak na początku nabiera się je całkiem nieźle, tak nie ma szans na wydobycie go do końca. Dodatkowo wyciśnięcie produktu z pipety to jakiś koszmar - połowa ląduję na twarzy, druga połowa zostaje w środku, i nie idzie nic z nią zrobić. Po pewnym czasie zrezygnowałam z jej używania, i wygrzebywałam serum z butelki....totalna męczarnia, nigdy więcej. 
Konsystencja produktu jest, jak pisałam, dość gęsta, co przekłada się na wydajność - nie trzeba dużo nakładać na twarz, dzięki czemu zużywałam je naprawdę długo - od około połowy kwietnia. Nie codziennie ponieważ nie lubię monotonii, dlatego mogę bezpiecznie powiedzieć, że co 2-3 dni, co daje wynik ponad 3 miesięcy. Zapach jest przyjemny, delikatny, sama nie wiem jak go określić - taki ziołowo-kosmetyczny? Na pewno nie czuć w nim chemii, a to dlatego, że skład jest naturalny, i zawiera wiele ekstraktów (przynajmniej tyle zdążyłam wyczytać). 
Dla zainteresowanych przedstawia się on tak:
 Aqua with infusion extract of Rhodiola Rosea Root Extract, Spirae Ulmaria Flower Oil, Organic Saponaria Officinalis Extract, Opuntia Coccinellifera Flower Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuss Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Ribes Nigrum Seed Oil, Calendula Officinalis Flower Oil, Oryza Sativa Seed Oil, Melissa Officinalis Leaf Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum

Co do działania - powiem wprost, trochę się rozczarowałam. Co serum robi na pewno? Nawilża, i to naprawdę nieźle. Ja mam akurat cerę mieszano-tłustą (przy aktualnej aurze wręcz mega tłustą), dlatego nie potrzebuję aż takiego nawilżenia, niemniej na noc stosuję tylko takie produkty. Serum Babuszki redukuje wszystkie suche skórki, lekko napina skórę, sprawia, że wygląda zdrowiej. Nie uczula, nie podrażnia, oraz nie zapycha. Nie wpływa na gojenie się pryszczy, w zasadzie nie robi nic pod tym kątem, ale nie taka jego rola. Niestety, jak na "serum" robi trochę za mało. Może i miałam za wysokie wymagania, ale spodziewałam się większych rezultatów, wyrównanego kolorytu, lekkiego ujędrnienia, ale niestety takich zmian nie zaobserwowałam. Jak ma w takim razie działać na osoby w przedziale wiekowym 35-50 lat (bo do takich serum jest teoretycznie przeznaczone, ale ja i tak nigdy na to nie patrzę - lepiej zapobiegać niż leczyć)? 

Moja tłusta skóra dostała wymaganą porcję nawilżenia, nie wiem natomiast jak serum sprawdziłoby się u osób z cerą suchą, ale obawiam się, że jego nawilżające właściwości mogłyby się okazać za małe. Oprócz ładnego wyglądu, serum mało co zrobiło, a szkoda. Wiem już, że ponownie po nie nie sięgnę, niemniej ma ono wiele pozytywnych opinii w blogosferze, więc polecam każdemu z osobna je przetestować. Rosyjskie kosmetyki najłatwiej jest póki co kupić online, ja swoje znalazłam na stronie Kokardi.pl, którą zresztą polecam, bo maja częste promocje i błyskawiczną wysyłkę. Ja swoje serum kupiłam u nich za ok. 14 zł, a cena regularna wynosi 19,90 zł. Do kupienia tutaj.

Macie już rosyjskie kosmetyki? Używałyście tego serum? 

21 komentarzy

  1. Aż dziwne, ja mimo wszystko chciałabym spróbować tego serum. W końcu każda cera jest inna i może moja (nie tłusta lecz mieszana, naczynkowa) by polubiła to serum.
    Też uważam ze lepiej zapobiegać niż leczyć ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja też często nie zniechęcam się negatywnymi opiniami o produkcie - jak napisałaś, każda cera jest inna :)

      Usuń
  2. Nie miałam tego serum, ale swego czasu byłam na nie kompletnie nakręcona. Nie kupiłam i jakoś nie żałuję, bo mam kilka fajnych nawilżaczy ostatnio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, jak nie masz potrzeby to po co ;)

      Usuń
  3. coś rosyjskiego ;D nie posiadam i raczej mi się nie przyda na razie ;)
    zapraszam do mnie ;)----->http://kosme-teria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie w mieścinie można kupić te rosyjskie wynalazki stacjonarnie, ostatnio zachęcona pozytywnymi recenzjami poszłam pooglądać sobie kremy do twarzy i tak na szybko mogę powiedzieć, że nie widziałam żadej różnicy w sładzie, jeśli by je porównać ze zwykłymi drogeryjnymi kosmetykami. Przyjrzę się im jeszcze bliżej, ale jak na razie nie kupiłam nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no popatrz, to zazdroszczę :D Może i w Krakowie jest takie miejsce, a ja o nim nie wiem :P

      Usuń
  5. Szkoda, że nie było efektu WOW.

    OdpowiedzUsuń
  6. matko, a mnie to serum mega uczuliło, cały czas się drapałam po twarzy :D chyba za dużo ekstraktów, ale rodzicielka chwali sobie "te kropelki" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeeej, to nieciekawie! Mnie mało co uczula, na szczęście ;p

      Usuń
  7. Ja akurat potrzebuje mocnego nawilżenia polików, więc cóż, no chyba się nie skuszę. Poza tym te przedziały wiekowe sa zabawne. Uzywam kremu 30+ bo mi się podoba skład, a mimo, że mam 23 lata i płytkie zmarchy to oprócz dobrewgo nawilżenia nie widzę innych efektów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nawet mając mini zmarszczki, to i tak te kremy/sera ich nie usuwają ;p Nie wiem co ja zrobię za 10-20 lat :P

      Usuń
  8. nie lubię serów do twarzy, wszystkie wydają mi się za tłuste. może kiedyś zmienię zdanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są tłuste, są nawilżające :) Przynajmniej ja to tak odczuwam ;)

      Usuń
  9. W OGÓLE nie kusi mnie wypróbowanie tych rosyjskich kosmetyków. Mimo trwającego na nie w blogosferze szału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, podziwiam :D ale może i na Ciebie przyjdzie czas ;)

      Usuń
  10. Nie używałam ani serum , rosyjskich kosmetyków wogóle nie mam xD. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja mama używa go i jest zadowolona ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie to serum świetnie się sprawdzało, ale używane 2 razy dziennie, codziennie. Tyle, że ja mam suchą skórę :)

    OdpowiedzUsuń