Jaśniej? Niekoniecznie. Ziaja Sopot Rozświetlanie, krem pod oczy

O moich gigantycznych cieniach pod oczami mogłabym pisać elaboraty ;) Zatruwają mi życie odkąd pamiętam, są moją największą zmorą, zaraz za trądzikiem. "Biją po oczach" i sprawiają, że wyglądam jak ćpunka - ale co tu zrobić. Skłamię, jeśli powiem, że używałam wszystkiego - kremów czy korektorów z wysokiej półki nie stosowałam, rzadko sięgam po jakieś maseczki na ten obszar czy chłodzące maski żelowe...(chociaż słynna łyżeczka trzymana w zamrażalniku nie robi nic). Może to i nieprawidłowo, ale tak czy siak wiem, że nic im nie pomoże, ani ich nie zakryje, chociaż żyję nadzieją, że kiedyś znajdę swój KWC....póki co dzisiaj o kolejnym kremie, który miał pomóc - Ziaja Sopot "rozświetlanie", krem pod oczy.


Krem kupiony pod wpływem frustracji na beznadziejne zaopatrzenie Rossmanna w pobliżu mojego domu. Szukałam żelu ze świetlikiem od Floslek, którego oczywiście nie było, dlatego przeglądałam półki za czymś podobnym i niestety kicha (czemu nie jestem zdziwiona!)....a, że potrzebowałam czegoś na już, sięgnęłam po produkt Ziaji. Zachęciła mnie obietnica rzekomego "rozświetlenia" i zmniejszenia cieni. Brzmi obiecująco, prawda?

Technicznie - krem zapakowany jest w kartonik 2887653 razy większy od samej tubki - jak zwykle totalne marnotrawstwo miejsca. Po otwarciu ukazuje nam się ładna, ascetyczna tubeczka, mieszcząca 15 ml kremu. Wbrew pozorom jest to dość sporo, krem jest naprawdę wydajny - używam go jakoś od początku czerwca, i póki co nie zbliża się ku końcowi.



Jak w praktyce sprawdzają się obietnice producenta? Ano, nijak. Poczynając od zalet - krem dobrze nawilża skórę, wygładza ją. Wpływa na zmniejszenie opuchnięć oczu, które wyglądają na obudzone. Jest dość rzadki, łatwo się aplikuje, lekko chłodzi okolice oczu, nie podrażnia i nie piecze. Nadaje się pod makijaż - podkład/korektor się na nim nie rolują, jednak trzeba trochę odczekać po nałożeniu, aby dobrze się wchłonął.

Tyle niestety z zalet, przejdźmy do nieprzyjemnej części. Po pierwsze czas wchłaniania - długi, dlatego trzeba nakładać go bardzo oszczędnie i odpowiednio wcześniej - mówię oczywiście o stosowaniu pod makijaż. Drugą kwestią jest fakt, że skóra pod oczami wygląda dobrze tylko wtedy, gdy krem jest nałożony, po zmyciu nie widać żadnych efektów, działa doraźnie, tak jak np. korektor - czyli do zmycia. Ostatnią, ale najważniejszą kwestią jest "zmniejszenie cieni" - niestety niczego takiego NIE zaobserwowałam, a szkoda, bo to efekt, na który liczyłam najbardziej.

Podsumowując, krem od Ziaji okazał się dla mnie produktem nijakim - skóra wyglądała dobrze tylko wówczas, gdy był na nią nałożony, po zmyciu efekt znikał. Nie zrobił nic dobrego w okresie długofalowym, w kwestii zmarszczek również bez zmian. Moje cienie okazały się dla niego niestety za mocne, bo w tym zakresie nie zrobił kompletnie nic. Mocno się na nim zawiodłam, i mam nadzieję, że ludzie nie nabiorą się na obietnice zmniejszenia cieni zwyczajnym kremem - chyba, że takowe produkty faktycznie istnieją. Nie polecam tego "rozświetlacza", chyba, że nie oczekujecie od niego za wiele, jedynie doraźnego nawilżenia, oraz nie macie problemów z cieniami pod oczami. 

Producent: Ziaja
Dostępność: drogerie, markety, sklepy firmowe Ziaji
Cena: ok. 8 zł / 15 ml
Strona KWC

Znacie ten krem? Albo możecie polecić takie, które faktycznie robią coś z cieniami pod oczami?

23 komentarze

  1. Jak już pisałam, nie pałam wielką miłością do Ziaji... Dobrze, że Cię nie podrażnił, bo ja kiedyś miałam całe czerwone, zapuchnięte oczy przez kilka dni po jakimś ziajowym kremie podocznym...
    Co do cieni to mogę Ci polecić roll on z Yes to Blueberries. Używam go już prawie rok, codziennie rano i mam zdecydowanie mniejsze cienie niż kiedyś. Wiadomo, całkiem ich nie wyeliminuje, bo to kwestia trybu życia i nawilżenia sóry [ pijesz min 1,5 l wody dziennie? ], ale u mnie sprawdza się świetnie. Normalnie opakowanie kosztuje w Sephorze 99 zł, ja je na promocji kupiłam za 29/35 zł, nie pamiętam dokładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę wody :]
      Dzięki, może kiedyś kupię, póki co szukam tanich alternatyw ;)

      Usuń
  2. Szkoda, że się nie sprawdził.
    Ja mam jakiś krem pod oczy ale bardzo rzadko go używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie masz potrzeby to tylko pozazdrościć ;)

      Usuń
  3. szczerze to jeszcze nie znalazłam cienia który zmiejszyłby moje cienie pod oczami, stwierdziłam, że trzeba sie po prostu zaprzyjaźnić z korektorem, a kremom zostawić nawilzanie.
    ps: jesteś fanką Tolkiena? :) tak pytam ze względu na nick

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech nie chcę się z nimi zaprzyjaźniać ;))
      Owszem, mój nick pochodzi od Luthien z Tolkiena, nadano mi taki w gimnazjum, i do dzisiaj go używam, z różnymi modyfikacjami ;) Lubię Tolkiena, ale fanka to raczej za duże słowo :)

      Usuń
    2. też lubię :) a właściwie to można powiedzieć, że jestem fanką :)

      Usuń
  4. O a ja kupiłam niedawno nawilzajacy z ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli bezsensu, jak ja nie lubie kiedy kosmetyk działa od nałożenia do nałożenia.. -.- a akurat z cieniami sama mam problem i tez suzkam i suzkam i znalezc nie moge .. ciekawa jestem tego z flosleku po ktory w sumie szlas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie masz takich jak ja ;)

      Usuń
  6. Ciężko znaleźć dobry krem pod oczy, ja jeszcze takiego nie odkryłam :P Ale uprzedzam, że gdyby kusił Ciebie zakup Alverde z owocami goji , to omijaj bo będziesz miała takie same efekty co po Ziajce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alverde mi nie po drodze, jak wszystkie te kosmetyki z DM, czy skądś tam ;) ale dziękuję za ostrzeżenie ;)

      Usuń
  7. Miałam jeden kremik pod oczy z Ziaji, poza lekkim nawilżeniem nic dużo nie zdziałał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli chyba ich kremy pod oczy się nie spisują :/

      Usuń
  8. ja tam ten problem ze wszystkimi kremami pod oczy, tzn że krem się wchłonie albo zostanie zmyty i skora jest w fatalnym stanie. kiedys ziaje uzywalam, teraz chyba balabym sie nią posmarowac.. no chyba, że serią ziaja med.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego bała? Szkodzić nie szkodzi, tylko nic de facto nie robi.

      Usuń
  9. ja używam z Flosleka i sprawuje się przyzwoicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na niego się czaję :P

      Usuń
  10. No niestety Ziaja ma zarówno buble jak i super produkty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ziaje lubie i cenie ale tego kremu nie próbowałam, czas spróbować. Ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze to nie jest krem przeciwzmarszczkowy (dzięki niebiosom, ile ja młoda musiałam się naszukać, żeby takowy znaleźć!) Po drugie podejrzewam, że oczekujesz cudów. Z takim nastawieniem i krem za 500 zł nie spełni twoich oczekiwań. Mam gigantyczne cienie pod oczami - taka genetyka, żaden produkt mnie ich nie pozbawi (ani, prawdopodobnie, ciebie)

    Kremik jak kremik, ok, cudów nie czyni, ale dla młodej dziewczyny, która nie chce nic przeciwzmarszczkowego nada się idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oczekuję cudów, ale jeśli producent pisze, że krem redukuje już istniejące cienie, to mam prawo liczyć, że zrobi to chociaż w jakimś stopniu :) A walczyć z nimi chcę, i muszę, bo wyglądam na naprawdę chorą :D

      Usuń