18 maj 2013

Zakrywa, ale czy rozświetla?

Słońce świeci, ptaszki śpiewają, dzieciaki w parku się wydzierają....czyli nadeszła typowa wiosna. Tfu, moment, jaka wiosna? Ta pora roku zawsze nas omija, w tym roku można ją było poczuć przez całe 2 tygodnie, teraz dostaliśmy gorące lato.....a ja cierpię na brak letnich ubrań, czyli wszystko po staremu :D
Wybaczcie ten przydługi wstęp, jakoś mnie tak naszło, bo mnie denerwuje ta pogoda - nie jestem z osób kochających lato, tym bardziej gdy spędza się je w dusznym i śmierdzącym mieście. 

Dzisiaj o korektorze, który niedawno mi się skończył, po dość krótkim czasie użytkowania - Maybelline Lumi Touch Highlighting Concealer.


Nie jestem fanką marki Maybelline, z reguły omijam ich szafę, głównie dlatego, że jeszcze nie znalazłam tam kosmetyku, który zostałby ze mną dłużej, bądź z powodu ich cen. Korektor kupiłam podczas słynnej Rossmannowskiej promocji -40% na kolorówkę. Nawet nie pamiętam kiedy to było, ale chyba w lutym...? W każdym razie, szukałam wtedy korektora pod oczy, który nie dość, że zakryje moje cienie, to jeszcze w miarę je rozświetli. Wtedy moją uwagę przykuł ten oto produkt, a z ową obniżką jego cena była na tyle korzystna, że wylądował w koszyku.

Ów korektor jest w formie pisaka/pędzelka. Żeby wydobyć produkt, trzeba przekręcić końcówkę, i wtedy pojawia się on na pędzelku. Nie posiadam niestety jego zdjęcia, nie zrobiłam go ponieważ po kilku użyciach wyglądał koszmarnie - całe włosie było powyginane, jakbym nie wiadomo co z nim robiła ;-) To naprawdę irytujące w tych korektorach, ale nie wpływa za bardzo na jego użytkowanie. 
Gama kolorystyczna jest dość uboga, w Polsce znajdziemy zaledwie 3 odcienie: Ivory, Nude oraz Sand. Oryginalnie korektor można kupić w 6 odcieniach, ale wiadomo - my zawsze dostajemy bardziej ubogie wersje. Nie pamiętam niestety jaki odcień wybrałam, ale chyba 02 Nude - najjaśniejszy był zbyt żółty, a dwójka całkiem ładnie stapiała się ze skórą.

Zdjęcie oczywiście nie oddaje dobrze koloru, w rzeczywistości był minimalnie ciemniejszy, jednak widać, że nie jest żółty.

Sam korektor całkiem nieźle się sprawował. W kwestii cieni pod oczami - sam nie dawał rady, jednak w połączeniu z Dermacolem była wyraźna różnica. Czasem dokładałam go jeszcze solo, by wzmocnić efekt. Niestety ów rozjaśnienia nie zauważyłam - owszem, zakrywał co nieco, ale nie rozświetlał....produkt nie posiada w sobie żadnych świecących drobinek, więc nie wiem w czym owo rozjaśnienie miało się objawiać....trochę się rozczarowałam tym faktem, ale cóż zrobić. Jeśli chodzi o zakrywanie pryszczy/przebarwień - z tymi pierwszymi nie radził sobie kompletnie, z drugimi całkiem, całkiem. Nie dziwi mnie to, bo w sumie nie taka jego rola. 
Produkt długo utrzymywał się na skórze, jednak miał tendencję do lekkiego warzenia się po dłuższym czasie, co nie wyglądało estetycznie (aczkolwiek u mnie prawie każdy źle wygląda po całym dniu). 

Niestety, wydajność tego korektora jest słaba. Przy każdym użyciu musiałam przekręcać końcówkę dwa razy, by uzyskać odpowiadającą mi ilość produktu, a przy prawie codziennym użytkowaniu, skończył się dość szybko - po ok. 1,5 miesiąca. Słaaaabo. 
Zdecydowanie nie jest to dobry produkt dla osób, które mają większe cienie pod oczami, jak ja. Za cenę regularną - ok. 20-kilka złotych (o ile mnie pamięć nie myli), bym go nie kupiła. Osoby, które nie mają dużych cieni jak najbardziej mogą przetestować, powinny być z niego zadowolone. Ja dalej szukam swojego ulubieńca, i powoli obawiam się, że takowego nie znajdę :(

Znacie korektor Maybelline? Możecie polecić mi inne, skuteczne produkty do maskowania cieni pod oczami?

17 komentarzy :

  1. Ogólnie korektorów nie używam. Na pryszczyka nakładam po prostu drugą warstewkę podkładu, którego użyłam i już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę :P Ja mam takie cienie pod oczami, że potrzebuję czegoś mocno kryjącego.

      Usuń
  2. Moim zdaniem świetnym korektorem pod oczy jest mineralny korektor też od maybelline :) niestety nie wiem, czy dalej jest dostępny w sklepach, bo mój się jeszcze nie skończył a ostatnio słyszałam pogłoski o wycofaniu go :( jeśli to prawda to szkoda, bo moim zdaniem jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mineralny? aaa, chyba wiem o który chodzi. Jak będzie znów ta promocja, to może go kupię, o ile będzie oczywiście :P

      Usuń
  3. Mam właśnie korektor Maybelline, konkretnie Affinitone. Jest bardzo fajny, ale jakościowo bardzo podobny do korektora Essence, który jest 3 razy tańszy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o którym Essence mówisz, też go mam, niedługo o nim napiszę. Ale jak dla mnie jest kiepski ;/

      Usuń
  4. ja mineralnego używam, z Annabelle Minerals, świetnie kryje ;)
    gorzej z rozświetleniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tę firmę, ale nigdy nie miałam nic z niej :)

      Usuń
  5. miałam go i byłam z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie używam korektorów pod oczy, wszystkie są wg mnie za ciężkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, często takie są...ale ja muszę ich używać :/

      Usuń
  7. Nie miałam i raczej się nie skuszę .

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja po dłuuugich poszukiwaniach korektora idealnego natknęłam się w końcu na Bourjois Healthy Mix i już się z nim nie rozstaję! najtańszy nie jest, ale naprawdę wart każdej wydanej na niego złotówki - zawsze mam wielkie wory pod oczami, więc wiem o czym mówię, radzi sobie z nimi doskonale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nim, i to głównie dobre recenzje! Może się skuszę na niego, skoro twierdzisz, że zakrywa...ja nie mam "worków" tylko cienie, no ale bardzo ciemne :/

      Usuń
    2. ja też cienie i szukam korektora,moze tez skusze sie na ten.. sama nie wiem.. mam puder z maybelline i jest genialny;p

      Usuń
    3. Ale chyba nie zakrywa cieni ;)

      Usuń

Back to Top