Zakrywa, ale czy rozświetla?

Słońce świeci, ptaszki śpiewają, dzieciaki w parku się wydzierają....czyli nadeszła typowa wiosna. Tfu, moment, jaka wiosna? Ta pora roku zawsze nas omija, w tym roku można ją było poczuć przez całe 2 tygodnie, teraz dostaliśmy gorące lato.....a ja cierpię na brak letnich ubrań, czyli wszystko po staremu :D
Wybaczcie ten przydługi wstęp, jakoś mnie tak naszło, bo mnie denerwuje ta pogoda - nie jestem z osób kochających lato, tym bardziej gdy spędza się je w dusznym i śmierdzącym mieście. 

Dzisiaj o korektorze, który niedawno mi się skończył, po dość krótkim czasie użytkowania - Maybelline Lumi Touch Highlighting Concealer.


Nie jestem fanką marki Maybelline, z reguły omijam ich szafę, głównie dlatego, że jeszcze nie znalazłam tam kosmetyku, który zostałby ze mną dłużej, bądź z powodu ich cen. Korektor kupiłam podczas słynnej Rossmannowskiej promocji -40% na kolorówkę. Nawet nie pamiętam kiedy to było, ale chyba w lutym...? W każdym razie, szukałam wtedy korektora pod oczy, który nie dość, że zakryje moje cienie, to jeszcze w miarę je rozświetli. Wtedy moją uwagę przykuł ten oto produkt, a z ową obniżką jego cena była na tyle korzystna, że wylądował w koszyku.

Ów korektor jest w formie pisaka/pędzelka. Żeby wydobyć produkt, trzeba przekręcić końcówkę, i wtedy pojawia się on na pędzelku. Nie posiadam niestety jego zdjęcia, nie zrobiłam go ponieważ po kilku użyciach wyglądał koszmarnie - całe włosie było powyginane, jakbym nie wiadomo co z nim robiła ;-) To naprawdę irytujące w tych korektorach, ale nie wpływa za bardzo na jego użytkowanie. 
Gama kolorystyczna jest dość uboga, w Polsce znajdziemy zaledwie 3 odcienie: Ivory, Nude oraz Sand. Oryginalnie korektor można kupić w 6 odcieniach, ale wiadomo - my zawsze dostajemy bardziej ubogie wersje. Nie pamiętam niestety jaki odcień wybrałam, ale chyba 02 Nude - najjaśniejszy był zbyt żółty, a dwójka całkiem ładnie stapiała się ze skórą.

Zdjęcie oczywiście nie oddaje dobrze koloru, w rzeczywistości był minimalnie ciemniejszy, jednak widać, że nie jest żółty.

Sam korektor całkiem nieźle się sprawował. W kwestii cieni pod oczami - sam nie dawał rady, jednak w połączeniu z Dermacolem była wyraźna różnica. Czasem dokładałam go jeszcze solo, by wzmocnić efekt. Niestety ów rozjaśnienia nie zauważyłam - owszem, zakrywał co nieco, ale nie rozświetlał....produkt nie posiada w sobie żadnych świecących drobinek, więc nie wiem w czym owo rozjaśnienie miało się objawiać....trochę się rozczarowałam tym faktem, ale cóż zrobić. Jeśli chodzi o zakrywanie pryszczy/przebarwień - z tymi pierwszymi nie radził sobie kompletnie, z drugimi całkiem, całkiem. Nie dziwi mnie to, bo w sumie nie taka jego rola. 
Produkt długo utrzymywał się na skórze, jednak miał tendencję do lekkiego warzenia się po dłuższym czasie, co nie wyglądało estetycznie (aczkolwiek u mnie prawie każdy źle wygląda po całym dniu). 

Niestety, wydajność tego korektora jest słaba. Przy każdym użyciu musiałam przekręcać końcówkę dwa razy, by uzyskać odpowiadającą mi ilość produktu, a przy prawie codziennym użytkowaniu, skończył się dość szybko - po ok. 1,5 miesiąca. Słaaaabo. 
Zdecydowanie nie jest to dobry produkt dla osób, które mają większe cienie pod oczami, jak ja. Za cenę regularną - ok. 20-kilka złotych (o ile mnie pamięć nie myli), bym go nie kupiła. Osoby, które nie mają dużych cieni jak najbardziej mogą przetestować, powinny być z niego zadowolone. Ja dalej szukam swojego ulubieńca, i powoli obawiam się, że takowego nie znajdę :(

Znacie korektor Maybelline? Możecie polecić mi inne, skuteczne produkty do maskowania cieni pod oczami?

17 komentarzy

  1. Ogólnie korektorów nie używam. Na pryszczyka nakładam po prostu drugą warstewkę podkładu, którego użyłam i już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę :P Ja mam takie cienie pod oczami, że potrzebuję czegoś mocno kryjącego.

      Usuń
  2. Moim zdaniem świetnym korektorem pod oczy jest mineralny korektor też od maybelline :) niestety nie wiem, czy dalej jest dostępny w sklepach, bo mój się jeszcze nie skończył a ostatnio słyszałam pogłoski o wycofaniu go :( jeśli to prawda to szkoda, bo moim zdaniem jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mineralny? aaa, chyba wiem o który chodzi. Jak będzie znów ta promocja, to może go kupię, o ile będzie oczywiście :P

      Usuń
  3. Mam właśnie korektor Maybelline, konkretnie Affinitone. Jest bardzo fajny, ale jakościowo bardzo podobny do korektora Essence, który jest 3 razy tańszy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o którym Essence mówisz, też go mam, niedługo o nim napiszę. Ale jak dla mnie jest kiepski ;/

      Usuń
  4. ja mineralnego używam, z Annabelle Minerals, świetnie kryje ;)
    gorzej z rozświetleniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tę firmę, ale nigdy nie miałam nic z niej :)

      Usuń
  5. miałam go i byłam z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie używam korektorów pod oczy, wszystkie są wg mnie za ciężkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, często takie są...ale ja muszę ich używać :/

      Usuń
  7. Nie miałam i raczej się nie skuszę .

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja po dłuuugich poszukiwaniach korektora idealnego natknęłam się w końcu na Bourjois Healthy Mix i już się z nim nie rozstaję! najtańszy nie jest, ale naprawdę wart każdej wydanej na niego złotówki - zawsze mam wielkie wory pod oczami, więc wiem o czym mówię, radzi sobie z nimi doskonale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nim, i to głównie dobre recenzje! Może się skuszę na niego, skoro twierdzisz, że zakrywa...ja nie mam "worków" tylko cienie, no ale bardzo ciemne :/

      Usuń
    2. ja też cienie i szukam korektora,moze tez skusze sie na ten.. sama nie wiem.. mam puder z maybelline i jest genialny;p

      Usuń
    3. Ale chyba nie zakrywa cieni ;)

      Usuń