Tangle Teezer - kilka słów ode mnie

Do tej słynnej szczotki od samego początku podchodziłam jak 'psychofanka' - czytałam o niej, obserwowałam na odległość, wzdychałam do zdjęć na innych blogach, wiedząc, że któregoś pięknego dnia będzie moja. I tak się w końcu stało ;) Dzięki mojemu chłopakowi od kilku tygodni jestem szczęśliwą posiadaczką najsłynniejszej szczotki - Tangle Teezer (wersja kompaktowa).


Nie ma sensu żebym dokładnie opisywała szczotkę, bo zrobiono to już na tylu blogach/stronach, a sama nic nowego ani odkrywczego tutaj nie wymyślę. Mogę jedynie powiedzieć, że zdecydowałam się na wersję kompaktową z racji tego, że nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez szczotki - mam bardzo niesforne, plątające się włosy, i bez poprawek wyglądam koszmarnie. Wybrałam wersję we wzór panterki, bo.....w sumie nie wiem, żeby było troszkę kiczowato, a co! ;)

Szczotka ma wygodny, ergonomiczny kształt, jest mała, więc spokojnie można ją wsadzić do każdej torebki. Jest zamykana od spodu przez taką jakby osłonkę (nie wiem jak to dokładnie nazwać), która chroni ząbki przed wyginaniem czy połamaniem. Super patent, szkoda, że zwykła wersja tego nie ma.

Ząbki są ułożone w równych odstępach, można zauważyć, że różnią się one długością - jak dla mnie te najkrótsze najmniej robią, nie wiem czy w ogóle czeszą, ale ja się przecież nie znam - więc uznajmy, że tak musi być i już ;) 


Jak widać, wersja kompaktowa jest o wiele mniejsza od damskiej dłoni - w męskiej już w ogóle wygląda dziwnie ;) Ta dziura na środku, to miejsce, w które wsadza się "bolec" od osłonki, dzięki czemu trzyma się ona całości. Gdy pierwszy raz dostałam tę szczotkę, bałam się, że sobie nie poradzi z czesaniem włosów. 
Przejdźmy więc do sedna - czy ta szczotka rzeczywiście jest taka wspaniała?

Zacznę od moich włosów - cienkie, przylizane, zbijające się w strąki i wiecznie splątane - mogę nic nie robić, one po 30 minutach wyglądają tak, jakbym ich nie czesała kilka dni. Liczyłam na to, że TT będzie mi je bezproblemowo rozczesywał, i sprawiał, że dłużej będą dobrze wyglądały.
I cóż.....nie jest tak kolorowo. Podchodziłam do szczotki kilka różnymi sposobami:

1. Czesanie wilgotnych włosów - po myciu, nałożeniu odżywek, olei etc. i lekkim podeschnięciu włosów. Wtedy są one najbardziej splątane. Pierwsza próba - dramat! Szczotka ciągnęła włosy, miałam wrażenie, że wyrwie mi je z głowy. Byłam nieźle wkurzona, bo spodziewałam się zupełnie innych efektów.
Drugie podejście - czesanie od końców, BARDZO POWOLI. Już lepiej. Przeczesywanie na całej długości - znów kiepsko :( Po kilkunastu razach wiem, że muszę po prostu czesać bardzo wolno włosy.

2. Włosy rozpuszczone, splątane po kilku godzinach - to samo. Nie ma szans rozczesania ich robiąc to szybko i od głowy. Naprawdę szarpie. Jednak jeśli robię to znów od końców, powoli, wtedy czesanie idzie gładko i bez problemów, zdecydowanie lepiej niż tradycyjną szczotką/grzebieniem.

3. Włosy naolejowane - chyba najlepszy sposób ;) Podczas nakładania oleju, szczotka idealnie rozprowadza go na całych włosach, nie ma wtedy mowy o żadnym szarpaniu.

Jak widzicie, trochę się rozczarowałam TT. Najprawdopodobniej jest to wina moich beznadziejnych włosów, które tak się kołtunią, że nawet ta szczotka nie daje im rady....nie wiem również, czy nie jest to kwestia tego, że posiadam wersję kompaktową. Zwyczajnej nie miałam okazji testować, być może do rozczesywania bardziej splątanych włosów nadałaby się bardziej, głównie ze względu na to, że jest większa. Na pewno ją kupię, chociażby po to, żeby sprawdzić czy moje podejrzenia są słuszne.
Niemniej jestem zadowolona z wersji kompaktowej, do szybkiego przeczesywania jest o wiele lepsza niż zwykłe szczotki, ale uwaga - lekko przylizuje włosy (normalna osoba powiedziałaby "wygładza" ale u mnie jest to efekt przylizu). Dodatkowo całkiem nieźle sprawdza się do lekkiego tapirowania włosów ;)

Podsumowując - szczotka jest udanym produktem, niestety to moje włosy są problemem. Być może ja coś robię źle? Jeśli macie tę szczotkę, to może mi coś poradzicie na te problemy? Jakieś wyszukane techniki czesania? Chętnie wysłucham Waszych porad :)

28 komentarzy

  1. Od czasu kiedy kupiłam TT uwielbiam ją ! Do szczęście brakuje mi jeszcze drewnianego grzebienia z the body shop.

    OdpowiedzUsuń
  2. eeeej ale jakim cudem ona ciebie tak traktuje no!:D powiem Ci że ja mam też takie mega skołtunione włosy po myciu i mama czesze mi najpierw od połowy ale tak raczej po chamsku haha :D ale rozczesuje idealnie 0o A Ty masz salon elite? Bo ja tak:D Ja nawet jak czesze wlosy to nie dziubdziam sie z tym tylko jade po całosci (pomine ze dzwiek jest straszny na moich nisko (u dolu) i srednio porowatych (u góry) wlosach :D) i naprawdę po chwili mam pieknie gladko i sobie schna normalnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ja mam wersję zwyczajna, kompaktową, ale jak widać na moje włosy nie ma metody.

      Usuń
  3. Mam ją w pracy, tzn. wersję tradycyjną i też muszę czesać klientki od dołu;) Zauważyłam też, że z grubszymi włosami szczotka nie daje rady i muszę doczesywać grzebieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam grubych włosów, a wydaje mi sie, jakby właśnie też nie dawała im rady.

      Usuń
  4. Dlatego mam właśnie wątpliwości co do jej zakupu, moje włosy też są dość niesforne i lubią się kołutunić, a TT kosztuje nie mało :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, warto to przemyśleć. Ale może u Ciebie będzie lepiej :)

      Usuń
  5. ja podchodzę do niej z rezerwą i raczej się nie skuszę. wydaje mi się że ona nie jest taka super idealna i uniwersalna. wszystko zależy od włosków:)

    OdpowiedzUsuń
  6. moje włosy też są bardzo bardzo plączące. a teraz jak noszę szalik to już w ogóle jeden wielki kołtun. tt nie jest magiczny, ale radzi sobie lepiej od zwykłej szczotki (która raz po raz zdarzało mi się złamać)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie zlamalam nigdy szczotki..... ;p

      Usuń
  7. Boziu zeslij pieniadze a bedzie moja!

    OdpowiedzUsuń
  8. a mi się podoba ten panterkowy wzór i wcale nie uważam go za kiczowaty:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje włosy również się mocno plączą i tylko TT mi pomaga :) Ostatnio pomogła mi też metoda OMO z dokładnym rozczesaniem włosów tuż przed myciem ;) Czyli : czesanie - odżywka - mycie - odżywka - czesanie. To jest jedyna metoda, która sprawdza się na moich włosach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omo czasem stosuje, a rozczesuje wlosy zawsze przed myciem.....

      Usuń
  10. noo czułam się w nim jak ważka haha ;D

    oo proszę.. szkoda, że Ci nie pomaga.. , ale muszę sobie zkkuapic wersję z kompaktową z tym czymś ^^ bo kurde wożę wszędzie mojego TT normalnie i sie zawsze boje, że coś nie tak będzie

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam ze coś tam czytałam,jednak wyjątkowo nie podobają mi się wizualnie :D chociaż wiadomo,że nie o to chodzi

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo taka kobieca :))

    zapraszam do wzajemnej obserwacji i polubienia mojego fanpage ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ha! wybrałam tez w panterkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam bardzo kontuniace sie włosy,nawet moja fryzjerka przeżywa którego bo wystarczy ze nałoży odżywkę na moje włosy i rozczesze a potem spłukuje odżywkę i jest dramat. TT u mnie sprawdza sie tylko pod względem tego ze wygrywać sobie nim mniej wlosow przy rozczesywaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, u mnie jest tak samo.

      Usuń
  15. Ja nie mam TT, ale widzę że Ty masz dokładnie tę która mi się marzy z panterką :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A na jakoś ta szczotka nigdy nie robiła wrażenia i jakoś nie miałam na nią ochoty;)

    OdpowiedzUsuń
  17. te szczotki to prawdziwy hit!
    a panterka wcale nie wygląda kiczowato :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam i to również panterkową :p
    Uwielbiam się nią czesać, w wolnej chwili zapraszam do przeczytania mojej recenzji na jej temat u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń