Joanna Rzepa, kuracja wzmacniająca


Dzisiaj recenzja, która kompletnie wyleciała mi z głowy. Na szczęście przeglądając folder ze zdjęciami, przypomniałam sobie o tym produkcie, a jako, że skończył mi się już dawno, pomyślałam, że mogę co nieco o nim napisać.

Kuracja z Joanny jest kosmetykiem (?) dość znanym i często zachwalanym na blogach. Ja sama dość długo nie mogłam tego kupić (jak zwykle), ale z pomocą przyszedł mi Super-Pharm. Powiem szczerze, że kupując kurację, miałam dosyć wysokie wymagania. 


Jak widzicie, zaleca się stosować produkt przez około miesiąc, z przerwą. Tak na początku zrobiłam, ale okazało się, że zostało mi jeszcze trochę kuracji, więc przeciągnęłam ją o dodatkowy tydzień.

Kosmetyk pachnie intensywnie rzepą, co dla  mnie akurat jest plusem, bo lubię ten zapach. Zamknięty jest w wygodnej małej butelce z bardzo wygodnym aplikatorem. Bałam się, że będzie mi się wylewało nie wiadomo ile produktu na głowę, ale okazało się, że spokojnie można go dozować. Wcierałam kosmetyk po każdym myciu głowy, czyli co dwa dni - statystycznie dawało to 3, może 4 razy na tydzień. Co zauważyłam? Baaaaardzo dużo baby hair! Naprawdę, przy czole i skroniach wyrosło mi mnóstwo małych antenek - teraz są już mniej widoczne, co mnie cieszy, bo to oznacza, że jeszcze bardziej urosły. Niestety, co do dłuższych włosów, to niestety nie zauważyłam przyspieszenia porostu, a na to liczyłam najbardziej....co do wypadania, to była lekka poprawa, ale mnie nie wypada jakoś dużo włosów, więc w sumie nie dbałam o to tak bardzo - ale faktycznie, minimalnie je zredukowała. Produkt nie wpływał na szybsze przetłuszczanie włosów - w zasadzie podczas jego stosowania, nie zauważyłam żadnej różnicy pod tym kątem.

Preparat wystarczył mi na jakieś 4 tygodnie wcierania, wliczając w to oczywiście tydzień przerwy, który zrobiłam po 2 tygodniach. W stosunku do ceny (niecałe 10 zł), wydaje mi się to całkiem dobrym wynikiem.
Czy polecam? Raczej tak. Sądzę, że ie zaszkodzi Wam jego stosowanie, a być może uzyskacie jeszcze lepsze efekty. Ja butelkę zostawiam i dzisiaj mam zamiar się w końcu zabrać za przyrządzenie kozieradki, której stosowania już nie mogę się doczekać!

Stosowałyście kurację Joanny? Zaszkodziła Wam, czy może przeciwnie - bardzo pomogła?

19 komentarzy

  1. Używałam ten produkt, jest na prawdę dobry ale wielkiego wow nie było i przerzuciłam się na Jantar :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Obserwuję :)

    ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO LIEBSTER AWARD.
    PYTANIA U MNIE NA BLOGU. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałam ampułek Joanny jakiś czas temu, jeśli pamiętasz moją recenzję to wiesz, jak bardzo mi pomogły;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam :) Też je muszę przetestować :D

      Usuń
  4. Jest na mojej wish liście ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. o, nigdy tego nie widziałam (gdzie ja się podziewam?) chyba się skusze, bo nic ostatnio nie wcieram i zle sie z tym czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, gdzie Ty się podziewałaś? :D

      Usuń
  6. Brzmi ciekawie. Ja teraz co drugie mycie wcieram w skórę głowy i włosy olej łopianowy. Bardzo jestem ciekawa efektów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jaka jest pojemnosc tego cuda? nigdy nie slyszałam ani nie uzywalam!

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest moja miłość wcierkowa ;-) zmniejsza wypadanie, pojawiają się babyhair i są świeże 1dzień dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że tak dobrze u Ciebie zadziałał :)

      Usuń
  9. jest na mojej liście zaraz obok Jantara...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jantara używałam, ale też bez szału.

      Usuń
  10. szukałam, ale aż tak pięknych rzeczy nie mają u mnie ;c

    OdpowiedzUsuń
  11. dużo o tym kosmetyku czytałam i bede musiała sie w koncu skusić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oo podoba mi się ten produkt szczególnie dlatego, że napisałaś, że np nie przetłuszcza włosów oraz pomaga w poroście czy też włosy dzięki niemu mniej wypadają, muszę odwiedzić superpharm i zakupić. Bardzo przydatna recenzja :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń