Miami Roller Girl - róż do policzków

2 lis 2012


Tak, wiem wiem - ja to mam zapłon ;-) Ta limitowana seria Essence wyszła już bardzo dawno temu, chyba wszystkie kosmetyki w niej zawarte zostały już zrecenzowane, ale ja niestety cierpię na nieuleczalną sklerozę. Mam jeszcze w zanadrzu trochę kosmetyków do zrecenzowania, problem w tym, że wielu z nich za krótko używam, żeby móc o nich napisać.....więc przyszedł czas na coś, co gości w mojej kosmetyczce już naprawdę długo.

Róży do policzków dość długo w ogóle nie posiadałam, z racji tego, że nie widziałam takiej potrzeby, nie wiedziałam również jakie kolory dobrać do swojej cery, czym, ani jak, je nakładać. Ten róż dorwałam w Rossmanie, co mnie bardzo zdziwiło, bo nigdy wcześniej nie widziałam w nim kosmetyków Essence. Żałuję, że dalej nie ma ich regularnego stoiska, ale jakby wrzucali przynajmniej te limitowane, to nie obraziłabym się ;>

Róż w zasadzie jako jedyny rzucił mi się w oczy, może przez te jaskrawe kolory ;-) Aczkolwiek całe stoisko aż biło po oczach. Kupiłam go, ponieważ uznałam, że w końcu należy wypróbować czegoś nowego, a poza tym ma on dwa kolory - pomarańcz (?) i róż, więc w razie czego można je wymieszać.

Opakowanie jest przezroczyste, nie wiem czy solidne, ale nie wygląda na takie, więc wolałabym nie zabierać go ze sobą w jakąkolwiek podróż. Kosmetyk ma dość pudrową konsystencję, lekko się osypuje, i trzeba go nakładać naprawdę malutko na pędzel. Na początku nie wiedziałam jak go nabierać, i zrobiłam sobie paskudne, mocno kolorowe placki na policzkach. Do tej pory mi się to zdarza, ale już o wiele rzadziej. Jest to podyktowane tym, że róż jest naprawdę mocno napigmentowany, i lepiej nakładać go w 3 warstwach, ale bardzo cienkich, niż jednej większej. Pędzla do nakładania różu używam tego samego co do pudru, ponieważ mam ich taką "bogatą" kolekcję ;-) Może nie jest on do tego przeznaczony, i innym wychodziłoby mi to lepiej, ale póki co używam tego co mam. Najczęściej mieszam obydwa kolory, i taką mieszankę nakładam na policzki, wydaje mi się, że taka mi najbardziej pasuje.

Powiem tak - polubiłam ten róż, jednak chciałabym przetestować inny, mniej osypujący się. Na pewno na mojej liście znajdują się słynne róże z Bourjois, więc pewnie któryś z nich będzie moim kolejnym zakupem, ale na pewno nieprędko, ponieważ produkt Essence jest mega wydajny, i póki co - końca nie widać ;-)
Ech, mam nadzieję, że kiedyś, jak już dorobię się dobrego aparatu, oraz mieszkania z dobrym oświetleniem, to będę starała się robić zdjęcia, na których będę prezentowała dane kosmetyki na sobie, bo taka forma recenzji kosmetyków podoba mi się u innych blogerek najbardziej.

13 komentarzy

  1. Kolor wydaje się naprawdę ok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest bardzo uniwersalnym kosmetykiem z tego co widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolorek ma ładny;) Trzymaj się ciepło, mam identycznie, jak napisałaś u mnie w komentarzu;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie wygląda. Fotogenicznie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie zobaczyłabym go na policzkach. Oglądałam ten róż w drogerii, ale przeraziły mnie te jaskrawe kolory :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ostrożnie nałoży, to wygląda bardzo fajnie :)

      Usuń
  6. Wygląda ciekawie;>
    Ale chyba trzeba uważać by nie przesadzić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak sama,sama - dziękuję :) Co do pędzli i pudrów/różów - muszę się wzbogacic o nowe,do tego mam na oku też coś z essence-bronzer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech mnie też kilka pędzli by się przydało, ale nawet nie mam gdzie tego trzymać ;/

      Usuń
  8. Dla mnie ten róż jest za bardzo "cukierkowy". :)

    OdpowiedzUsuń

instagram @nightlywolf

© Nightly Wolf. Design by FCD.