O dwóch olejkach

Dabur Vatika:

Pierwszy z olejków, czyli dość słynna Vatika, jest totalnym nieporozumieniem. Poprawka - to nie jest olej kokosowy! Po pierwsze - nie ma stałej konsystencji (chociaż nie musi takiej mieć), a po drugie - w ogóle nie pachnie kokosem! Chemiczny, mocno perfumowany, przesłodki smrodek! Naprawdę, aż gryzło mnie w gardle. Spodziewałam się kokosa w zapachu, a dostałam jakieś nędzne "perfumy". Dramat! Ale nie przejmowałam się tym, pomyślałam, że to tylko zapach, a przecież liczy się działanie
Olejek ma dość rzadką konsystencję, aż trochę za bardzo jak na "olej", przelewa się przez palce. Jest za to bardzo tłusty, i ciężki, może obciążyć włosy. Co do jego działania, to w sumie nie mam zastrzeżeń. Włosom nie zaszkodził, ale też jakoś wybitnie nie pomógł. Ot, tak trochę je nawilżał. Używałam go głównie na noc, na całe włosy, łącznie ze skalpem, i nie zauważyłam żadnych niepokojących objawów. 
Nie mam już zdjęcia z tyłu, ale było tam napisane, że nadaje włosom objętości i grubości (widać to zresztą na głównym zdjęciu - "Volume & Thickness")  - hahaha, dobre sobie, nie wiem z której strony nadawał takie cechy włosom, ale może ja ślepa jestem :-]
Olejek wykończyłam jakiś miesiąc temu i chwała mi za to! Więcej juz go nie kupię, chyba, że typowy olej kokosowy, o stałej konsystencji.

Himalaya Herbals:

Drugi olejek mam do tej pory, i baaaardzo go lubię! Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, ale wypatrzyłam go na stronie DOZ-u, i pomyślałam "czemu nie spróbować?". Ma delikatny zapach, lekko ziołowy. Konsystencję ma zdecydowanie lepszą niż Vatika, jest lżejszy i z powodzeniem mogę go nakładać na wilgotne włosy, w celu zabezpieczenia końcówek (chociaż dalej szukam do tego czegoś innego). Ma on w sumie u mnie dwojakie działanie, bo nakładam go zarówno przed, jak i po myciu włosów, i w obydwu zadaniach spisuje się bardzo dobrze. Ładnie nawilża włosy, wyglądają po nim zdecydowanie lepiej, i nie skleja ich (chyba, że przesadzimy z ilością, ale to akurat wiadomo ;-) ). Mam go już naprawdę długo i jak widać, jeszcze sporo go zostało, więc wydajność bardzo na plus! Na stronie DOZ-u wypatrzyłam jeszcze kilka innych produktów Himalaya i z pewnością kiedyś wylądują w moim koszyku. Póki co ten olejek na pewno będzie gościł w mojej łazience, jest naprawdę dobry, a moje włosy go bardzo polubiły

Obydwa olejki nie są złe same w sobie, jednak Vatika kompletnie mi się nie spodobała - niby tylko w kwestii zapachu i konsystencji, ale i tak to go u mnie dyskwalifikuje. Nie wiem czy polecać, w sumie każda z Nas ma inne włosy, a nuż komuś podpasuje. Kto nie próbował - może kupować.
Drugi olejek uwielbiam i polecam każdemu! Chociaż, tak jak pisałam wcześniej - dla kogoś może okazać się kompletnym bublem. Ale mamy tyle dostępnych olejków, że żal nie przetestować większości z nich ;-)

15 komentarzy

  1. ooo ten drugi chyba wyprobuje ;))

    no wbijaj wbijaj spanie masz ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Własnie mam zamiar sprawić sobie Vatikę, Sese i Amle :)
    ZObaczymy, co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko lepiej kup kokosowy stały, a nie ten ;/

      Usuń
  3. kokosowy u mnie by się nie sprawdził ze względu na wysoką porowatość :( ja używam różnych ale ostatnio maceratu z łupinek orzechów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy nie lubią kokosa, ale ten drugi ciekawy;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wiele dziewczyn chwaliło tą odzywkę, wiec mam nadzieje, ze Tobie się spodoba.
    moje wlosy po prostu się z nią nie chcą zaprzyjaznic :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Himalaya herbals - kolejny olejek do "kartki z zakupami". zbankrutuje przez Was, poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. ile koztuje ten drugi? w Rossmanie jest dostępny? szukam dobrego olejku właśnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tylko przez DOZ.

      Usuń
    2. A cenę i link do niego, umieściłam w notce ;)

      Usuń
  8. muszę wypróbować ten drugi olejek:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam migdałowy z Dabur Vatika i również go nie lubiłam. Był ciężki, tłusty, ciężko się go zmywało z włosów - podejrzewam, że to przez parafinę. Nie kupię go więcej, bo nie chcę używać olejków z parafiną w składzie.
    Na Himalayę czaję się od jakiegoś czasu, w końcu go kupię :)

    OdpowiedzUsuń